Statystyka

poniedziałek, 16 grudnia 2013

#150. Harry

Wraz z Harry'm tworzycie kochającą się i szczęśliwą parę, stop, wróć ... to nie ta bajka, to życie. Jesteś z Harry'm od dłuższego czasu, byliście szczęśliwi, właśnie, byliście. Nie ma między wami tego czegoś, co było kiedyś, miłości bez granic czy kochania do szaleństwa. Harr'ego zaczyna brakować u twego boku, w twoim życiu. Albo jest w pracy, albo jeszcze zajmuje się sprawami zespołu. Często wraca nocami do domu, ponieważ przesiaduje w klubach z chłopakami i świętują swoje sukcesy, czasem chodzi tam bez powodu. Zaczyna ci go brakować, jego bliskości, dotyku. Gdyby stwierdzić, że jesteś szczęśliwa, byłoby to kłamstwem. Prawidłowe stwierdzenie brzmiałoby, że byłaś szczęśliwa. Twoją głowę zaprzątają różne myśli, każda dotyczyła Harr'ego. Czasami w życiu trzeba podejmować właściwe decyzje, zakończyć coś, żeby coś mogło się rozpocząć. Musiałaś podjąć tę decyzję, być może złą, być może będziesz jej żałować. W tej chwili jest to dla ciebie, dla twojego serca najlepsze rozwiązanie ...
Z bólem serca pakujesz swoje rzeczy do walizki. Pakujesz swoje ubrania, kilka waszych wspólnych zdjęć, pamiątki ze wspólnych wyjazdów, w szczególności wspomnienia. Z oczy płyną ci mimowolnie łzy, których nie potrafisz powstrzymać, nawet nie chcesz. Chcesz zakończyć ten rozdział, by móc w pełni zacząć kolejny. Tak to w życiu jest i nic się na to nie poradzi, wspomnienia czasem znikają, jak bańki mydlane. Pamiętasz pierwszy dzień jak się poznaliście, był deszcz zbierało się na burzę. Krople lały z nieba. Poślizgnęłaś się i upadłaś na chodzik, jakiś chłopak podbiegł do ciebie i pomógł ci wstać, to był Harry. Z chęcią przeniosłabyś się w czasie, ale gdybyś wiedziała, że teraz tak będzie nigdy nie poszłabyś na ten spacer, gdy zbierały się chmury. Najwspanialszym wspomnieniem będzie dla ciebie wasza pierwsza randka, byliście wtedy nad jeziorem, z dala od Londynu, tam zaczął padać potworny deszcz. Wtedy też pierwszy raz Harry czule cię pocałował, to była piękna chwila. Na same takie wspomnienia łzy napływają ci do oczu, te chwile już nigdy nie wrócą, to jest właśnie najtrudniejsze. W pewnej chwili słyszysz jak drzwi od waszego domu się otwierają, czyżby Harry wrócił wcześniej, nie poszedł gdzieś z chłopakami ? Słyszysz jak znajomy ci głos woła twoje imię szukając cię po wszystkich pomieszczeniach. Słyszysz kroki zbliżające się w twoją stronę. Harry przekręca klamkę i otwiera drzwi :
- Hej, [T.I] co ty robisz ? Po co ci ta walizka ? - do pokoju wchodzi Harry, jest zdezorientowany, nie wie co ma teraz myśleć, jego wyraz twarzy mówi sam za siebie
- Pakuję się, nie widać ? - zasuwasz walizkę i chcesz już wychodzić, ale Harry łapie cię za nadgarstek i zatrzymuje
- Jak to się pakujesz ? Gdzie ? - nerwowo patrzy to na ciebie to na walizkę, jakby nie mógł a nawet nie chciał przetworzyć tej informacji
- Chcę zakończyć nasz związek, wyprowadzam się i wracam do Polski, mam tego dosyć - łzy bardziej nasilają się, Harry jest zszokowany twoimi słowami
- Jak to ? Dlaczego ? - opada na łóżko stojące za wami
- Mam tego dosyć Harry, wracasz po nocach z klubów, nie wiem co ty tam robisz ! Nie ma cię, cięgle cię nie ma. Ani minuty nie spędzasz ze mną, nawet nie wiesz jak mnie tym ranisz, swoim zachowaniem. Teraz dopiero przyszedłeś jak się wyprowadzam ? Jak odchodzę z twojego życia ? Gdzie ty byłeś wcześniej ? Kiedy ja płakałam nocami, zadręczałam się myślami. Gdzie byłeś ? No powiedz gdzie wtedy byłeś ?! To koniec, Harry to koniec ! - z płaczem wychodzisz z waszego domu, wsiadasz do taksówki i odjeżdżasz.
Od twojego wyjazdu do Polski nie kontaktujesz się z Harry'm. To był koniec waszego związku, waszego wspólnego życia. Zostałabyś w Londynie, ale to miasto przywołuje za dużo wspomnień. Wspomnień, od których właśnie uciekłaś. Chciałaś odpocząć chociaż parę tygodni. Ciągle dostawałaś od Harr'ego jakieś wiadomości, ciągle dzwonił, jednak żeby wymazać go z pamięci nie odbierałaś. Po jakiś 3-4 tygodniach dał sobie spokój. Jednak ból w twoim sercu wydawał się nie mieć końca, tęskniłaś za nim jak cholera. Ty w Polsce radziłaś sobie świetnie, ale psychicznie byłaś wykończona, fizycznie dawałaś sobie radę, ale do czasu ... Przez ostatnie dni twój stan się pogorszył, masz coraz mniej siły, bóle głowy i brzucha stawały się codziennością, to ból był codziennością. Wykańczało cię od środka. Pewnego dnia rankiem obudził cię okropny ból głowy. Wstałaś do pozycji siedzącej i chwyciłaś się za głowę, aby jakoś uśmierzyć ból, zaczęło ci się robić niedobrze, zbierało ci się na wymioty. Szybkim krokiem, nawet biegiem pobiegłaś do łazienki, otworzyłaś muszlę klozetową i zaczęłaś wymiotować - Co się ze mną dzieje ? - myślałaś. W ciągu ostatnich dni twój organizm był coraz bardziej zmęczony, słabszy. Postanowiłaś coś z tym zrobić i poszłaś do lekarza. Tam odbyły się badania. Następnego dnia przyszłaś po wyniki badań, czekałaś na swoją kolej, a kiedy usłyszałaś swoje nazwisko weszłaś do gabinetu :
- Dzień dobry - przywitałaś się z lekarzem i zamknęłaś za sobą drzwi następnie usiadłaś na krześle
- Dzień dobry, panna [T.N] zgadza się ? - ty przytaknęłaś głową na znak, że tak, byłaś lekko zdenerwowana - Otóż mam dla pani wspaniałe wieści, jest pani w ciąży, gratuluję, piąty tydzień - oczy momentalnie rozszerzyły cię się, byłaś w szoku, nie wiedziałaś co powiedzieć, w ciąży, jakiej ciąży do cholery !?
- Ale jak to w ciąży ? Boże - łzy zaczęło napływać ci do oczu, pohamowanie ich było zbyt trudne
- Proszę pani - lekarz posłał ci pokrzepiający uśmiech w nadziei, że choć pojawi się niewielki uśmiech na twojej twarzy - Niech pani pamięta, to dziecko nie jest temu winne, to nie jego wina - ty przytaknęłaś mu, musiałaś wziąć się w garść. Wstałaś z krzesła, pożegnałaś się z lekarzem i wyszłaś. Szłaś w kierunku swojego mieszkania, płakałaś, gdybyś mogła wybuchnęłabyś płaczem. Nie chciałaś jednak zwracać zbyt dużej uwagi na siebie. W tym samym momencie zaczął padać deszcz, otulona swoim płaszczem szłaś dalej. Krople spływały ci po twarzy, tak samo jak łzy. W domu zdjęłaś z siebie płaszcz i od razu poszłaś wziąć prysznic. Zdjęłaś z siebie przemoczone ubrania, weszłaś do kabiny, odkręciłaś wodę i skulona zsuwając się po ścianach kabiny usiadłaś. Łzy nadal nie przestawały spływać po twoim policzkach - W ciąży ? Jest pani w ciąży ? - w twojej głowie nadal rozbrzmiewał głos lekarza. Krople ciepłej wody spływały po twoim ciele, w twojej głowie pojawiły się kolejne myśli - W ciąży ? Z kim, niby z Harry'm ? Przecież z nim tylko sypiałam, kiedyś. To on jest ojcem tego dziecka ?! Nie, to niemożliwe ! Nie mogę, nie zamierzam mu tego powiedzieć. Nie chcę by miał jakąkolwiek styczność z dzieckiem. Nie chcę, żeby był w naszym życiu - zakręciłaś kran i wyszłaś z pod prysznica, owinęłaś się ręcznikiem i poszłaś do swojej sypialni. Nie przebrałaś się nawet tylko w ręczniku ułożyłaś się pod ciepłą kołdrą. Po dłuższej chwili, zasnęłaś ...
*Miesiąc później*
Dziś postanowiłaś wrócić do Londynu, do dawnego życia. Wynajęłaś tam mieszkanie z dala od domu Harr'ego, który niegdyś był waszym wspólnym. Chcesz zacząć wszystko od nowa, rozpocząć nowy rozdział, zacząć nowe życie. Mieszkanie jest w sam raz dla ciebie i twojego przyszłego dziecka. Salon, kuchnia, łazienka i dwie sypialnie. Urządzenie go nie zajęło ci sporo czasu. Najwięcej czasu chciałaś poświęcić na pokój dziecka. Już miałaś wizję malutkiego dzidziusia starającego się próbować chodzić. Bawiącego się zabawkami, uśmiechającego się na twój widok. Jak zawsze pojawiły się też złe wspomnienia. Harry, on zawsze chciał mieć dziewczynkę, dziecko, które wychowa na wspaniałą istotkę. Łzy były dla ciebie codziennością, codziennym problemem. W tej chwili nawet nie mogłaś się od nich powstrzymać. Musiałaś iść po farbę i pędzle, więc wybrałaś się do pobliskiego sklepu budowlanego. Chodząc między półkami wybierałaś najładniejszy kolor, nie znałaś jeszcze płci, więc postanowiłaś pomalować pokój na trochę niebieski i trochę różowy. Bardzo chciałaś dziewczynkę, ale nigdy nie wiadomo. To wszystko wydawało się dla ciebie wspaniałe. Wybieranie odpowiedniego koloru do pokoiku, kupowanie zabawek, nauka chodzenia jak i mówienia, przygotowywanie dziecka do dorosłego życia. Idąc między półkami dostrzegłaś Zayn'a, przyjaciela Harr'ego, który wybierał tapetę. Szybko cię zauważył i podszedł do ciebie :
- Cześć [T.I], dawno cię nie widziałem, co u ciebie, stęskniliśmy się za tobą, nawet bardzo - uśmiechnął się do ciebie ukazując szereg swoich białych zębów
- Cześć Zayn, w porządku wszystko jak na razie dobrze, musiałam wyjechać do Polski, rozumiesz .. - próbowałaś zakryć swój brzuch, który był już trochę widoczny
- [T.I] czy ty czasem nie przytyłaś ? - uśmiechnął się patrząc na twój brzuch, tobie zaczynają spływać łzy po policzkach - Hej, co się stało ? Dlaczego płaczesz ? - pyta zdziwiony
- Jestem w .. w ciąży - powiedziałaś ścierając łzy z policzka
- O to gratuluję, kto będzie ojcem ? - przytula cię w miłym geście
- To dziecko nie ma ojca, nie ma i nie będzie miało - wtulasz się bardziej w Zayn'a, jego ciepło sprawia, że czujesz się lepiej
- A czy to czasem nie Harry ? - patrzy na ciebie pytająco
Ty spuszczasz tylko głowę i odchodzisz od niego. Zayn wie, że to Harry, ale jednak postanawia to zostawić dla siebie. Widział twoją reakcję na Harr'ego, to mogło źle odbić się na tobie jak i na dziecku.
Minęło kilka dni, dla ciebie było to jak nieskończoność. Idziesz właśnie przez jeden z Londyńskich parków. Po przejściu kilku metrów siadasz na ławce stojącej niedaleko sporego dębu. Jest jesień, liście poopadały już na ziemię, wszyscy chodzą ciepło ubrani. Z liści poukładane zostały zgrabne stosy, w niektórych bawią się dzieci rzucając się nimi nawzajem. Niektórzy się śpieszą w niewiadomym celu, jeszcze niektórzy cieszą się jesienią. Nagle do twoich uszu dobiegają czyjeś śmiechy, jakby okrzyki radości :
- Pocałuj mnie ! - krzyczy jakaś blondynka
Chłopak z burzą brązowych loków z impetem wpija się w wargi dziewczyny. Blondynka wydaje się zadowolona z towarzystwa chłopaka, jednak on, w jego oczach nie widać takiej radości jak u dziewczyny. Nie widać, żeby był szczęśliwy, żadnych czułych spojrzeń ani uśmiechów z jego strony. Zamiast tego widoczny jest ból, rozpacz, cierpienie, same sztuczne uśmiechy. Kiedy podchodzą nieco bliżej rozpoznajesz tego chłopaka, to Harry. Nie chcesz, żeby cię zobaczył, więc szybko kierujesz się w przeciwną stronę. Najwidoczniej już znalazł swoją następną miłość ? Czujesz ogromny ból w sercu, nadal go kochasz, nie przestałaś ani na chwilę. W tym momencie twoje serce krwawi z tęsknoty, z tęsknoty za jego bliskością, pocałunkami, głosem. Teraz możesz już go stracić na zawsze. Stracić jego miłość. Z twoich oczu zaczynają spływać łzy, nie powstrzymujesz ich, idziesz dalej, jakbyś chciała raz na zawsze uciec od uczucia jakim darzysz go, uciec od uczucia, które być może już nigdy nie wróci, o które nie warto już walczyć.

*4 miesięcy później*
Kolejne dni mijają nie ubłagalnie szybko. Musisz radzić sobie jakoś sama. Sama chodzisz na zakupy, sama starasz się jakoś radzić. Przez twój brzuch coraz trudniej cię się poruszać, coraz trudniej cokolwiek robić. Ale trudno, życie nie obdarzyło cię 100% szczęściem. Tak w życiu bywa, nikt nie dostaje tego, czego chce, trzeba o to zawalczyć. Czasem przychodzi to łatwo, choć życie lubi płatać figle.
Jak co miesiąc idziesz na USG. Ciąża przebiega prawidłowo, nie ma żadnych wskazań na to, żeby dziecku działa się jakaś krzywda. Lekarka pokazuje ci na monitorze twoje dziecko, jesteś szczęśliwa, ten widok przyprawia cię o łzy, łzy szczęścia :
- Tu są nóżki, tutaj rączki a tutaj prześliczna główka maleństwa - ty w skupieni patrzysz na swoje dziecko, ty tam nic nie widzisz, ale gdy kobieta pokazuje ci wszystko powoli zaczynasz dostrzegać maleńkie ciałko twojego dziecka
- Jest cudne, chcę żeby było już obok mnie - wycierasz jedną łzę z policzka
- Chce pani poznać płeć dziecka ? - lekarka uśmiecha się do ciebie, ty kiwasz głową na znak, że tak - To będzie dziewczynka, gratuluję ! - kobieta ściera z twojego brzucha krem - Zaraz dam pani zdjęcie, na pamiątkę - Ty w tym czasie wstajesz do pozycji siedzącej, naciągasz na brzuch swój sweterek i czekasz - Proszę, niech pani dba o siebie ...
Jesteś szczęśliwa, że to będzie dziewczynka. Od zawsze chciałaś dziewczynkę. Ciąża przebiega bez problemów, ale jedynym problemem jest Harry. Nie chcesz, żeby dowiedział się o dziecku. To będzie twoja największa tajemnica, której będziesz strzec jak oka w głowie. Nie może się o tym dowiedzieć, od nikogo. To będzie oznaczało problemy, na pewno będzie chciał ci ją zabrać. Tego najbardziej się obawiałaś.
Jesteś właśnie w supermarkecie. Bierzesz potrzebne ci rzeczy i chcesz iść w kierunku kasy, ale wpadasz na kogoś :
- Hej, uważaj jak chodzisz ! - krzyczysz na nieznajomego, ale serce na chwilę ci zamiera, wpadłaś właśnie na Harr'ego, nie chcesz z nim rozmawiać, chcesz tylko żeby zniknął ci z oczu, przez chwilę Harry patrzy na ciebie, lustruje całę twoje ciało, na chwilę zatrzymuje się na twoim brzuchu, patrzy na niego ze zdziwieniem - Co się tak patrzysz, dziewczyny nie widziałeś !? - pytasz po chwili, czujesz się niezręcznie przez jego spojrzenie
- [T.I], ty jesteś w ciąży ! - jest zaskoczony, wydaje się szczęśliwy, ale nie na długo - Kto będzie ojcem ? - pyta
- Nie martw się, to nie twoje dziecko, to dziecko nie ma ojca i nie będzie miało - odpowiadasz złośliwie, w oczach Harr'ego natychmiastowo zobaczyłaś ból przepełniony cierpieniem



 *perspektywa Harr'ego*
- Nie, to nie może być prawda, to kłamstwo, ona kłamie ! - przez moją głowę przeszły najczarniejsze myśli, nie jestem ojcem ?
- Wybacz, ale muszę iść, żegnaj - [T.I] odwróciła się i poszła w swoją stronę, ja zostałem tam całkiem sam. W moich oczach pojawiły się łzy, nadal ją kochałem, nadal nie wymazałem z pamięci. To boli, bardzo. Teraz mogłem tylko rozpaczać, bo straciłem ją na zawsze. Nie da się opisać tego bólu, jaki wtedy poczułem. Moje serce rozpadło się na miliardy kawałeczków, nie wiem, czy pozbieram je. Szybko wytarłem łzy spływające po moim policzku i poszedłem do domu. Nie mogłem powstrzymać łez. Przez ostatnie dni nie wychodziłem ze swojego pokoju, moje serce krwawiło. Nie jadłem, nie piłem, nie myłem się. Można by powiedzieć, że stałem się wrakiem człowieka. Nie chciałem w nikim rozmawiać, nikogo widzieć, chciałem tylko być sam. Chłopaki się o mnie martwili, bo nie dawałem żadnego znaku życia. Teraz mogę tylko umrzeć, nic innego nie trzyma mnie przy życiu. Straciłem miłość, straciłem szansę na zostanie ojcem z najwspanialszą kobietą na ziemi, z [T.I]. Nawet nie potrafię opisać tego, co teraz dzieje się w mojej głowie.
W pewnej chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Najchętniej udałbym, że mnie nie ma, ale postanowiłem otworzyć, w końcu kiedyś musiałem wyjść :
- Tak ? - spytałem otwierając drzwi, w nich stanął zaniepokojony Zayn
- Stary, martwimy się o ciebie, co z tobą, Chloe z tobą zerwała ? - dopytywał z żalem w głosie, nie chciałem mu odpowiedzieć, ale w końcu kiedyś musiałem
- Teraz Chloe mnie nie obchodzi, widziałem [T.I] - Zayn od razu jeszcze bardziej posmutniał, jakby wiedział o co chodzi, jakby znał prawdę, której nie powiedział, jakby coś ukrywał - Jest w ciąży, to dziecko nie jest moje - z moich oczu zaczęły się lać łzy, nie mogłem ich powstrzymać, gdy tylko wypowiem te słowa w swojej głowie one automatycznie płyną z moich policzków
- Harry, ja muszę ci coś powiedzieć - jego głos zadrżał, zdziwiłem się jego zachowaniem - To .. - jąkał się - To dziecko jest twoje, ty jesteś ojcem ! - moje serce zaczęło momentalnie bić jak oszalałe, czułem, że zaraz z impetem rozwali mi klatkę piersiową
- Co ? - mój głos z każdą sekundą przybierał wyraźniejszy i szczęśliwszy ton - Ja jestem ojcem ? Skąd wiesz ? - złapałem go za obydwa ramiona lekko potrząsając
- Widziałem ją w sklepie, kilka miesięcy temu. Jak spytałem o ojca w jej oczach pojawiły się łzy, skumałem, że chodzi o ciebie. Nie mówiłem nic tobie, nie chciałem, żebyś się o tym dowiedział, żeby ona bardziej cierpiała - Zayn złapał za futrynę drzwi i oparł się o nie, patrzył na podłogę byle nie spotkać się z moim wzrokiem
- Muszę jak najszybciej ją znaleźć, wiesz gdzie mieszka ? - spytałem z euforią w głosie
- Chyba gdzieś na obrzeżach Londynu, nie raz widziałem jak wchodzi do dużego bloku - nie czekałem zbyt długo tylko wsiadłem w samochód i ruszyłem do [T.I], wcześniej biorąc dokładniejszy adres od Zayn'a

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siedziałaś właśnie w salonie, popijałaś herbatę i czytałaś jakieś czasopismo, w pewnym momencie usłyszałaś głośne dobijanie się do twoich drzwi. Wstałaś i poszłaś zobaczyć kto to, po otworzeniu drzwi ujrzałaś w nich Harr'ego, twoje serce znów na chwilę stanęło, zamarło :
- Harry ? Co ty tu robisz, jak mnie znalazłeś ? - był zdyszany, pewnie biegł
- Chce się dowiedzieć, czy to prawda, że to moje dziecko nosisz w sobie ? - robił krótkie przerwy między wyrazami, serce momentalnie zaczęło szybciej bić, nie chciałaś mu wyjawić prawdy, ale na to było już za późno, już wszystko pewnie wie
- Tak, to twoje dziecko. Nie mam zamiaru ci jej oddawać, nie chce byś uczestniczył w jej życiu, nigdy nie będziemy prawdziwą rodziną - twoje słowa go zabolały, wyczytałaś to z jego twarzy - Nigdy ci jej nie oddam, nie dopuszczę cię do niej, rozumiesz ? - starałaś się jakoś opanować emocje, było to trudne
- [T.I] nie wierze, nie wierze w twoje słowa. Nawet nie wiesz jak mnie tym ranisz ! - prawie wykrzyczał ci to w twarz - Nie dam za wygraną !
Nagle twoje oczy rozszerzyły się bardziej. Poczułaś ucisk w brzuchu, potworny ból przeszedł przez twoje ciało, kręgosłup zaczął ci się wyginać w łuk. Szybko złapałaś za brzuch i opadłaś na kolana na podłogę :
- [T.I], [T.I] co się dzieje ? - szybko złapał za twoje łokcie próbując podtrzymać cię na nogach
- Rodzę, idioto rodzę ! - próbowałaś stłumić swój krzyk
- Szybko muszę cię zabrać do szpitala ! - nie protestowałaś, w tej chwili najważniejsze było dla ciebie urodzenie twojej córeczki, ból był i tak codzienną rutyną
W szpitalu lekarze szybko zajęli się tobą. Ból był niemiłosierny, czułaś jak dziecko łamie ci ciało - Da pani radę - krzyczeli lekarze, poród trwał bardzo długo, Harry czekał na korytarzu. Wszyscy słyszeli twoje krzyki. Twój ból. Poród dla ciebie trwał w nieskończoność. Mocno zaciskałaś oczy próbując powstrzymać łzy. Krzyczałaś z bólu ...
Poród się skończył. Twoja córeczka urodziła się cała i zdrowa. Wszystko cię boli, jakby przed chwilą ktoś zmasakrował twoje ciało. Twój ból dobiegł końca. Już nigdy nie będziesz sama, będzie u twojego boku twoja córeczka. Jedynym twoim zmartwieniem pozostaje Harry, co teraz będzie ? Na pewno będzie chciał ci ją zabrać. Byłaś tak zmęczona, że zasnęłaś ...
Obudziłaś się w tym samym miejscu, na łóżku szpitalnym. Rozejrzałaś się dookoła, nikogo nie było, byłaś sama. Wciąż czułaś lekki ból. Chciałaś się jakoś ruszyć, więc usiadłaś. Po chwili do sali weszła jedna z pielęgniarek, która była świadkiem porodu :
- Jak się pani czuje ? Wszystko w porządku ? - pyta
- Tak, a co z dzieckiem ?- pielęgniarka uśmiecha się do ciebie
- Wszystko w porządku, dziewczynka jest bardzo silna, niedługo może pani wyjść, wypiszemy panią - kobieta zrobiła krótką przerwę, ale po chwili znów zaczęła mówić - A ten chłopak, co panią tu przywiózł ... Cały czas był tutaj, czekał. Gdy dowiedział się, że z dzieckiem wszystko w porządku niemal nie udusił mnie od uścisku - kobieta zaśmiała się, ty posmutniałaś na tą wiadomość, teraz już wiesz, że zabierze ci ją - A imię ? Jak pani da na imię ?
- Chcę, żeby miała na imię Faith. Proszę pani, a czy on jeszcze tutaj jest ?
- Nie, był bardzo zmęczony, usypiał już na siedząco. Powiedziałam mu, żeby się nie martwił i pojechał do domu odpocząć. Z dzieckiem, znaczy z Faith wszystko dobrze - pielęgniarka uśmiechnęła się, chciała już wyjść, ale zatrzymałaś ją
- Proszę pani, a czy mogę wyjść jak najszybciej ? Najlepiej za kilka godzin, ten chłopak nie może mnie znaleźć i dziecka - jedna łza spłynęła ci z policzka - Proszę, niech pani mi pomoże - powiedziałaś błagalnym głosem
- Zrobię co w mojej mocy, ale nie wiem, jeśli pani będzie w pełni silna, może uda się - pielęgniarka zniknęła za drzwiami
Dziś nie mogłaś wyjść ze szpitala, musiałaś jeszcze zostać. Następnego dnia szykowałaś się do wyjścia. Zadzwoniłaś po swojego brata, Jake'a. Pomógł ci i zabrał cię do twojego domu. Chciałaś jak najszybciej stamtąd wyjść, nie chciałaś, żeby spotkał cię. I tak już wie, gdzie ty mieszkasz. Na pewno tam wróci, nie odpuści tak łatwo. Powoli wsiadałaś do samochodu razem z Faith. Wyglądała tak słodko, była bardzo podobna do Harr'ego, leciutko zaróżowione policzki, malinowe usteczka. Spała, była taka niewinna. Chciałaś za wszelką cenę ją bronić, ochronić przed złem, które kryje się na świecie. Prędzej czy później i tak spyta o ojca, Harry na pewno nie odpuści. W zamyśleń oderwał cię twój brat :
- Gotowa ? - pyta
- Jak nigdy - uśmiechasz się lekko, cały czas wpatrywałaś się w Faith jak na obrazem, zakochałaś się w niej, kochałaś ją całym sercem
*w tym samym czasie w szpitalu*
- Jak to nie ma ich ?! - Harry właśnie dowiedział się, że razem z Faith wyjechałaś ze szpitala, jest wściekły
- Niedawno odjechali, panna [T.N] chciała jak najszybciej zabrać swoją córkę - pielęgniarka, która wcześniej rozmawiała z tobą, teraz rozmawia z Harry'm
- Mówiła jak dała jej na imię ?
- Faith ....
Szedłem właśnie ulicą kierując się do mieszkania [T.I], byłem naprawdę wściekły. Myśli, że odbierze mi ją ? Po moim trupie. Jednak imię mojej córeczki, Faith, byłem zły, że wybrała imię bez konsultacji ze mną, ale podoba mi się, bardzo. Idąc przez dobre kilka minut wpadłem na Chloe, nie chciałem jej widzieć :
- Harry ! - rzuciła mi się na szyję próbując pocałować, ewidentnie odepchnąłem ją od siebie - Kochanie, co się stało ? - musiałem to zakończyć, nie kochałem jej, chciałem być tylko z [T.I] i Faith
- Chloe, musimy zerwać - zraniłem ją, ale musiałem, chciałem być szczęśliwy
- Co ? Chyba żartujesz ? Nigdy nie znajdziesz takiej dziewczyny jak ja ! - wydarła mi się w twarz
- Już znalazłem - spuściłem głowę, okazało się, że Chloe jest pustą blondynką
- Jesteś beznadziejny, jeszcze przyjdziesz do mnie na kolana ! - bez słowa zostawiłem ją i ruszyłem do [T.I] ...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Jest cudna - usłyszałam głos Jake'a bawiącego się z Faith
- Tak, cieszę się, że ją mam, kocham ją - usiadłam naprzeciwko nich, byłam szczęśliwa, jak nigdy przedtem
- Cóż, ja muszę iść, wpadnę jeszcze - dał mi buziaka w policzek i wyszedł, zostałam sama z Faith. Chwyciła za mój palec i ścisnęła, uśmiechnęłam się do niej. Jej oczka przybierały niebieską barwę, moja mała księżniczka. Ubrałam ją w różowe body, zaniosłam do jej pokoiku i delikatnie położyłam w jej własnym łóżeczku. Chwilę później zasnęła. Moje życie przybrało inny obrót wydarzeń, zyskałam nowy sens życia. Już na zawsze będziemy razem.
Usłyszałam głośne pukanie do moich drzwi, szybko pobiegłam, żeby zobaczyć kto to, by nie obudzić Faith. Moim oczom ukazał się nie kto inny jak Harry :
- Gdzie ona jest ? Gdzie jest Faith ? - próbował wejść do środka, ale zatrzymałam go swoim ciałem
- Śpi, po co tu przyszedłeś ? - był wściekły, ale powoli się uspokajał
- Jak to po co ? Faith jest moim dzieckiem ! - podniósł głos na co ja wzdrygnęłam się
- A gdzie byłeś wcześniej jak mi ją zrobiłeś, co ? - przybrałam wojowniczą postawę, nie mogłam dopuścić do tego, żeby Harry wtargnął do mojego mieszkania - Teraz by to wyglądało inaczej, powiedziałabym ci o wszystkim, ale odsunąłeś się ode mnie, zostawiłeś mnie. Byłeś w klubach zamiast być ze mną ! - Harry momentalnie spuścił głowę - Nie wyprowadziłabym się, ale ty wszystko zniszczyłeś, nie ma nas, nie będzie, nie pozwolę, żebyś zniszczył mi życie po raz kolejny ! - zamknęłam mu drzwi przed nosem, opadłam bezsilnie na podłogę i zaczęłam płakać
W nocy obudził mnie płacz Faith, obudziła się. Było około 1:15. Zwlekłam się z łóżka i pobiegłam do niej. Szybko wzięłam ją na ręce i próbowałam uspokoić, by mogła ponownie iść spać. Po chwili uspokoiła się, popatrzyłam na nią, strasznie przypominała mi Harr'ego. Położyłam ją z powrotem do łóżeczka. Nie mogłaś usnąć, więc zostałam u niej w pokoiku. Spała tak słodko i niewinnie. Uroiłam jedną łzę i ponownie wpatrywałam się w nią ...
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Popatrzyłam na ekran telefonu, była 11:15, czyli przysnęło mi się trochę. Poszłam otworzyć drzwi, moim oczom ukazał się nie kto inny jak sam Harry Styles :
- Czego chcesz ? - rzuciłam obojętnym tonem krzyżując obydwie ręce na piersi
- Przyszedłem po to co moje ! - właśnie usłyszałam słowa, których się najbardziej obawiała, chce mi ją zabrać
- Nie możesz mi jej zabrać ! - widocznie krzyknęłam za głośno, bo obudziłam Faith, spojrzałam na Harr'ego - Dobra wejdź - nawet nie przeszłoby mi to przez gardło, gdyby Faith nie zaczęła płakać, musiałam do niej iść. Szybko wbiegłam do jej pokoiku i wzięłam ją na ręce, Harry zdążył wejść do pokoju, udało mi się w rekordowym czasie uspokoić Faith, przekręciłam ją w stronę Harr'ego, żeby mógł się jej przyjrzeć :
- To jest tatuś, Faith poznaj tatusia - uśmiechnęłam się do dziewczynki, nie byłam zadowolona z tego, że Harry przyszedł tutaj
- Mogę ją wziąć na ręce ? - spytał po chwili, przytaknęłam i oddalam ją mu, z bólem serca patrzyłam na to wszystko - Jest śliczna - przytaknął. Ja tylko stałam i patrzyłam na to, co się teraz dzieje, nie chciałam, żeby Harry ponownie znalazł się w moim życiu, ale nie mogłam myśleć tylko o sobie, musiałam myśleć o Faith. Harry najwidoczniej cieszył się, że ma Faith w ramionach, był taki szczęśliwy - [T.I], nie uważasz, że Faith powinna mieć też ojca ? - spytał po chwili. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, przecież nie mogę zabrać Faith ojca, gdy dorośnie na pewno będzie o niego pytała
- Cóż, nie mogę jej odebrać ojca, możesz się z nią spotykać - w moich oczach momentalnie pojawiły się łzy, jednak zatrzymałam je, nie mogłam pozwolić, żeby Harry widział jak płaczę
- A co będzie z nami ? - spytał, po raz kolejny nie wiedziałam co powiedzieć
- Powiedziałam, że możesz się z nią spotykać, ale nie wspominałam o nas - Harry tylko posmutniał, zapanowała cisza, Faith wzięła do buzi jeden palec i zaczęła go ssać - Muszę ją nakarmić, zostań tu z nią a ja pójdę po butelkę - wyszła z pokoju zostawiając ich samych
Przygotowując małej mleko słyszałam śmiech Faith, widocznie świetnie bawiła się w towarzystwie taty. Przez chwilę popatrzyłam w okno, była już zima. Śnieg otulił już cały Londyn, pojedyncze płatki spadały jeszcze na ziemie. To był piękny widok. Po przygotowaniu mleka poszłam do pokoju, z którego wydobywały się śmiechy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harr'ego, który łaskotał Faith po brzuszku, mała była zachwycona :
- Muszę ją nakarmić - rzuciłam w ich kierunku, chciałam zabrać Faith, ale Harry mnie powstrzymał
- Mogę ja ? - zapytał, ja tylko przytaknęłam, bo co niby miałam powiedzieć ?
Harry wziął butelkę i zaczął karmić małą. Cały czas patrzyła na niego, usiadłam obok nich. Harry przez chwilę popatrzył na mnie, wciąż widziałam w jego oczach miłość, gdy na mnie patrzył. Chciałam być nieugięta.
Tak minął nam dzień, kolejny i kolejny. Harry codziennie przychodził. Codziennie pomagał mi, bawił się z Faith. Tym razem było inaczej, zawsze przychodził na kilka godzin. Tym razem został na cały dzień.
Tego dnia Harry został do późna. Karmiliśmy Faith, jak zwykle Harry wygłupiał się z Faith :
- Dobra, koniec tej zabawy, Faith ma całą buzię brudną - popatrzyłam na na nich obojga, Harry miał na policzku odciśniętą rączkę Faith a Faith miała całą buzię brudną - Muszę was wykąpać ! - zaśmiałam się
Wzięłam małą na ręce i zaniosłam do łazienki, Harry poszedł za nami. Zdjęłam z małej ubranko, nalałam do wanienki ciepłej wody i zaczęła ją kąpać. Harry w tym czasie mył swój policzek. Po wykąpaniu jej owinęłam ją w ręcznik i zaniosłam do pokoiku. Ubrałam ją w różowe śpioszki i zaczęłam usypiać. Harry zaczął śpiewać jej jakąś kołysankę, po której Faith szybko zasnęła. Obydwoje wyszliśmy z pokoiku, cicho zamknęłam drzwi i popatrzyłam na Harr'ego. Patrzył na mnie, w pewnej chwili złapał mnie za nadgarstki, była zaskoczona jego zachowaniem, zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość :
- Proszę. - nie wiedziałam o co mu chodzi, popatrzył na moje usta, po chwili złączył je w delikatnym pocałunku, z każdą chwilą pogłębiał go i stawał się bardziej namiętny. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Delikatnie położył na łóżku, powoli zaczął rozpinać moją bluzkę, musiałam to przerwać :
- Przestań ! - wysyczałam przez zaciśnięte zęby - Będzie lepiej jak już pójdziesz ! - Harry tylko popatrzył na mnie
- Nie mam jeszcze takiego zamiaru, jeszcze nie skończyłem - chciał pocałować moją szyję, ale powstrzymałam go - Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę - byłam zdziwiona
- Harry, nie chcę ponownie tego przechodzić, nie chcę tego - moje słowa widocznie tylko go rozzłościły, nie wytrzymał z nerwów i mocno wpił się w moje usta - Przestań ! - krzyknęłam, gdy oderwał się na chwilę, moje słowa nic nie dały, nic sobie z nich nie zrobił. Jego dotyk sprawił, że wpadłam w szał. Oddałam się rozkoszy ...
Rano obudziłam się w ramionach Harr'ego. Byliśmy kompletnie nadzy. Chciałam wyjść z jego ramion, ale powstrzymał mnie :
- Dzień dobry, skarbie - szepnął mi do ucha, wyraźnie był szczęśliwy
- Harry, to nie powinno się wydarzyć, musisz iść - chciałam wyjść, ale szybko znalazłam się pod Harry'm
- [T.I], chyba nie zaprzeczysz, że coś się stało między nami tej nocy. Wiem, że nadal mnie kochasz, ja ciebie też. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo za tobą tęskniłem. Próbowałem się z kimś związać, ale nie mogłem wymazać cię ze swojej pamięci. Kocham cię [T.I], proszę daj mi chociaż tę ostatnią szansę, proszę - powiedział błagalnym tonem, w jego oczach zaczęły się gromadzić łzy, nie wiedziałam co mu powiedzieć ...
 
*5 lat później*
Dostrzegłam Faith wychodzącą z przedszkola, byłam szczęśliwa. Szybko ruszyłam w jej kierunku, Faith szybko mnie zauważyła i przybiegła do mnie, wzięłam ją na ręce. W pewnej chwili Harry chwycił za moje ramię :
- Ilu chłopaków już wyrwałaś pierwszego dnia ? - rzucił śmiejąc się
- Tatooo ! - krzyknęła




Cześć! :D Fajnie jest wrócić i cieszyć się z tego, że ktoś docenia twoją pracę :) Tęskniłam :) ♥


CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
Gosia :)

22 komentarze:

  1. O matko! Niesamowite! Czekałam na Wasz powrót z niecierpliwością. Imagin cudny i wzruszający...Miło jest przeczytać coś takiego. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się podoba :)

      Usuń
  2. NOMINACJA DO LIEBSTER AWARD !!!oolishgirls-and-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja ciebie też kocham ♥

      Usuń
  4. Cudowny *0* Jak to czytałam to miałam takie uczucie w brzuchu... Czyżby motylki ? :D Taki długi mi się wydawał, ale nie... xD W sam raz ;) Czekam na kolejne :) Życzę weny ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło, że ktoś docenia pracę :)

      Usuń
  5. Najcudowniejszy imagin jaki czytalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najcudowniejszy ? Aww, dziękuję ♥ :)

      Usuń
  6. Świetny rozdział !!! :D Wreszcie są razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie mogłabym zrobić, żeby nie byli :D

      Usuń
  7. Boże no az sie popłakałam :*** to jest piękne. ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. To bylo gjgcekhrvvryiopfcdewsh...
    . Swietne !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG :* niesamowite , rewelacyjne i nie wiem co jeszcze przed chwilą go przeczytałam i jestem pod wielkim wrażeniem i chyba jeszcze raz go przeczytam ta historia była taka że ooooo..... słodka
    Naprawdę powalająca na kolana piękna wzruszająca smutna, a jednocześnie romantyczna SUPER !!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahah słodkie,fajnie piszesz :)
    Upierdliwa ta kobieta i Harry z reszta też xd
    Naprawdę fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak kilkudniowe dziecko mogło się śmiać. I czemu dziewczyna sama się sobą opiekowała, gdy była w ciąży, skoro miała brata? Takie trochę nieskładne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Az sie poplakalam jak to cztalm

    OdpowiedzUsuń
  13. Boshe, ryczę! :'') Tylko jeden komentarz jest dobry - Per - fect! <3 ~ Jula xx

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K