Statystyka

niedziela, 19 stycznia 2014

#157. Liam (1.3)

 One direction - Rock me


Szłam od koleżanki. Słońce dawno schowało się za horyzontem. Ludzie poznikali w swoich ciepłych mieszkaniach. Lampy obudziły się. Księżyc i gwiazdy spełniały swoje role. Kierowałam się do domu, chociaż tak mi się wydawało. Idą w prostej drodze do mojego domu usłyszałam ciekawą muzykę. Przyciągała. Zawróciłam. Dlaczego ? Sama nie wiem. Muzyka stawała się coraz głośniejsza, ciekawsza. Po kilku minutach znalazłam się pod jakimś Londyńskim klubie. Wejdę. Nie, nie wejdę. Wchodzę. Dlaczego to robię ? Podchodzę do drzwi wejściowych, ale zatrzymał mnie ochroniarz. Jest za wysoki, za silny, za przerażający, żebym mogła mu się postawić
- Hmm, jesteś ładna, więc cię wpuszczę. Miłej zabawy - skinął głową i przesunął się, żebym mogła przejść. Bez problemu, ani jednego zawahania i wchodzę. W środku jest pełno ludzi, krzyczą, wiwatują, gwiżdżą. Nadal nie wiem czy to tylko zwykła impreza. Wszyscy patrzą w jedno miejsce, na ring ? Ktoś tam walczy, to chyba boks i chyba bolesny. Na ringu jest dość dobrze umięśniony mężczyzna i chłopak, ale także dobrze zbudowany. Każde mięśnie napinają się, gdy uderza w przeciwnika. Skutecznie unika ciosu. Jest od niego mniejszy o głowę. Jego ciosy stają się mocniejsze i skuteczniejsze, jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak bił kogoś. Nie wiem czemu, ale zaciekawiło mnie to.

Następna noc. Znowu tam idę. Coś cięgnie mnie tam. Ochroniarz ponownie wpuszcza mnie bez żadnego problemu. Wystarczy być ładną dziewczyną, żeby wejść ? Znowu pełno ludzi. Na ringu jest ten sam chłopak, ale już z innym mężczyzną. Tak jak poprzedniej nocy mocno uderza w ciało swojego rywala, nadal jest mniejszy od niego. Wydaje się, że za silny dla niego. Chyba przyszłam później, bo walka się skończyła. Obydwoje schodzą. Zauważył mnie, ten chłopak idzie w moją stronę. Mam uciekać czy co ? Lepiej skieruję się do wyjścia. Zaraz, zgubiłam się. Za dużo jest tutaj ludzi. Nie wiem gdzie jest wyjście. Skręcam w jakiś korytarz. Idę wzdłuż niego, przed siebie. Skręcam w prawo. Nadal nie wiem gdzie idę. Może gdzieś znajdę wyjście. Jest tu sporo drzwi. Za bardzo się boję otworzyć którekolwiek. Ktoś łapie mnie za nadgarstek i przyciąga do siebie, patrzę w górę, stoi przede mną mój prześladowca
- Co ty tu robisz, mała ? Tutaj ? Chyba nie wiesz, że tu odbywają się nielegalne walki, hmm ? - nielegalne ? Spuściłam głowę, co teraz ?
- Ja .. Zgubiłam się - mój głos załamywał się, był ode mnie wyższy, bałam się
- Może pomóc ci znaleźć wyjście ? - kiwnęłam głową. Nadal trzymał mój nadgarstek i prowadził gdzieś. Do wyjścia ? Szliśmy przez długi korytarz. Chyba idziemy do ostatnich drzwi. Zatrzymał się. Otwiera drzwi i wpuszcza mnie pierwszą. Ej, to nie wyjście. To jakiś pokój. Jest tu kanapa, jakieś szafki, stolik i dwa krzesła. Gdzie on mnie przyprowadził ? Zamknął za sobą drzwi, na klucz ?!
- Więc, co tutaj robisz ? Tym razem poważnie pytam - przybliżył się do mnie
- Mówiłam, że się zgubiłam - dlaczego on mnie tak onieśmiela ? Czuję się przy nim, jakbym straciła głos
- Co mi tu nie pasuje? A tak, gdybyś się zgubiła, to na pewno nie tutaj. Musiałaś tu wejść celowo - skąd on zna prawdę ?
- Powiedziałam, że się zgubiłam. Naprawdę - uniósł jedną brew, nie wierzy mi
- Powiedzmy, że ci wierzę, ale nie do końca. Masz zamiar przyjść tu jeszcze ? - mam zamiar ?
- Nie, nie wiem - czy jest nadzieja, że powiem coś bez jąkania ?
- Przyjdziesz, przyjdziesz. Jak masz na imię, mała ?
- [T.I] - nie powinnam podawać swojego imienia nieznajomym, ale już mi się wymsknęło
- Ładnie. Więc, [T.I] zapraszam się na następny raz. Miło byłoby gdybyś przyszła - a pytał czy chcę ?
- Powinnam już iść - chciałam odejść, ale ponownie przyciągnął mnie do siebie, powoli przybliżał się jeszcze bliżej w efekcie czego cofałam się. W końcu poczułam zimną ścianę na plecach. Nie mam już gdzie się cofnąć
- Może zostaniesz jeszcze na chwilę ? Taką malutką ? - przechylił głowę na bok
- Powinnam już iść - odsunęłam się od ściany i nadal cofałam się przed nim, a on nadal podążał za mną. Poczułam coś przy swoich udach, natrafiłam na ten stolik. Był tym razem bliżej niż wcześniej, o wiele
- Powiedzmy, że teraz cię stąd wypuszczę, ale .. - oparł dłońmi o stolik, a ja pochyliłam się w tył - dopiero wtedy, gdy przyjdziesz na następny pokaz - mam się niby zgodzić ? Po co w ogóle tu przychodziłam ?
- Czyli, że jak przyjdę znowu, to teraz mnie wypuścisz ? - jaka ja mądra, pokiwał głową - Trzymam cię za słowo, dobra ?
- Pewnie, tylko jest jeszcze kwestia mojego imienia, będzie ci łatwiej mnie znaleźć - no czekam - Jestem Liam.
- Miło mi bardzo, ale chciałabym już iść - zmarszcza na jego czole powiększyła się
- A gdzie ci się tak spieszy, mała ? - no nie wiem, może do domu ?
- Chciałabym iść do domu, późno już jest - bardziej pochylił się nade mną, a ja bardziej opadłam na stolik
- Późno ? - pokiwałam głową - Taka uparta - zaśmiał się, chciałam jakoś wyjść spod jego ciała, ale uniemożliwiał mi to
- Mogę już iść ? - wymamrotałam powoli
- Skoro ci się tak spieszy, idź - chciałam jakoś wyjść, ale nadal mocno opierał się o stół
- A może mi to ułatwisz ? Jakoś trudno mi wyjść - zaśmiał się, ale tym razem odsunął się i dał mi wolną drogę do wyjścia. Uważnie przyglądał się moim ruchom. Czułam się osaczona. Nacisnęłam klamkę i już wychodziłam
- Do zobaczenia jutro - oby. Nie odpowiedziałam, tylko zamknęłam drzwi. Szybko zaczęłam uciekać. Jak głupia. Jakoś udało mi się odszukać główną salę. Nikogo już nie było. Zauważyłam duże drzwi, to na pewno wyjście. Nacisnęłam sporą klamkę i znalazłam się na zewnątrz. Jak najszybciej mogłam pobiegłam do domu. Jeśli ktoś teraz by mnie zauważył, pewnie pomyślałby, że uciekam z psychiatryka. Naprawdę.
Wbiegłam do swojego domu. Zamknęłam szczelnie drzwi i pobiegłam do swojej sypialni. Nigdzie nie zapalałam światła. Co się właśnie przed chwilą stało ? Pójdę jutro ?

Zbliżał się wieczór. Cały dzień myślałam tylko o nim. Powinnam ? Zwlekłam się ze swojego łóżka i podeszłam do szafki. Wyjęłam z niej czarne dżinsy i luźny szary top. Ubrałam je, a potem skierowałam się do łazienki, poprawiłam nieco swój wygląd i wyszłam z domu. Nadal nie wiem, czy powinnam tam iść. Byłam bardzo blisko, ale nadal nie słyszałam muzyki. Kiedy już byłam pod drzwiami, także nic nie było słychać. Otworzyłam potężne drzwi i po chwili znalazłam się w środku. Nikogo nie ma. Oprócz Liam'a i jakiegoś mężczyzny. Są na ringu i chyba trenują. Podeszłam bliżej. Odchrząknęłam głośniej i w końcu mnie zauważyli. Liam uśmiechnął się i wskazał temu mężczyźnie, żeby odszedł. Zszedł z ringu, a mężczyzna znikł za jakimiś drzwiami. Podszedł do mnie
- Jednak przyszłaś - zdjął z dłoni rękawice
- Jak widać nie stchórzyłam. Przyszłam na późno ? - pokiwał przecząco głową
- Nie, teraz mam trening, a za chwilę rozpoczyna się prawdziwa zabawa - nielegalna zabawa chyba chciałeś powiedzieć ?
- Prawdziwa zabawa ? - nie odpowiedział, zaprowadził mnie na jakąś ławkę - Opowiesz mi coś o tym ?
- A co chciałabyś wiedzieć ? - wzruszyłam ramionami - Jedyne co ci mogę powiedzieć, to to, że te walki są nielegalne, dostaje się za nie duże pieniądze, sławę - wow, tyle to chyba sama bym się mogła domyślić
- A dlaczego ty chcesz to robić ? - zaśmiał się, chyba czasami lepiej jak niektóre pytania zostawię dla siebie
- Liam?! Liam?! - ktoś krzyczał, odwróciłam głowę w kierunku dobiegającego hałasu, przybliżył się do nas jakiś dobrze zbudowany mężczyzna, skądś go znam ? Kojarzę te twarz
- Czego tu szukasz? Chyba dałem ci porządną nauczkę - jaki niemiły
- Nie, mi to nie wystarcza. Co powiesz na małą powtórkę ? - Liam wstał i podszedł do niego, był wyższy o głowę, ale jestem pewna, że na pewno nie silniejszy, teraz pamiętam, to ten facet, którego Liam sprał pierwszego dnia kiedy tu przyszłam
- Kiedy tylko chcesz, będę miał okazję, żeby znów ci nalać - Liam, jakiś ty niemiły
- Śmieszne, nawet bardzo. Posłuchaj, pewnego dnia policzymy się, ale to ja odniosę sukces - jaki bezczelny, już go nie lubię
- Odejdź, albo znów pójdziesz do domu z obitą twarzą - Liam odepchnął go od siebie, a on popatrzył na mnie z chytrym uśmieszkiem, po chwili odszedł i zostawił nas samych
- Kto to był ? - zapytałam, odwrócił się w moją stronę, chyba podniósł mu ciśnienie
- Mark, ale to nikt taki - nikt taki ? Nikt ? To niby dlaczego się tak zdenerwował ? Nic już nie chciałam mówić, bo może bym go jeszcze gorzej rozzłościła
- Liam, już czas - powrócił ten mężczyzna, którego Liam odgonił wcześniej
- Dobra, za chwilkę - Liam uniósł mnie i posadził na ławce, co do ? - Zaraz zaczynam, trzymaj za mnie kciuki, mała - uśmiechnął się ostatni raz i odszedł. Zostawił mnie samą. Teraz mam tu tylko czekać ?
Po kilku minutach sala zaczęła się wypełniać. Dlaczego przychodzi tu tak sporo ludzi ? Żeby zobaczyć jak ktoś obija komuś twarz ? Kiedy cała sala była wypełniona po brzegi na ring wszedł Liam z jakimś facetem, tym razem byli tego samego wzrostu, był jeszcze sędzia, ale po co w nielegalnych walkach sędzia ? Zanim walka się zaczęła Liam popatrzył na mnie z uśmiechem. Ja tylko siedziałam na swoim miejscu. Walka się zaczęła. Po raz kolejny Liam radził sobie świetnie. Czy on kiedyś przegrywa ? Zauważyłam, że od pewnego czasu kilka dziewczyn bacznie mi się przygląda. O co im chodzi ? Jednak nie to mnie najbardziej martwiło. Chwilę później podszedł do mnie Mark, Mark ? Chyba dobrze pamiętam?
- Witaj, mała - czy on przedrzeźniał Liam'a ? - Wygląda na to, że Liam poczyna w tobie plany ? - jakie plany, o czym on bredzi ? - Teraz już wiem, że kiedy nadejdzie mój dzień, będę wiedział, gdzie zaatakować - padło mu na mózg ? Nic dalej nie powiedział, tylko zniknął w tłumie. Czego on ode mnie chce ? Jaki jego dzień ? Co zaatakować, po co ? Ponownie popatrzyłam na ring. Liam nie miał ani jednego draśnięcia, jego trener musiał być z niego zadowolony. Jego przeciwnik wydawał się już wyczerpany. Widocznie siła z jaką Liam go uderza się bardzo mocna. Nic dziwnego, że Mark nie dał mu rady. Liam jest od niego niższy, ale silniejszy. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Mark mógłby zmasakrować go. Pozory mylą.
Walka skończyła się. Nie było dla mnie niespodzianką, że Liam wygrał. Te dziewczyny nadal gapiły się na mnie, ale kiedy Liam przyszedł do mnie ich mina wyrażała bardziej ,,Jestem od niej lepsza, dlaczego zainteresował się nią?". Złapał za moją rękę i przeprowadzał mnie przez tłum. Szliśmy tym samym korytarzem, doszliśmy do tego samego pokoju. Dlaczego on się mną tak interesował ? Dlaczego mnie tu poprowadził ? Dlaczego ja ? Co on ode mnie chce ? To dzieje się za szybko ..
- Pozwolisz, że się przebiorę ? - kiwnęłam głową i usiadłam na kanapie. Liam bez żadnego krępowania zdjął swoją bluzkę i resztę garderoby. Muszę przyznać, że miał bardzo dobrze zbudowaną sylwetkę ozdobioną kilkoma tatuażami. Siedziałam i gapiłam się na niego. Muszę znaleźć sobie inny obiekt do oglądania. Kiedy skończył swój 'pokaz' usiadł obok mnie
- Kim jest Mark ? - nie w porę ?
- Mark jest moim rywalem, jeszcze nigdy ze mną nie wygrał. Ciągle próbuje mi dopiec samymi słowami. Jest za słaby dla mnie.
- Nie możesz .. - nie dokończyłam, bo chyba nie ma ochoty mówić o tym temacie
- Chodź, odprowadzę cię do domu. Dość już dzisiaj widziałaś - wstał, a ja powtórzyłam jego czynność, chwycił moją rękę i udaliśmy się w drogę powrotną. W mojej głowie krąży wiele pytań, ale bez odpowiedzi. Np. dlaczego go tak interesuje ? Dlaczego nie odtrąciłam jego ręki ? O czym bredził ten cały Mark ? Dlaczego odprowadza mnie do domu i dlaczego tamte dziewczyny się tak na mnie gapiły ?
- Liam ? - już mieliśmy wychodzić, ale jakaś dziewczyna podeszła do nas - Cześć, Liam - a ja to co ? Niewidzialna ? - Chciałam ci pogratulować, życzę, żebyś z każdym sobie tak radził - czy czasami ślinka jej nie cieknie ?
- Dzięki - nie interesował się nią chyba nawet przez 5 sekund. Dziewczyna popatrzyła na mnie, jakbym jej coś zrobiła. Wyszliśmy na zewnątrz. Może teraz jest moment, żebym go wypytała o kilka rzeczy ?
- Liam, kim była ta dziewczyna ? - zatrzymał się, powiedziałam coś nie tak ?
- Emma, ale nikt poza tym, a po co pytasz ? - ponownie ruszyliśmy z miejsca
- Bo prawie zaśliniła się na twój widok - zaśmiał się - A dlaczego mnie odprowadzasz, dlaczego zaprosiłeś mnie dzisiaj, dlaczego nie zwróciłeś na nią uwagi, dlaczego ? - za dużo jak na jeden raz ?
- Odprowadzam cię dlatego, żeby nikt cię nie napadł, bo miałbym cię za sumieniu - zaśmiał się - Zaprosiłem cię dzisiaj, bo wydawało mi się, że spodobało ci się to, już dwa razy cię widziałem tam, teraz jest trzeci. Nie zwróciłem na nią uwagi, bo ona mnie nie interesuje, co innego ty - zarumieniłam się ? Chyba tak. Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. To wszystko chyba dzieje się za szybko, poznaliśmy się ledwo wczoraj. Dzisiaj jesteśmy jakby kolegami ? Znajomymi ? Ta znajomość rozkręca się zdecydowanie za szybko ..
Staliśmy już pod moim domem, nie wiedziałam co powiedzieć. Pożegnać cię ? Powiedzieć dobranoc ?
- Może masz ochotę znów przyjść ? - zapytał, ustałam na schodach, żeby chociaż trochę wyrównać naszą różnicę wzrostu
- A może zaprosisz mnie gdzie indziej ? - uśmiechnął się, nieźle zaczynamy znajomość
- Pójdziemy do klubu, bo akurat tam zawsze świętuje swoje zwycięstwa - wolałabym co innego, ale trudno. Pokiwałam głową na znak, że tak - To do zobaczenia jutro, mała - dopiero teraz zauważyłam, że nadal trzymam jego rękę. Pocałował mnie w policzek i odszedł. Tak, stanowczo za szybko. Może chce mnie tylko ... nie nie wygląda na takiego. Chociaż ...
Weszłam do swojej sypialni. Co ja robię ? Co ja wyprawiam ? Co jeśli wpakuję się w jakieś tarapaty ? Co jeśli mnie i Liam'a coś więcej połączy? Co jeśli ... Może przestanę w kółko pytać się w myślach o pytania, na które nie mogę odpowiedzieć ?

                                                                                *

Otworzyłam swoje zaspane oczy. Niechętnie spojrzałam na zegarek, była godzina 9:30. Muszę coś zjeść. Założyłam buty, włosy spięłam w kucyk i zeszłam do kuchni. Wyjęłam z lodówki mleko, z szafki płatki i zrobiłam sobie śniadanie. Powinnam też ubrać się w coś innego niż piżama. Może po śniadaniu. Powinnam dzisiaj iść z Liam'em? Wydaje mi się, że za szybko zaczęliśmy tę znajomość. Może w końcu przestanę tylko o tym bredzić? Kolejne pytanie, czy ja kiedyś przestanę ?
Posprzątałam po sobie i poszłam do salonu, pewnie i tak nie leci nic ciekawego. Żeby nie było mi zimno wyjęłam koc. Owinęłam się nim i włączyłam telewizor. Przeglądałam wszystkie kanały jakie miałam. Nic ciekawego dla siebie nie znalazłam. Tak jak mówiłam, nie leci nic ciekawego. Muszę znaleźć sobie jakieś zajęcie. Poukładać ubrania w szafie ? Lepsze to niż nic. Moja szafa nigdy nie była zbyt 'czysta' ? Ciągle z niej coś wyjmowałam, przewracałam. Będę musiała powyrzucać niepotrzebne mi ubrania.
Kiedy tak siedziałam nad tą szafą nagle zabrzęczał mi telefon. SMS. Przeciągnęłam palcem po ekranie i odczytałam wiadomość od Liam'a ?! Skąd on ma mój numer ? Lepiej odczytam treść, a potem będę zadawała pytania
,,Mam nadzieję, że nie stchórzysz dzisiaj ? Pamiętaj, że doskonale pamiętam drogę do twojego domu - Liam xx"
Nie jestem tchórzem dla jego wiadomości. Lepiej wybiorę jakieś ubrania, bo chcę, żeby szafa została dobrze posprzątana. Wyjęłam z niej białe spodnie i szary sweter, może dziwne, ale ja nie ubieram się na imprezy tak jak ... Mniejsza o to. Przynajmniej włosy zostawię rozpuszczone.

Usłyszałam pukanie do drzwi, Liam. Ostatnie poprawki i zeszłam otworzyć. Otworzyć czy nie ? Trudno, raz się żyję. Naciskam powoli klamkę, ciągnę za drzwi i przede mną widzę staje on
- Cześć, mała - wystarczyło zwykłe 'cześć'
- Cześć, i .. idziemy ? - chyba na serio strasznie mnie onieśmiela, przy nim język mi się plącze
- Pewnie - uśmiechnął się pokazują rzędy białych zębów. Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyliśmy. Mogłabym wypytać go o wiele innych rzeczy, ale może później? Jest wiele pytań, o które chciałabym zapytać. Może moja nieśmiałość wobec niego mi nie pozwala? Może to właśnie ten powód? Może to dlatego, że znamy się dopiero kilka dni?
Wsiedliśmy do jego samochodu, nie wiem nawet gdzie jest ten jego 'klub'. Mówił, że ma tam załatwić jakąś sprawę czy tam świętuje swoje zwycięstwa ? Nie pamiętam już. Wyjeżdżamy poza miasto, daleko ? Najwyraźniej.
Jedziemy już dość długo. Mogłabym znowu zapytać, ale wstrzymam się. Dlaczego ciągle chce go o coś wypytywać? W końcu się zatrzymaliśmy. Nareszcie. Oboje wysiedliśmy w tym samym czasie. Rozejrzałam się wokoło. W miarę przyjemna okolica. Teraz rozumiem, dlaczego jest tak daleko od Londynu. Muzyka jest naprawdę głośna. Co chwilę widziałam wchodzących tu ludzi, co chwilę widziałam w samochodach jakieś pary. Liam podszedł do mnie, chciał złapać moją rękę, ale ktoś nam przerwał. Odwróciłam się w stronę dochodzącego hałasu. Po parkingu biegała jakaś dziewczyna, chowała się za samochodami, chyba ktoś ją gonił. Śmiała się. Co jest z niektórymi ? Czy nie potrafią takie rzeczy załatwiać gdzie indziej? Zaśmiałam się sama do siebie. Odwróciłam się. Nie było obok mnie Liam'a. Zobaczyłam go, rozmawiał z jakimś mężczyzną. Kto to? Byłoby niegrzeczne, gdybym podeszła, bo przecież oni rozmawiają, a mnie to nie powinno interesować. Oparłam się o samochód. Jak skończy to przyjdzie. Nie będę się narzucać.
Chyba trochę za długo rozmawiają ? Może czas przerwać im? Nie, to niegrzeczne. No trudno, nagadają się kiedy indziej. Odepchnęłam się od samochodu i podeszłam do nich. Ustałam za Liam'em, teraz dopiero zauważyłam, że rozmawia z Mark'iem, cholera
- O co ja tu widzę, kogoś ty tu przyprowadził ? - jak zwykle ta jego bezczelna mina. Nie lubię go.
- Nie powinno cię to obchodzić - widzę, że nie jestem w tym temacie sama, prawda Liam?
- Do zobaczenia, mam nadzieję, że niedługo - Liam złapał za mój nadgarstek i poprowadził mnie do wejścia. Co taki zdenerwowany? Można powiedzieć, że biegłam za nim. Ochroniarz bez problemu wpuścił nas, ale chyba bardziej Liam'a. Na mnie przymknął oko. Musiałam go zatrzymać, bo zaraz się przewrócę
- Liam, proszę poczekaj! - krzyknęłam, nie zatrzymał się. Prowadził mnie przez tłum ludzi, później przez korytarz. Na nic zdałby się mój krzyk. Nie jest tak łatwo za nim nadążyć, szczególnie, kiedy jest wkurzony. No bo chyba jest? W końcu zatrzymaliśmy się w jakimś pokoju. Mocno trzasnął za nami drzwi, aż się wzdrygnęłam. Puścił mnie i oparł się rękoma o ścianę. Wkurzył go ? Nie wiedziałam, co mam zrobić.
- Mogłam się przewrócić - niezły wstęp. Kątem oka spojrzał na mnie. W jego oczach można było dostrzec ogień. To tak działa na niego Mark?
- Przepraszam - i tyle? Może zostawić go, żeby ochłonął? Zauważyłam niewielki stolik na środku pokoju. Usiadłam na nim - Przepraszam, że mogłaś przewrócić się przeze mnie. Jak widzisz z Mark'iem nie mam zbyt przyjaznych, tak jakby to powiedzieć, relacji. Wiesz co mi powiedział? - skąd niby? Pokiwałam przecząco głową, podszedł do mnie bliżej, swoje ręce ulokował po bokach moich ud - Powiedział, że chętnie by ... lepiej nie dokończę, za krótko się znamy .. - to ile byśmy musieli się poznawać, żeby powiedział mi to?
- Dlaczego ?
- Bo za krótko się znamy, mała - za krótko się znamy, żeby mówić do mnie mała. Nie odpowiedziałam. Wreszcie nie zadaję mu milion pytań na sekundę - Pewnie liczyłaś na coś więcej, niż tylko siedzenie w pustym pokoju ? - wzruszyłam ramionami - Chodź - zeszłam ze stolika i podążyłam za nim. Gdzie teraz panie Liam? Wyszliśmy na salę, ludzi było więcej niż kilka minut temu. Żeby nie zgubić się, trzymałam się blisko niego. Zaprowadził mnie do baru, naprawdę Liam? Posadził mnie na wysokim stołku, bo sama nie dałabym rady, jest za wysoki, wyszeptał mi coś na ucho
- Poczekaj tu, zaraz wracam - tak jest! Kiwnęłam głową i po chwili zniknął mi momentalnie z oczu. Nie trudno tu wmieszać się w tłum. Poczekam tu sobie chyba trochę. Może więcej. Rozejrzałam się po sali. Zobaczyłam znajomą twarz, kobiecą twarz. Emma? Dobrze zapamiętałam ? Chyba dobrze widzę ? Stała z Mark'iem!? Niedawno śliniła się do Liam'a, a teraz gada z jego rywalem? Lepiej się odwrócę. Może mnie nie zauważą.
Gdzie ten Liam? Czekam, czekam i czekam. Nie doczekam się chyba. Poczułam na swoich plecach czyjąś dłoń, pewnie Liam już wrócił
- Cześć, mała - nie, to nie Liam. Odwracam się, a przede mną stoi Mark. Powinnam uciekać ? - A gdzie się podział Liam? - nie twój interes
- Poszedł gdzieś, a jeśli mnie pamięć nie myli, to nie powinno cię obchodzić - bardzo ładnie, tak trzymaj
- Widać, że nieposłuszna. Posłuchaj, możesz przekazać Liam'owi, że już wiem, gdzie zaatakować. To tylko kwestia czasu, mała - czy on znowu przedrzeźniał go? Mógłby tak bredzić, ale i tak go nie będę słuchała. Skrzyżowałam ręce na dłoniach i odwróciłam się do niego tyłem. Niech sobie gada. Nadal czekam na Liam'a, a jego wciąż nie ma. Nie tego oczekiwałam. Ile można załatwiać jedną sprawę? Poszedł chyba z jakieś 10 minut temu. Może zacznę go szukać ? Jakoś zeszłam z wysokiego stołka. Może najpierw poszukam go na zewnątrz?
Rozejrzałam się we wszystkie możliwe mi strony. Jest tu tylko kilka par. Może na parkingu go znajdę? Pójdę dla pewności sprawdzić. Słyszałam czyjąś rozmowę. Może to on. Rozejrzałam się ponownie, zauważyłam tylko kolejną parę, to oni rozmawiali. Wrócę lepiej. Ponownie wchodzę do klubu. Gdzie on jest? Może szukamy się nawzajem? Zaraz, przecież mam jego numer. Zadzwonię to niego. Wyjęłam z kieszeni telefon, w wiadomościach odnalazłam jego numer. Chciałam nacisnąć zieloną słuchawkę, ale przecież powinnam wyjść na zewnątrz. Jak będzie grała tak głośno muzyka to na pewno nie będziemy się słyszeć. Wyszłam na dwór i dopiero teraz nacisnęłam zieloną słuchawkę. Odebrał po drugim sygnale
- Liam? Gdzie jesteś? Szukam cię już od dłuższego czasu - byłam bardziej zirytowana tym
- To ja cię szukam, od kilku minut, nie było cię przy barze, to wyszedłem na dwór, gdzie jesteś ?
- Na dworze, pod klubem - rozłączył się. To było niegrzeczne.
Pofatyguje się tutaj? Lepiej poczekam, bo znowu będziemy się szukali. Może lepiej ustanę w bardzie widocznym dla niego miejscu? Dobra, nie ruszam się stąd. Poczekam, jeśli w tym czasie nie umrę z nudów to będzie dobrze. Po dłuższej chwili zauważyłam jego ciało wyłaniające się z cienia, gdzie on był? Zaczęłam iść w jego stronę. Ciekawe jakie będzie miał wytłumaczenie, że zostawił mnie na tak długo samą ?
- Ciekawe gdzie mnie szukałeś ? - zapytałam, czy on ma na żuchwie malinkę ?
- Nie było cię przy barze, tam gdzie cię zostawiłem, to pomyślałem, że może jesteś na parkingu - a ślad na żuchwie ?
- Czy to malinka ? - podeszłam bliżej, chciałam dotknąć, ale złapał za moją dłoń
- Nie, to nie malinka. Co ty myślałaś, że niby gdzie poszedłem ? Całować się ? - zaśmiał się, no bardzo śmieszne
- Nie, robisz to, co chcesz - udałam obrażoną - A tak poza tym, mógłbyś trzymać Mark'a ode mnie z daleka - popatrzył na mnie, momentalnie zobaczyłam w jego oczach wściekłość, jakby zapalił się tam ogień
- Mark? Rozmawiałaś z nim?! Dlaczego mi nie powiedziałaś?! - wkurzył się chyba, a skąd niby ja miałam to wiedzieć ?
- Trzy razy chyba tylko, albo może dwa ? - to chyba wystarczyło, żeby go bardziej wnerwić
- Ile ?! Czy ty oszalałaś?! Nadal nie wiesz, że Mark jest moim rywalem?! Teraz może zaatakować nawet ciebie! Wykorzysta to! - nie denerwuj się tak, gdybym wiedziała to na pewno bym z nim nie gadała, chociaż, to on do mnie mówił - Teraz musisz na siebie uważać.


ZWIASTUN CZĘŚCI 2.
- Uciekaj, załatwię to - nie musiał powtarzać dwa razy. Wiedziałam, że da sobie radę. Niejednokrotnie dawał. Biegłam ile tylko miałam sił, muszę biec do domu. Mark nie wie, gdzie ja mieszkam. Kwestią czasu jest to czy w nerwach otworzę zamek. Już teraz grzebałam w kieszeniach w poszukiwaniu ich. Były tam gdzie je włożyłam. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do środka. Doskonale wiedziałam, gdzie się ukryć. Po schodach wbiegłam do swojego pokoju. Zasunęłam żaluzję i tylko czekałam, aż Liam wróci. Oby nic mu się nie stało, proszę. Jeżeli coś mu się stanie przeze mnie, nie wiem co zrobię.
Po dłuższym czasie usłyszałam kroki prowadzące do mojego pokoju. Cholera, nie zamknęłam drzwi! Co jeśli to Mark? Chwyciłam szklaną figurkę, może tym jakoś uda mi się obronić. Klamka powoli przekręcała się, albo czeka mnie śmierć, albo szczęście

CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
Gosia :)

19 komentarzy:

  1. Meegaaa! +_+ Masz talent <3
    Jeżeli jest nuda, to zapraszam do mnie! http://i-am-lost-without-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zajrzę w wolnej chwili :)

      Usuń
  2. Genialneee ! <3 Dalej, dalej, daleeej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczy z zachwytu mi sie wypalily x_x Kochana jutro widze next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dobrze widzisz na oczy :D
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. Omomom *-*
    Najlepszy ! *-* DALEJ ! *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega dawaj nexta *o* - DynaHope1DEW

    OdpowiedzUsuń
  6. ekstra ! <3
    zapraszam :) http://another-world-blogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Jak będę miała czas, to zajrzę :)

      Usuń
  7. Boski dawaj dalej .. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. łał wspaniały , świetny blog , następny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej! Cudo :3 Naprawdę dobry pomysł! Nieźle opisany, dużo akcji (czyli wszystko co lubię) + błędy nie rzucają się zbytnio w oczy :) Dobra robota :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za błędy przepraszam, musiałam nie zauważyć :(

      Usuń
    2. Spoko zdarza się każdemu :) Nie ma co się martwić, bo imagin świetny! :)

      Usuń

Szablon by S1K