Statystyka

piątek, 4 stycznia 2013

# 59. Niall.

- Nie uwierzysz, wczoraj kupiłam sobie torebkę od Gucciego. Tatuś mnie zabrał do galerii i mi sprezentował. Przecież co to jest dwa i pół tysiąca - poinformowałam Ivie, moją przyjaciółkę.
- Oh, szczęściara. Nadziany ojciec, wysoka pozycja w szkole i Josh - Iv po raz enty zaczęła wymieniać zalety bycia mną. I słusznie. Kto mnie nie docenia nawet nie wie, co traci. Brak powiązań z [T.I.][T.N.] = bycie zerem. Przykro mi z tego powodu. Naprawdę bardzo.
Wzięłam tacę z lunchem i ruszyłam w stronę Josha, mojego chłopaka. Wtem poczułam uderzenie i całe spaghetti wylądowało na mojej bluzeczce z jedwabiu, wartej jakieś pięć stów.
- Ty debilu ! Zobacz, co zrobiłeś ! - wydarłam się na sprawcę wypadku. Ah tak, to przecież ten luzer. Niall Horan.
- Hmm, w czerwonym Ci do twarzy - krzywo się uśmiechnął.
- Ugh - jęknęłam - Zejdź. Mi. Z. Oczu.
Popchnęłam chłopaka i skierowałam się w stronę Jo. Co za typ z tego Horana ! A moją bluzeczkę trafił szlag. Fajnie ...

W dwa dni później wybrałam się do centrum mojego ojca. Zresztą jak co tydzień. W najlepsze rozmawiałam sobie z Ivie, gdy jakiś wariat na desce wjechał we mnie. Straciłam równowagę i się przewróciłam, a moje cudeńko za ponad dwa tysie wylądowało w fontannie.
- Ratujcie moją torebkę ! Ratujcie ją ! - zaczęłam się drzeć - Ratunku !
Wtem zza rogu wybiegł jakiś chłopak. On. On,czyli Niall. Zdjął buty i w ubraniach wskoczył do wody. Skierował się w kierunku torebki i po dobrych pięciu minutach zmagania się z żywiołem wyjął ją.
- Proszę - wyciągnął w moją stronę moje cudeńko - Troszkę mokre, ale jest.
Wyrwałam ją mu i odwróciłam się na pięcie.
- Podziękowałabyś - krzyknął jeszcze za mną.  Oh, zapomniałam. Jak mi przykro. Nie masz farta, koleś.

~*~

Stałem tam cały mokry, z wzrokiem wbitym w oddalającą się [T.I.]. Ta dziewczyna z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej ... intrygowała ? Była bezczelna, ale wiedziałem, że w środku to bardzo miła i ciepła dziewczyna.

- Panie, Evans, mam pomysł na film - przekazałem nauczycielowi - Zrobię dokument o [T.I.][T.N.].
- O naszej księżniczce ? Życzę powodzenia. I czekam na owoce tej pracy.
Byłem dumny ze swojego pomysłu. Teraz tylko poinformować o tym [T.I.] 

~*~

Szłam sobie grzecznie przez korytarz, gdy zaczepił mnie Horan.
- [T.I.], musimy porozmawiać. 
- Nie wydaje mi się, byśmy mieli o czym - prychnęłam.
- Mam propozycję. Zgodziłabyś się choćby ze względu na to - zaczął - że uratowałem Ci torebkę.
- No dobrze, mów - uległam tylko i wyłącznie dlatego, że " wyłowił " mi torebeczkę.
- Chcę, żebyś wystąpiła w moim filmie. Filmie o Tobie.
Zakrztusiłam się popijaną właśnie wodą niegazowaną.
- Po pierwsze, taki ktoś jak Ty potrafi coś nakręcić ? A po drugie ... O mnie ? Chyba sobie żartujesz !
- Nie żartuję, bo niby po co ? Chcę nakręcić dokument o Twoim wspaniałym, idealnym życiu. Nie wspominam o tym, że dzięki temu możesz stać się sławna. Ale to kosztuje kilka tygodni ze mną. Co wybierasz ? Spokój bez luzera czy sława plus czas spędzony z nieudacznikiem ? 
- Hmm, sława powiadasz ? Zaryzykuję i wybiorę to drugie. W sobotę kręcimy pierwsze sceny - zarządziłam.
- Ale ... - zaczął, ale ja już się wycofałam. Przecież nie stracę całej przerwy na pogaduszki z Horanem.

Sobotnie popołudnie. Mecz siatkówki plażowej. Z Joshem na boisku. I kręcenie MOJEGO filmu. Niall stał właśnie nieopodal, trzymając moje rzeczy. Potrzebne do charakteryzacji oczywiście. W przerwie między częściami meczu chłopak poprosił mnie, żebyśmy nakręcili kilka ujęć.
- Uśmiechnij się szeroko. Uśmiech to podstawa - poprosił. Luz koleś. Taka gwiazda miałaby nie wiedzieć co ma robić ? Błagam - A teraz biegnij w moją stronę !
Wykonałam polecenie, ale się potknęłam. Wpadłam na Niallera. I zamiast się złościć zaczęłam się śmiać. Horan mi zawtórował. Ej, wcale nie sprawiał wrażenia luzera, jak wcześniej mi się wydawało.
- [T.I.], co to ma znaczyć ? Leżysz sobie na tym ... kimś i śmiejesz się, jakby sprawiało Ci to radość - ah, to był Jo - Z nami koniec. Wolisz luzerów, proszę bardzo.
I odszedł. Fantastycznie ...
- Mam Cię dość Horan ! - wykrzyknęłam i ruszyłam przed siebie.

~*~

Co ja takiego zrobiłem ? Dziewczyno, ten chłoptaś nie wie, co to miłość. Ale ja bardzo chciałbym dokończyć mój dokument. idę do niej. Muszę.
- Dzień do ... Hej, [T.I.]. Ej, nie zamykaj mi drzwi przed nosem. Przyszedłem porozmawiać. Wpuść mnie, proszę.
- Wejdź.
Gdy tylko wszedłem do domu przeraził mnie jego ogrom. Był naprawdę wielki. Dziewczyna zaprosiła mnie do saloniku.
- Usiądź i mów, po co się tutaj fatygowałeś.
- Chciałbym dokończyć film. Powiedz coś o sobie - poprosiłem wyciągając notatnik z torby.
- Ale przecież wiesz o moim mianie księżniczki.
- Nie, nie. Chodzi mi o tym, co siedzi w Tobie, w Twoim sercu - wskazałem na jej lewą stronę ciała tuż nad brzuchem.
I zaczęła opowiadać. O tym, jak gdy miała 6 lat zmarła jej mama. O tym, że chciała być sławna jak ona. O tym, że tak naprawdę jest inna niż sugeruje jej zachowanie.
Nagrałem to. Chciałem pokazać innym, że tak naprawdę [T.I.][T.N.] to wrażliwa i spokojna dziewczyna.

dzień premiery. Tłum ludzi w kinie. Boję się, ale sądzę, iż zrobiłem kawał dobrej roboty.
Początek - fragmenty ze szkolnej stołówki. Księżniczka ze świtą. Dalej jej dom. I nasza rozmowa. Najpierw te poważniejsze części. potem radosna [T.I.] mówiąca o głupotach jak każda normalna nastolatka. 
Szmer na sali. Ludzie zdziwieni tym, jaka naprawdę jest [T.I.]. I tupot stóp.
Ona.
Wybiegła. Dlaczego ? Nie była zadowolona umieszczeniem niektórych fragmentów ? Pojęcia nie mam. Pobiegłem za nią. Uciekła. Rozglądałem się w prawo i lewo, ale moje oczy dostrzegły jedynie sklepy, domy i psa. Nie ją.
Nie pokazywała się w szkole dobre dwa tygodnie. Jutro bal jesienny. A przecież ona tak bardzo marzyła o koronie Królowej Balu. Mówiła mi o tym. Nie chciałem tego tak zostawić. Położyłem na jej wycieraczce karteczkę.


" Błagam Cię, przyjdź na imprezę. Bal bez Królowej to nie to samo "

Nie skłamałem.


~*~

Ciemność. Jedynie blask wielkiej kuli oświetlającej salę. Kilkadziesiąt par tańczących, wtulonych w siebie. I ja. Nie oczekiwałam, by każdy był mi przyjacielem. Chciałam ... Jego. Nie Josha, tylko Nialla. Nagle na scenę padło żółte światło.
- Uwaga, Królową Balu zostanie dziś .... [T.I.][T.N.] ! Za prawdziwość na filmie Nialla Horana.
Na trzęsących noga weszłam na scenę. Ludzie mnie kochali, a nie nienawidzili. Nie wierzę. Włożono mi koronę i uwieńczono wszystko gromkimi brawami. Zrobiło mi się dziwnie ciepło na sercu.
 - A Królem zostanie chłopak, na którego skierujemy reflektory. Cisza na sali. Światło oświetliło twarz ... Nialla.
Chłopak wpadł na scenę i nie czekając na koronę rzucił się ku mnie i zaczął całować. My, lekkie światełko i brawa od reszty. Czy coś lepszego mogłoby mnie kiedykolwiek spotkać ? 

" Najważniejsze w życiu są marzenia. 
Gdy ich nie masz, nie ma i Ciebie. 
Wierz w nie, one naprawdę się spełniają " 


Wróciłaaaaam ! Po dobrym miesiącu wreszcie jestem ♥ Stęskniłam się za Wami, marcheeewy, a Wy za mną ? Bo mi smutno będzie :P 
Co tam u Was w Nowym Roku ? Jakieś postanowienia ? Ja chcę się odchudzić i ... uwaga, uwaga - zacząć pisać książkę. Hahahaha, wiem. Bardzo, bardzo śmieszne, ale radzę zerknąć na moją złotą myśl umieszczoną wyżej :) 
Za moment dodam kolejną zakładkę, dość ważną. Ubiegałyście się, więc będzie ♥
A teraz ma być tu ponad 10 komentarzy, żółwieee kochanee < 3

+ Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem :)


Dominika

poniedziałek, 31 grudnia 2012

# 58. Niall.


Patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami. Dobrze wiedział że nie potrafię, ale jednak chciał mnie przekonać.
-Zjedz to.- powiedział lekko zdenerwowany.
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo.
-Nie rozumiesz że się o ciebie martwię?! Żryj to!- krzyczał.
Rozpłakałam się i osunęłam na podłogę. Zakryłam twarz dłońmi. On przykucnął przede mną.
-Proszę...- powiedział i podał mi talerz z kanapką. Była zabawna. Miała ułożoną buźkę z warzyw. Plasterki ogórka jako oczy, półkole z pomidora jako uśmiech. Uśmiechnęłam się a Niall wytarł mi łzy. Ujął moją twarz w dłonie i powiedział:
-Zrób to dla mnie... Dla siebie i dla chłopców.
Zjadłam tą kanapkę. Jednak potrafiłam... Niall wziął mnie na ręce i położył na sofie. Uszczelnił mnie kocem.
-Co ty robisz?- spytałam zdziwiona.
-Nie chcę żebyś zwróciła tą kanapkę.
Patrzyłam w jego duże, niebieskie oczy. Widać było że się stara.
-Na kolację zjesz naleśnika.
Spojrzałam na niego przerażona.
* * *

Siedziałam przed telewizorem. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. To był Harry. Zachlany jak świnia.
-Styles ty żulu! Patrz jak wyglądasz!- krzyknęłam.- Wypad z domu!
Zachwiany podszedł do mnie i powiedział:
-Kochana... Powiem ci że... Ja to mógłbym prezydentem zostać. Patrząc na to jakie, rewolucje mógłbym zdziałać!
-Ty już zrewolucjonizowałeś. Zeszczałeś się w gacie.- powiedział Niall wychodząc z kuchni.
-Trzeba zawołać Louisa. Niech zrobi z nim porządek. Louis!
Chłopak zszedł na dół i pomógł Harremu wyjść na piętro.
Niall popatrzył na mnie i spytał:
-Idziemy na gofry?
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Okej. Ty będziesz jadł, a ja będę patrzeć.- odpowiedziałam.
-Ty też zjesz.
Wyszliśmy z domu.
-Chcesz na barana?- spytał.
-Niall ja umiem chodzić. Ale dobra, chcę.- roześmiałam się.

Zjedliśmy gofry i siedzieliśmy na ławce w parku.
-Zaraz puszczę pawia.- powiedziałam zamulona bitą śmietaną.
Popatrzył na mnie ze strachem w oczach.
-Nie! Nie możesz, już jesteś tak blisko. Wyjdziesz z tego, obiecuję ci.- powiedział i przytulił mnie.
-Niall.. Po prostu połączenie bitej śmietany z ogórkami kiszonymi to nie był dobry pomysł.
-Co z tego.. I tak pokonamy tą całą anoreksje.
Spojrzał w moje brązowe oczy i pocałował mnie.

_______
Hej Kochani ♥ Miałam w prawdzie dodać po sylwestrze, ale mam szlaban na neta (niegrzeczna ja ;D) i bałam się że zawale .A dzisiaj nie ma rodziców i brat podłączył. Co do imaginu taki tam niewypał xd Ale chciałam żeby był taki jeden temat przewodni a nie pisać o byle czym ;D 
Domi mam nadzieję że to czytasz, nie mogłam Cię na GG złapać ;/ 


Macie jakieś plany na sylwestra ? :)
...~~Osha





niedziela, 30 grudnia 2012

:) .

Cześć kochani !
Często przeglądając komentarze od Was, spotykamy takie przypadki, że ktoś błędnie myśli, że ten blog prowadzi tylko 1 osoba. To jest trochę irytujące, a zarazem smutne.Ten blog prowadzą 4 osoby. Praca każdej redaktorki jest tu niezwykle potrzebna. Staramy się zaspokajać Wasze potrzeby, a Wy, myśląc, że jest tu tylko jedna osoba trochę Nas ranicie.
Ja, Dominika wpadłam na pomysł założenia tego bloga i jestem z Wami od samego początku, od sierpnia.
Aga pomaga mi od założenia bloga, czyli tak jak ja, jest z Wami od początku.
Ja, Gośka i Oliwia doszłyśmy do załogi dobry tydzień temu.

Pamiętajcie !

Po prostu musiałyśmy o tym napisać, bo to smutne. Amen :)


Dominika 
Gosia

sobota, 29 grudnia 2012

# 57. Harry

Harry bardzo cię kochał . ale ty nie byłaś jedyną kobietą w jego życiu . którą tak bardzo kochał . Była jeszcze Lux . Kochał ją tak bardzo jak ciebie . Lux była częstym gościem w waszym domu . zostawała na całe popołudnia . czasem zostawała , także na noc . gdy jej mama miała jakąś imprezę lub coś innego . Tobie to nie przeszkadzało . mała Lux była taka słodka . Pewnego dnia mama Lux musiała zostać w pracy na noc . nikt nie miał kto się nią zająć . Harry oczywiście jako jej wujek chciał się nią zaopiekować . została na noc . Ty nie miałaś nic przeciwko aby mała została u was na noc . Zbliżał się wtedy wieczór . w lodówce świeciły pustki i musiałaś iść po coś do sklepu . aby zrobić kolacje . poszłaś do pokoju gdzie Lux bawiła się zabawkami z Harrym :
- Lux . gdzie jesteś .? - spytałaś szukając jej
Mała odpowiedziała ci śmiechem . bo razem z Harrym bawiła się w chowanego . Razem schowali się przed tobą w szafie . słyszałaś jak Harry cicho mówi do Lux :
- Cicho . bo jak [T.I] nas znajdzie to ..... - mówił
Nagle ty mu przerwałaś otwierając drzwi od szafy :
- Co będzie jak was znajdę .? - powiedziałaś uśmiechając się
- Yyyy . nic skarbie - powiedział Harry
Ty szybko wzięłaś Lux na ręce mówiąc do niej :
- Pójdziemy do sklepu po coś na kolację . zostawimy Harrego w domu i pójdziemy same czy weźmiemy tego łobuza .? - spytałaś
Lux nie zdążyła odpowiedzieć . bo Harry wziął was obydwie i rzucił się z wami na łóżko :
- Ja jestem łobuzem .? - spytał się was
- Tak jesteś .! - odpowiedziałaś mu
- Nie ma mowy idę z wami . zabrakło bananów i innych owoców .! - powiedział uśmiechając się i obdarowując cię buziakiem . Lux patrzyła się na was . jakbyście robili coś dziwnego :
- Harry co ty robisz . Lux się patrzy .! - powiedziałaś
- Mała jest nie zrozumie .! - odpowiedział
W końcu musieliście iść do supermarketu po coś do zjedzenia . W supermarkecie wzięłaś to co najważniejsze . aby zrobić kolację . wzięłaś także banany dla Harrego . Na chwile spuściłaś oczy z Lux i Harrego a oni jak zwykle musieli coś zbroić . Całą skrzynkę z mandarynkami przewrócili na ziemie . po całej podłodze walały się mandarynki . Mandarynki . Mandarynki wszędzie . Harry wszystko zwalił na Lux oczywiście . aby nie dostać od ciebie :
- Lux co zrobiłaś .?!
Po tym wszystkim chciałaś już iść do domu .Chciałaś ich zostawić . tak po prostu ;D . Musieli wszystko posprzątać . W domu zaczęłaś robić kolację . Na kolację było spaghetti . przy posiłku Harry i Lux znowu zaczęli broić . zjedli trochę a całą resztę rzucali w siebie no i oczywiście w ciebie . Makaron z sosem był wszędzie . Na włosach . na ubraniach . na podłodze i na meblach kuchennych :
- Lux co zrobiłaś .?! - mówił Harry uśmiechając się
- Harry zero . no wiesz . przez miesiąc . słyszysz - powiedziałaś do Harrego
- Ja idę obejrzeć telewizję a wy w tym czasie macie wszystko posprzątać . zrozumiano .? - powiedziałaś
Harry tylko pokiwał głową i pomarudził pod nosem . ty wzięłaś Lux do pokoju . aby coś obejrzeć :
- Ej . a co ze mną powiedziałaś że my mamy posprzątać a nie tylko ja - mówił Harry
- Sam powiedziałeś wcześniej że Lux nie rozumie całowania się . to pewnie też nie rozumie że trzeba posprzątać - odpowiedziałaś po czym poszłaś pooglądać z małą telewizję
Harry gdy tylko skończył sprzątać . poszedł do was . do salonu . aby odpocząć :
- Chodźmy . trzeba się wykąpać - powiedziałaś do Lux
- To ja pójdę pościelić łóżko - powiedział Harry
Podczas . gdy Lux się kąpała . Harry poszedł pościelić łóżko dla ciebie noi Lux . Po kąpieli ułożyliście ją do snu . spała tak słodko . w pewnym momencie Harry złapał cię w tali i powiedział :
- Śliczna prawda .? - spytał
- Tak jest słodka . chodźmy my też spać .! - odpowiedziałaś
- A może pooglądamy jeszcze telewizję .? - spytał Harry
- Tak chodźmy .! - odpowiedziałaś z uśmiechem na twarzy
Razem poszliście obejrzeć coś w telewizji . Około godziny 22:00 przyszła do was Lux . nie mogła zasnąć i nudziła się w swoim łóżeczku . Harry nie miał nic przeciwko aby z wami oglądała filmy . Resztę wieczora spędziliście wszyscy razem wtuleni w siebie i oglądając filmy .



Hej . mam do was pytanie z propozycją . Chcielibyśmy przeczytać mój . specjalny imagin o Harrym . dla was . podzielony na 2 części .? 1 część pojawiła by się 8 stycznia . a druga część następnego dnia . Proszę o komentarze z odpowiedzią .! :)


                                                                                                         Gosia .! ♥

środa, 26 grudnia 2012

Liebster Award

Dostałyśmy kolejne dwie nominacje do Liebster Award.

Pierwsza jest od : http://imaginy-forever-young-directioner.blogspot.com/

1 . Jak na  imię masz  ?
Agnieszka
2.Ulu członek 1D ?
1D to 5 wspaniałych chłopców, ale ulubiony? LOUIS ♥
3.Twoje marzenie ?
Wyjechać do Londynu.
4.Wymarzona praca ?
Nigdy nad tym nie myślałam. Chyba taka sprawiająca przyjemność i z dobrym zarobkiem.
5.Styl którego chłopaka z 1D naj ?
Wszystkich, ale u mnie wyróżnia się Zayn. Lubię bejsbolówki.
6.Ulu piosenka ?
1D? Na pewno Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
7.Od jak dawna Directioner ?
Luty / Marzec.
8.Co sądzisz o moim blogu  ?
Jest super. Z przyjemnością czytam twoje imaginy. Proszę więcej z Louisem :)
9.Co sądzisz o Larrym ?
Mój ulubiony bromance. Nic więcej. To dobrzy przyjaciele i wkurza mnie jak ktoś mówi inaczej.
10.Hejtujesz którąś z dziewczyn chłopaków ?
Do El, Danielle i Perrie nic nie mam. Lubię je. Nie jestem za Taylor, ale nie aż tak, żeby mówić nie wiadomo co.
11.Dlaczego warto być w rodzinie Directioners ?
 To niesamowita rodzinka :) Nie wiem jak to opisać, ale naprawdę warto.

Kolejna od : http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com

1. Jak masz na imie?
Agnieszka :)
2. Ulubiony bromance?
Larry
3. Ulubieniec z 1D?
Louis
4. Ulubiona piosenka 1D?
Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
5. Danielle, Pierre, Eleanor czy Taylor?
pierwsze trzy
6. UAN czy TMH?
TMH
7. Co robisz w wolnym czasie?
Piszę imaginy, czytam książki, słucham muzyki ...
8. Wolisz dzień czy noc?
Wieczór
9. Masz jakieś fobie?
Chyba żadnych. Mam jakieś tam lęki, jak każdy, ale fobii nie.
10. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat?
Trudno powiedzieć. Zobaczymy za 10 lat :)
11. Co dostałaś pod choinkę?
Bluzkę, spodnie i bransoletkę + słodycze !!!

Nominuję :

1. http://imaginy-one-direction-fans.blogspot.com
2. http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/
3. http://larry-dreams.blogspot.com/  ♥
4. http://onedirectionblogstylesowa.blogspot.com/
5. http://imaginefordirectioners.blogspot.com/
6. http://psychicaldirectioners.blogspot.com/
7. http://69horanowa.blogspot.com
8. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
9. http://story-of-one-directioon.blogspot.com/
10. http://wyznani.blogspot.com/
11. http://xxstereoheartsxx.blogspot.com/


Pytania :

1. Twoje imię to?
2. Zaglądasz na mojego bloga?
3. Chciałabyś obejrzeć film lub przeczytać książkę o 1D?
4. Długo prowadzisz bloga?
5. Ile masz tych blogów?
6. Co według ciebie jest najcenniejsze w życiu?
7. Ulubieniec z 1D?
8. Co byś wybrała : być tylko przyjaciółką 1D, czy narzeczoną Zayna?
9. Ziall czy Larry?
10. Wolisz Wigilię i Boże Narodzenie czy Sylwester?
11. Wpadniesz na mojego bloga? *_*


~Agnieszka

wtorek, 25 grudnia 2012

# 56. Harry

Hej, mam na imię [T.I]. [T.I] Tomlinson. Moja mama zmarła przy porodzie. Wychowuje mnie tata - Louis Tomlinson. Trudno mi powiedzieć, czy za nią tęsknię, bo w ogóle się nie znałyśmy, a tata o niej nie wspomina. Czasami bardzo chciałabym móc jej o wszystkim powiedzieć. Wiedziałabym, że mnie zrozumie. Oczywiście, tacie też mogłam się wygadać, ale on jest facetem i niektórych spraw nie rozumie. Tak jak to było kilka miesięcy temu, gdy znalazłam się na zakręcie życia.

***


 Ludzie mogliby powiedzieć, że mam wszystko. Sławnego tatusia, który daje mi kasę na wszystko i na wszystko pozwala. Wspaniałych, oddanych przyjaciół. I przede wszystkim wielką, szczęśliwą miłość. A prawda jest taka, że mam ograniczone godziny wychodzenia, kilka funtów kieszonkowego na tydzień, jedną, ale za to wspaniałą przyjaciółkę i brak chłopaka. Jest jeden, ale Luiza - przyjaciółka - mówi, że on jest dla mnie nie odpowiedni. " Za stary" jak to ciągle powtarza. Ale on nie jest taki jak moi rówieśnicy. Jest dojrzalszy, mądrzejszy i nadal jest singlem. Co z tego, że jest kumplem mojego ojca i jest ode mnie 2 razy starszy? Ja go kocham, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, ale dla niego to nic. Wie o wszystkim, ale nic to dla niego nie znaczy.
 - Cześć, młoda. Jest ojciec? - wyrwał mnie z zamyślenia jego głos. Obejrzałam się i go zobaczyłam. To niesamowite, że jeszcze 18 lat temu był dokładnie w moim wieku. Gdy pomyślę o jego loczkach, które widziałam na starych zdjęciach. Gdybym urodziła się przynajmniej 15 lat wcześniej, moglibyśmy być teraz razem. Mogłabym stać dumnie u jego boku jako jego żona i matka jego dzieci. Moglibyśmy być razem szczęśliwi. Moglibyśmy ...
 - Czyli nie trafiłem w porę? - ponowił pytanie, gdy nie uzyskał odpowiedzi ode mnie.
 - Nie, nie ma go. Jest na swojej kolejnej randce. - odpowiedziałam, odkładając na stolik książkę, którą "czytałam". Wstałam z kanapy i podeszłam do mężczyzny. - Jesteśmy całkiem sami.
 - A nie wiesz, o której wróci? - zapytał Styles, odchodząc na odległość kilku kroków. Miałam ochotę wykrzyczeć mu w twarz : A co mnie to obchodzi?! Nie jestem jego sekretarką! To ty mnie interesujesz, a teraz jesteśmy sami, mógłbyś coś z tym zrobić! Nie traktuj mnie jak powietrze, bo nim nie jestem! ale zamiast tego zdołałam się opanować i zaatakowałam z innej strony :
 - Dlaczego to robisz? - spytałam, oglądając się na boki.
 - Co takiego? - powtórzył, jakby nie wiedział o czym mówię.
 - Dlaczego mnie odtrącasz?! Za każdym razem jak cię dotknę, czuję jak twoje ciało sztywnieje jak kamień. Wiesz, jak to boli?
 - [T.I], musisz znowu poruszać ten temat? Przecież wiesz, że to nie ma sensu, bo ...
 - Bo co?! - przerwałam mu rozwścieczona już jego gadką - Bo jesteś 2 razy starszy, bo przyjaźnisz się z moim ojcem, bo mógłbyś być moim ojcem?! Dla mnie to nic nie znaczy : ani różnica wieku, ani cokolwiek innego. Chcę tylko ciebie - zakończyłam dramatycznie.
 - Nie, nie możemy - odparł i wyszedł tak szybko jak się pojawił. A ja rzuciłam się na podłogę i zaczęłam płakać.

***

 Kilka dni później odbywał się koncert z okazji 20 - lecia istnienia One Direction. Wielkie wydarzenie muzyczne, na które były zaproszone największe gwiazdy naszych czasów. Po kilku godzinach śpiewania odbywała się impreza tylko w gronie najbliższych osób. Plus był taki, że była ona w naszym domu, więc w każdym momencie mogłam pójść do swojego pokoju, wymówiwszy się uprzednio zmęczeniem. Ale najpierw musiałam doprowadzić do końca jedną sprawę. Czujnie obserwowałam Harry'ego i widziałam, że nie stronił od alkoholu. W pewnym momencie podeszłam do niego i zaczęliśmy tańczyć. Styles się do mnie przytulał, szeptał do ucha czułe słówka. Wiedziałam, że to tylko sprawa wypitej wódki, ale w tamtej chwili mi to nie przeszkadzało. I tak, nie wiedząc kiedy, wylądowaliśmy w moim pokoju.
 Gdy następnego dnia się obudziłam, od razu chciałam się upewnić, czy mi się to nie śniło. Ale nie, obok mnie leżał Hazz. Spał, a ja mu się przypatrywałam chcąc nacieszyć oczy jego widokiem. Jednak, gdy się obudził i zdał sprawę z zaistniałej sytuacji moje nastawienie uległo zmianie.
 - O cholera - powiedział tylko. Wstał z łóżka i zaczął się w pośpiechu ubierać. A gdy zdałam sobie sprawęz tego, co robi, przemówiłam :
 - Dlaczego kolejny raz to robisz? Przecież spędziliśmy razem noc. Nic to dla ciebie nie znaczy? Myślałam, że się zmienisz, że ...
 - Że co? - przerwał mi - Że się w tobie zakocham? Czy ty czasem myślisz, zanim coś powiesz? Byliśmy pijani i tyle. Popełniliśmy błąd, który nigdy nie powinien mieć miejca. - zbierał się do wyjścia, więc desperacko chwyciłam się ostatniej myśli.
 - Chyba nie chcesz, żeby ta informacja wyszła na światło dzienne?
 - Słucham? Czy ty próbujesz mnie szantażować? - spojrzał na mnie bez cienia strachu w oczach i wyszedł.
 - Gratulacje. To ostatnie mogłaś sobie darować - powiedziałam do siebie.

***

 Kolejne tygodnie mijały jakby nic się nie stało. Dla wszystkich oprócz mnie, bo wszystko wskazywało na to, że jestem w ciąży. I za cholerę nie wiem co z tym faktem zrobić. Na pewno nie usunę. Zawsze byłam przeciwko aborcji, przecież to morderstwo. Pewne jest to, że prędzej czy później wszyscy się dowiedzą. A najszybciej mój ojciec. Na szczęście był w dobrym humorze, więc musiałam wykorzystać taką okazję.
 - Tatku? - zaczęłam, stając w drzwiach kuchni i nerwowo obciągając za długi już sweter.
 - Co się stało? - zapytał.
 - Dlaczego myślisz, że coś się stało?
 - Bo zawsze, gdy mówisz do mnie per tatku coś ode mnie chcesz. Czy tym razem jest inaczej?
 - Poniekąd nie. Chcę tylko rozmowy. - usiadłam przy stole naprzeciwko niego - Tylko nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.
 - Najlepiej prosto z mostu.
 - No dobrze. Jestem w ciąży.
 I potem wytłumaczyłam mu wszystko. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, więc gdy zapytał kto jest ojcem dziecka powiedziałam, że jakiś chłopak z dyskoteki, z którym nie mam kontaktu. Wtedy tata mnie przytulił i powiedział, że ze wszystkim sobie poradzimy. Pożałowałam moich kłamstw, ale chciałam uniknąć tego co byłby nieuniknione, gdy by dowiedział się prawdy. Wściekłość przesłoniłaby mu świat. Zrobiłby wszystko czego naprawdę chciałam uniknąć. Za to nie mogłam uniknąć rozmowy z Harry'm. Napisałam do niego esemesa z taty telefonu prosząc go o spotkanie. Kilka minut później siedziałam już w kawiarence. Wybrałam to miejsce w nadziei, że mogę tutaj nie urządzi awantury. Gdy tylko przyszedł i zauważył mnie zamiast Louisa, chciał się odwrócić i odejść, ale chyba również do niego dotarło, że potrzebna nam jest rozmowa.
 - Czego znowu chcesz? - spytał, siadając przy stoliku.
 - Uuu - przeciągnęłam - Żadnego "witaj, skarbie"?
 - Nie przeginaj - warknął - Mów, o co ci chodzi?
 - O nic mi nie chodzi. Chciałam cię tylko poinformować o jednej banalnej wprost rzeczy - mówiłam, uważnie się mu przyglądając.
 - No, o czym? - zniecierpliwił się.
 - O tym, że jestem w ciąży - wyrzuciłam z siebie. Styles zerwał się na równe nogi, ale zaraz się opanował zdając sobie sprawę z tego, że wokół siedzą ludzie.
 - Chyba sobie żartujesz! - zawołał - Może jeszcze powiesz, że moje?!
 - A niby czyje? Świętego Mikołaja? Byłeś moim pierwszym facetem, czy tego chcesz czy nie - dodałam, przygotowawszy się uprzednio do kontrataku z jego strony.
 Hazz pobladł, ale nadal nie mógł w to uwierzyć. Powiedział tylko :
 - Nie wierzę ci.
 Wstał i wyszedł. Wypiłam do końca sok pomarańczowy i poszłam do domu.



 Popełniłam kolejny błąd. Jak się można łatwo domyślić, po wczorajszym wszystkie wieści trafiły do gazet. Ojciec był wściekły, ponieważ dopuściłam się kłamstwa wobec niego. Był wściekły również na Hazzę. Niestety byłam świadkiem ich kłótni. Stałam w drzwiach kuchni tak, że nie mogli mnie zobaczyć, a ja słyszałam każde ich słowo.
 - Jak mogłeś do tego dopuścić?! - krzyczał tata - Przecież wiedziałeś, że ona coś do ciebie czuje. Nawet ja to widziałem, chociaż mi o tym nie mówiła.
 - Co ja niby mogłem zrobić? Byliśmy pijani i nie wiedziałem co się dzieje!
 - A trochę za późno zdałeś sobie z tego sprawę - powiedział już nie ze złością, ale po prostu ze smutkiem. Ze smutkiem, ponieważ właśnie stracił przyjaciela i nie może ufać nawet własnej córce.

***

Po tamtej rozmowie ślad po Harry'm zaginął. Jedni mówili, że wyjechał gdzieś na drugi koniec świata, inni, że nadal jest w Londynie i praktycznie możemy go spotkać za zakrętem. Ja przeprowadziłam się do przyjaciółki, żeby dać czas ojcu. Nim się obejrzałam minęło 9 miesięcy i wylądowałam w szpitalu, gdzie urodziłam zdrowego chłopczyka. Leżałam tam przez kilka dni, a wszyscy - Liam, Danielle, Niall i jego żona, Zayn i Perrie - mnie odwiedzali. Również ojciec przychodził. Któregoś poranka, dzień przed wypisem, Gdy byli u mnie w komplecie, Niall powiedział coś, co nas wszystkich wprawiło w osłupienie.
 - Już mu rosną loczki, jak u Hazzy.
 Pierwszy raz od dawna ktoś wypowiedział przy mnie jego imię. Odwróciłam głowę w nadziei, że włosy opadną mi na twarz zakrywając ją, ale zapomniałam, że miałam je spięte klamrą. Opuścili mój pokój, opieprzając Nialla po cichu. Najgorsze, a może najlepsze było to, że miał rację.

***

 Kolejny dzień. Opuszczam szpital. Wraz ze spakowaną torbą i z synkiem na rękach wychodzę z sali i wpadam na ... Harry'ego. Patrzę na niego szeroko otwartymi oczami, a on łapie mnie za rękę i wciąga z powrotem do pokoju.
 - Przepraszam -  mówi na wstępie - Przez ten czas, w którym byliśmy osobno dotarło do mnie, że nie powinienem był cię tak zostawiać. Nawet jeśli nie możemy być nikim więcej niż przyjaciółmi, powinienem zapewnić małemu godne jego warunki wychowania. Zrobię wszystko, aby nasz syn był szczęśliwy. Wybaczysz mi?
 Nie odpowiedziałam, tylko go przytuliłam. Bardzo chciałam, żeby to się wydarzyło. Ale marzenia okazały się rzeczywistością. Bardzo szczęśliwą. Los może nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.

_______________________________________________________

I jest mój imagin. Pisałam wcześniej, że będzie on o Larry'm, ale bardziej dotyczy samego Harry'ego. Chcę zobaczyć pod tym imaginem chociaż z 5 komentarzy. Napiszcie kilka słów, bo jest to dla mnie znak, że ktoś czyta, a jak widzę zero komentarzy, to myślę, że to jest bez sensu.


Do następnego.

~Agnieszka

poniedziałek, 24 grudnia 2012

It's time for me ♥

Happy birthday to Lou
Happy birthday to Lou
Happy birthday Dear Louis
Happy birthday to you

 Ach, nadszedł ten niezwykły dzień - 24 grudnia. Dla nas - Directioners -  to przede wszystkim urodziny Lou, ale to także Wigilia Bożego Narodzenia, z okazji której życzę wam wszystkiego co najlepsze.



  Również, jak wspominałam, urodziny Lou są powodem do świętowania. Wszystkiego naj, skarbie. I nie zapomnijcie zrobić wszystkiego co nakazuje nam bycie Directioners:

-Nosić paski
-Jeść marchewki
-Mówić do każdego "fistaszek"
-Być pyskata, elegancka
-Mówić z brytyjskim akcentem
-Pisać na tt #happybirthdaylouis
-Napisać "BooBear" na nadgarstku







 Do następnego imagina, który - mogę to zdradzić -  będzie o Larry'm.

 Komentujcie, fistaszki :)


~Agnieszka
Szablon by S1K