Statystyka

środa, 16 stycznia 2013

#64. Louis.

Idziesz parkiem. Sama, jest zima, zimno, słońce dawno schowało się za chmurami. W parku jest pełno śniegu, są duże zaspy, ławki przykryte śniegiem. Nie ma gdzie usiąść, bo wszędzie pełno śniegu. W koszach na śmieci jest dużo śnieżek, bo dzieci zawsze tam celują, gdy rzucają się nimi. Na drzewach nie ma wcale liści, ptaki już odleciały, nie słychać ich śpiewu. Na dróżkach jest pełno zamarzniętych kałuż. Każdy jest ubrany w ciepłą kurtkę, szalik, czapkę i rękawiczki. Małe dzieci rzucają się śnieżkami. Słychać krzyki ich zabawy. Psy biegają wokoło, aby się rozgrzać. Dorośli bawią się razem z dziećmi. W domach ludzie piją gorącą czekoladę. W karmnikach pełno pokarmu dla ptaków, które zostały na zimę. Ty także wybrałaś się na zimowy spacer. Byłaś ubrana bardzo ciepło. W kremową kurtkę i szalik obwiązany na szyi, białą czapkę, rękawiczki oraz kozaki. Idąc zauważasz jak coś malutkiego, próbuje przedostać się przez grube warstwy śniegu, całe zmarznięte. To malutki piesek, sam, nie ma domu, jest taki śliczny i bezbronny. Cały brązowy z jasnymi plamkami na brzuszku, mordce i łapkach. Jego uszy sterczą na głowie. Ogonek wywinięty to tyłu, nie merda. Łapki są bardzo zmarznięte. Nie mogłaś tak po prostu przejść obok niego obojętnie,  przykucnęłaś obok niego. On od razu przytulił się do twoich nóg, bo było mu strasznie zimno. Powiedziałaś do niego :
- Hej malutki, jesteś tu sam ? Gdzie twój dom ? - po tych słowach rozejrzałaś się wokoło
Piesek cały się trząsł z zimna. Postanowiłaś go wziąć do domu. Nagle ktoś położył rękę na twoim ramieniu, przykucają powiedział do ciebie :
- Cześć, właśnie zauważyłem tego pieska samego i pomyślałem, że go zatrzymam oraz się nim zaopiekuje, ale ty podeszłaś do niego pierwsza ! - mówił
Ty popatrzyłaś na nieznajomego, to był Louis Tomlinson. Ubrany w brązową kurtkę, czarną czapkę i rękawiczki. Uśmiechał się patrząc na ciebie i pieska :
- Przykro mi, ale ja chciałam go zatrzymać i to ja pierwsza go zauważyłam ! - mówiłaś uśmiechając się do chłopaka .
- Nie prawda, ja go zobaczyłem pierwszy, ale ty podeszłaś pierwsza a tak nawiasem mówiąc jestem Louis Tomlinson a ty ? - spytał
- Ja testem [T.I] [T.N] ! - odpowiedziałaś
- No cóż bardzo mi zależy na tym piesku ! - mówił
- A może, ja go wezmę a ty będziesz go odwiedzał u mnie w domu ? - spytałaś
Chłopak błyskawicznie się uśmiechnął i odpowiedział :
- To może dziś wieczorem wpadnę do ciebie i razem pomyślimy nad tym wszystkim na spokojnie, wypijemy gorącą czekoladę i pogadamy ok ?
- Tak. Pieskowi jest chyba zimno, to ja już pójdę ! - powiedziałaś do nowo poznanego
Najpierw wymieniliście się numerami telefonu i podałaś mu miejsce twojego domu, po czym poszłaś do domu. Nastał wieczór. Pierwsze co zrobiłaś, gdy weszłaś do domu to dałaś pieskowi ciepłego mleka, aby się rozgrzał. Później naszykowałaś mu miejsce do spania. Było już po świętach, więc dałaś mu ubranko, przypominające strój mikołaja. Oprócz mleka dałaś mu jeszcze coś do zjedzenia. Około godziny 19:00 ktoś zapukał do drzwi, to był Louis. Przyszedł cały zmarznięty, jego nos i policzki były całe czerwone, cały trząsł się z zimna :
- Cześć, mogę wejść ? - spytał
- Nie wiem, nie wiem. Nie powinnam zapraszać obcych do domu ! - odpowiedziałaś z figlarnym uśmiechem
- Aha, ale może wpuścisz zmarzniętego, co ?! - spytał uśmiechając się do ciebie
- Jasne, wchodź ! - odpowiedziałaś śmiejąc się
Weszliście razem do środka. Pierwsze co zrobił to spytanie o pieska :
- Gdzie on jest ?
-Jest w salonie, pije mleko ! - odpowiedziałaś Louisowi wskazując drogę do salonu
Louis od razu skierował się w stronę salonu. Mieszkanie miałaś bardzo przytulne. Barwy ścian ciepłe, najczęściej żółte lub kremowe. Na ścianach wisiały obrazy twoje i twojej rodziny. W centrum salonu znajdował się duży kominek. Okna przysłonięte lekko zasłonkami. Nieopodal kominku była niewielka biała sofa. Obok niej stolik i dwa fotele. Na stoliku często można było znaleźć twoją biżuterie i inne rupiecie. Louis, gdy wszedł do salonu i zobaczył pieska był nim zachwycony. Nie tylko jego ubrankiem :
- Jaki on śliczny ! - powiedział, gdy go zobaczył
Ty uśmiechnęłaś się, po czym razem usiedliście z pieskiem na kanapie. Długo rozmawialiście. Pytałaś się go, jak to jest być wielką gwiazdą, czy chciałby chociaż na chwilę być normalnym chłopakiem. On chętnie ci na te pytania odpowiadał. Oczywiście, też zadawał ci dużo pytań. Pytał czy ty, także chciałabyś być taką gwiazdą i czy fajnie jest być takim mało znanym przez media i gazety :
- Myślę, że czasem chciałabym być taką gwiazdą jak ty, ale bym miała mało prywatności ! No wiesz, wszędzie reporterzy, zadają ci mnóstwo pytań ! - odpowiedziałaś
- No cóż, to też wiąże się z odpowiedzialnością. Jak zawiedziesz fanów to zawodzisz samego siebie ! - mówił
- Aha, hej a może wypijesz gorącą czekoladę ? - spytałaś
- Pewnie ! - odpowiedział
Ty poszłaś zrobić do kuchni czekoladę a Louis został z pieskiem. Gdy skończyłaś, przyszłaś do nich. Bawili się razem na sofie. Ten widok był uroczy. Właśnie Louis Tomlinson bawił się z pieskiem na twojej sofie w twoim domu. Piesek przygryzał lekko jego palce. On próbował oderwać się z uścisku. Louis lekko ciągnął go za ucho, na co piesek odreagowywał skacząc na niego :
- Proszę ! - powiedziałaś do niego podając mu gorącą czekoladę
- Dzięki ! - odpowiedział ci
- Smakuje ci ? - spytałaś
- Tak jest bardzo dobra ! - odpowiedział ci uśmiechając się do ciebie
W końcu przeszliście do tematu pieska. Na początek daliście mu na imię Hope. A kto miał by go mieć u siebie w domu ? Gdy tak rozmawialiście nagle Louis zaczynał lekko się do ciebie przybliżać. Ty było wbrew jego woli, samo jakoś tak wyszło, zatopił w topie swoje usta. Hope  patrzyła się na was, swoimi błyszczącymi oczkami. W pewnym momencie przerwaliście namiętny pocałunek :
- To co, może teraz Hope będzie mieszkała z nami ? - spytał Louis
Ty uśmiechnęłaś się do niego. Od tamtej pory mieszkaliście razem, byliście parą. Kochałaś go tak samo jak on ciebie. Często wychodziliście z Hope na spacery do parku. Razem dzieliliście obowiązkami.
                                                                                                               Gosia

sobota, 12 stycznia 2013

# 63. Zayn.


Co zrobiłem źle ? Gdzie popełniłem błąd ? Dlaczego Ona mi to zrobiła ? Dlaczego ja zrobiłem to Jej ?

Ale kim jest owa Ona ? Nad czym głowi się chłopak ? Co tak naprawdę się stało ?

Spakowałam wszystkie rzeczy do dużej walizki w kropki, która już od dawna czekała po łóżkiem na użycie. Czekała, aż w końcu zdecyduję się spakować do niej wszystkie smutki i wyjadę nie pozostawiając po sobie śladu. Zapomniana. Za którą nikt nie będzie tęsknił. Która pozwoli bez problemu, jaki sprawiała, użyć sobie komuś życie. Zamknąwszy torbę rozejrzałam się po pokoju. Te śliczne lazurowe ściany, widok z okna na park, który teraz, wiosną budził się do życia. Będę za tym tęskniła, ale nie mam wyboru. On nie dał mi wyboru. Zeszłam powoli po schodach, ciągnąc za sobą wielką walizę. Odszukałam klucz, obróciłam go kilkakrotnie w ręce i włożyłam do drzwi, zakluczając tym samym dom. Zakluczając smutki, cierpienie, opuszczenie i swoje dawne życie. Skierowałam się ... Właściwie to przed siebie. Gdzie się podzieję ? A kogo to tak naprawdę obchodzi ? Stanęło na hotelu, leżącym na skraju Londynu. Przekroczyłam próg pokoju i pomyślałam, czy dobrze postąpiłam. Rozum mówił mi, że zrobiłam najlepszą rzecz w życiu. Zaś serce ... Ono było innego zdania. Ale ja należałam do osób kierujących się tym pierwszym. I tu pojawił się malutki problem. Rzuciłam się na łóżko wylewając łzy. Cholerne życie. Cholerna miłość. Cholerny On ...

Z uśmiechem na twarzy, zresztą jak zwykle, przekroczyłem próg mieszkania. Dziwne, przecież Ona nigdy nie zakluczała drzwi. Wyszła na zakupy ? Do przyjaciółki ?
- Skarbie, wróciłem - zawołałem z nadzieją, że na szczycie schodów pojawi się Ona. W za dużej bluzie wziętej z mojej szafy, w dresach i powie : " Nareszcie " . Nie. Nic takiego nie miało miejsca. Wyszła ? Na jak długo ? Postanowiłem pójść do jej garderoby. Wydawało mi się, że zostawiłem tam swoją koszulę. Akurat była mi bardzo potrzebna. Wszedłem i ... Pustka. Kompletna pustka ... Żadne bluzki, sukienki nie wisiały w szafie. Jasnoniebieskie ściany zaczęły mi się rozmazywać. Tak. Płakałem.

Co sobie pomyślał ? Idiotka. Nie szukał mnie, bo uznał, że nie ma sensu. Skoro i tak mnie nie kochał. Kochał Ją. Ona była dla niego " kimś " . Nie " czymś " do czego wracał po całym dniu spędzonym z inną. Radosny. Szczęśliwy. Zakochany. Kochałam Go. Tak bardzo Go KOCHAŁAM. Jaki sens ma życie w tak toksycznym związku ? Myślałam o tym, gdy kolejny raz płakałam. Nie wymyśliłam odpowiedzi. Ale On powinien zrozumieć, że " jeśli kogoś się kocha, powinno dać mu odejść " . Dał mi odejść, bez jakiegokolwiek smutku. Tylko czy On kiedyś mnie kochał ? Może jedynie zanim poznał Perrie.

Lato 2009. Morze, Ona i ja. Ona - radosna, biegnąca do mnie. Zaplatająca ręce wokół mojej szyi, całująca mnie z miłością. Ona, jaką kocham. KOCHAM. Ona, której nigdy nie chcę stracić. " Za późno idioto " - usłyszałem w głowie Jej głos. Powstrzymując łzy wspominałem dalej. 2010. X - Factor. Poznanie najwspanialszych kumpli pod słońcem i założenie zespołu. A Ona wciąż przy mnie była. Wspierała mnie, gdy najbardziej Jej potrzebowałem. Wydanie płyty w '11, zyskanie rzeszy fanów. A Ona, nie zważając na moją pracę nadal przy mnie była. I początek 2012 roku. Niby wydawał się być najlepszym, wcale taki się nie okazał. Styczeń '12. " Będziesz z Perrie Edwards. Wypromujemy Little Mix. Jesteście sławni, pomóżcie dziewczynom " - głos menadżera przemawiał do mnie w myślach. I co zrobiłem ? A co święty Zayn Malik mógłby zrobić ? Zgodziłem się. Zgodziłem się tym samym raniąc Ją. Prowadziłem podwójne życie. Z Perrie i z Nią. Popełniłem tak cholernie wielki błąd. Błąd, przez który straciłem sens mojego życia. Ją.

Kochał mnie, ale zostawił ot tak, kocha mnie, kochał mnie ...
Skończyły mi się płatki stokrotki. Dziecinna zabawa, która utwierdziła mnie w przypuszczeniach. Nie ma NAS. Jest On i Perrie. Uczucie złamanego serca ostatni poznałam za dobrze. Może czas z tym skończyć ? Skończyć z problemami, wyszczerbionym sercem i uszczkniętą duszą ? Skończyć ze sobą ...

Pierwszy tydzień - uczucie wielkiej pustki. Drugi tydzień - zdanie sobie sprawy, że nigdy nie odzyskam Jej. Stracenie nadziei. Wiary w cuda. Obserwowałem konwalie zasadzone w NASZYM ogrodzie. Jej kwiaty. Porównałem Ją do nich. Byłem ogrodnikiem, który podlewał Ją komplementami, pocałunkami. Rozkwitała, gdy dawałem Jej prezenty. A Perrie wyrwała Ją z mojego życie, potraktowała Ją jak chwasta. Szukałem jej. I nic. Kompletna porażka. Uciekła ode mnie. Może nie tyle " ode mnie " , co od potwora, jakim byłem. " Ułożysz sobie życie na nowo. Ona nie jest Ci do niczego potrzebna. " Fałsz. Ona jest dla mnie słońcem w słoneczny dzień. Czyli Kimś, bez kogo nie byłoby mnie. Po trzech latach istnienia bez Niej opuściłem zespół. Perrie się wypromowała - może tyle dobrego. A ja ? Lubiłem ubierać się w dresy, jak zwykły, młody człowiek i iść ulicą. rozmyślając, co by było, gdyby Ona była przy mnie.

Zapomniałam o smutku ? Została głęboka rysa na sercu. Pamiątka po Nim. On ...
Szłam ulicą dzierżąc w ręku teczkę z dokumentami na uczelnię. Rozmyślałam o przyszłej rodzinie, dzieciach. Ale z kim, jeżeli Go już dla mnie nie ma ? Nie przysłał zaproszenia an ślub z Perrie, a mniemam, że takowy się odbył. Przecież tak się kochali. Nagle ktoś wpadł na mnie. Z rąk wypadła mi teczka.

- Przepraszam panią bardzo - przeprosił mężczyzna i zaczął zbierać dokumenty, które wypadły z rąk kobiety. - Ty ... Znalazłem ! Naprawdę Ją znalazłem ! - krzyknął przeczytawszy uprzednio podpis na kartce.
- Zayn ? Nie wierzę ... Pozwól mi odejść w spokoju. Nie psuj sobie szczęścia mną. Przecież jestem dla Ciebie nikim. NIKIM, pamiętasz ? - krzyknęła mu w twarz i ruszyła omijając chłopaka.
- Kochanie, błagam. pozwól mi wytłumaczyć - złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.
- 5 minut.

Powiedział Jej, że nigdy nic nie czuł do Perrie. Że to Ona jest dla niego wszystkim. Że szukał Jej wszędzie. Że zrezygnował z kariery. Że chce prosić o drugą szansę. Obiecał nie popełnić takiego błędu. Zgodziła się.

Są szczęśliwi ? Jak bardzo tęsknili za sobą przez ostatnie 5 lat ? Ale On nie zyskał jeszcze stuprocentowego zaufania od Niej. Są razem. On wie, że jest niesamowitym szczęściarzem. Warto wierzyć w marzenia ? Warto czekać na coś, co jest dla ciebie cenniejsze od własnego życia ? Tak. Ona dała mu świadomość, że nie ma rzeczy niemożliwych. Że uczucie, jakim darzysz drugiego człowieka jest silniejsze od czasu, błędów popełnionych w związku, od wszystkiego. Że to najcenniejsze, co masz.



" Wish that we could be alone now,
If we could find some place to hide,
Make the last time just like the first time,
Push a button and rewind "


Sto lat, Zayn ♥ 


Dominika

piątek, 11 stycznia 2013

Quiz. Part 1.

HeY. Przybywam z pierwszą częścią testu o One Direction. Jak już wcześniej wspominałam będzie miał on 10 pytań. Ale pojawiły się pewne zmiany. Otóż, będzie 8 zamiast 9 pytań o chłopakach plus 2 fragmenty piosenek, jedna po polsku, druga w oryginalne. I zamiast przyznawać miejsca, za każde zadanie będą przyznane punkty 
( podane w nawiasach obok pytań ) .
Miłego rozwiązywania, i nie zapominajcie się podpisać :D



1. Którzy z chłopców ( jest ich dwóch ) ma takie samo drugie imię i jak ono brzmi ?  ( 2 pkt )

2. Kto to powiedział ? " Cisza ! Kurde wywiad robię " . ( 1 pkt )
3. Który z chłopców jest Belieberem ? ( 1 pkt )
4. Jak ma na imię mama Lou ? ( 1 pkt )
5. Kiedy powstał nasz kochany boysband ? ( 2 pkt, jeden za dzień, drugi za rok )
6. Czy pobiłyśmy rekord w wyświetleniu " Kiss You " ? ( 1 pkt )
7. Podaj datę urodzenia Harry'ego . ( 1 pkt )
8. Który z chłopców miał brata bliźniaka, lecz ten, niestety, zmarł ? ( 1 pkt )
9. " Now girl I hear it in your voice and how it trembles
When you speak to me I don't resemble, who I was
You've almost had enough " ( 1 pkt )
10. " I nic nie może być gorsze,
kochanie, kochałem cię pierwszy " ( 2 pkt )


W sumie można zdobyć aż 13 punktów. Na odpowiedzi czekam do niedzieli. 
Powodzenia ♥ 

czwartek, 10 stycznia 2013

# 62. Liam.

   Jak to mówią, wszystko co piękne szybko się kończy. Niemal z płaczem rozstawałam się z wspaniałymi widokami, plażami i lazurowym morzem. Zostałabym tutaj już na zawsze, zwłaszcza, że nie bardzo mnie ciągnęło do Londynu. No właściwie tylko jedna rzecz. Prawdopodobieństwo spotkania One Direction. Wiem, że z moim pechem jest to prawie niemożliwe, ale mam nadzieję. Dużą siłę dodaje mi również Monika. Moja kuzynka z Polski. Gdy tylko osiągnęła wiek dorosły, przeprowadziła się do mnie i teraz jesteśmy nierozłączne. Stałam na balkonie i patrzyłam na rozsiane wszędzie cuda, gdy Monika pociągnęła mnie za rękę.
 - Ej, [T.I] obudź się. Musimy już iść, bo spóźnimy się na samolot - przypomniała mi.
 - Idę, idę. Ale spójrz na to - wskazałam ręką przed siebie - Nie żal ci się z tym rozstawać?
 Moni westchnęła. Miała rację i zawsze mi to powtarzała : za bardzo przywiązuję się do miejsc. Zniknęła w pokoju hotelowym. Tym razem to ja westchnęłam, poszłam za nią. Opuściłyśmy pokój, hotel i po blisko 2 godzinach siedziałyśmy na pokładzie samolotu. Monika od razu założyła słuchawki na uszy, odwróciła twarz do okna i zapatrzyła się w dal. Mniej więcej po pół godzinie lotu musiałam pójść do łazienki. Nawet nie mówiłam o tym kuzynce, bo chyba już zasnęła. Wstałam i poszłam szukać ubikacji. Zapytałam stewardessę, bo sama bym nigdy nie znalazła. Gdy wracałam na miejsce, coś przykuło moją uwagę. Mianowicie dwa fotele przed nami siedział chłopak odwrócony do okna. Nie widziałam jego twarzy, lecz i bez tego mogłabym przypuszczać, że to był Liam Payne. Rozejrzałam się, ale wszyscy wydawali się być zajęci własnymi sprawami i nie zważali na mnie. Usiadłam na fotelu, który był wolny. Szturchnęłam go lekko w ramię. Zero reakcji. Powtórzyłam mój ruch, tylko że mocniej. Nie otworzył oczu i nie spojrzał na mnie, za to powiedział dwa słowa.
 - Czego chcesz?
 Nie wiedziałam jak zareagować. Siedziałam tylko i się w niego gapiłam. Liam, nie doczekawszy się niczego więcej, zdjął słuchawki i spojrzał na mnie.
 - Uuu - przeciągnął, gdy mnie zobaczył - Przepraszam, myślałem, że to Louis. Jest strasznie upierdliwy podczas tego lotu. Nie daje mi chwili spokoju, tylko gada i gada.
 - Ale ... Mówisz o Loui'm Tomlinsonie? - upewniłam się, chociaż już wszystko było jasne. Jednak nie miałam, aż takiego nieszczęścia.
 - Tak. Myślałem, że to on znów coś ode mnie chce. Przepraszam za atak. To musiało być dla ciebie dziwne : przychodzisz po autograf, a twój idol zaszczyca cię takimi słówkami.
 - Nie jest tak źle.
 Przez resztę lotu siedzieliśmy razem. Gdy przyszedł Lou z toalety, aby dosiąść się do kumpla, powiedziałam mu, że wcześniej siedziałam z kuzynką i ona teraz została sama. Poszedł do niej i już do końca lotu było słychać ich śmiechy. My z Liamem poznawaliśmy siebie. Rozmawiało nam się bardzo dobrze. Tak nam zleciał czas do przylotu do Anglii. Na lotnisku Liam i Lou rozdali kilka autografów, a potem wsiedliśmy do jednej taksówki i pojechaliśmy do domu chłopaków, aby  poznać się z pozostałą częścią zespołu.

_________________________________________________________

 Dedykacja dla Agnieszki :* Za to imie już cię kocham, dziewczyno. Przepraszam, jeśli coś wam się nie spodobało, np. to, że imagin taki krótki. Następne postaram się przedłużać. Teraz nie miałam tyle czasu na pisanie. A więc do następnego, fistaszki :*

~Agnieszka

środa, 9 stycznia 2013

Hej ♥




   To ja Osha wasza Oliwka... Niestety moja przygoda z byciem tu redaktorką skończyła się. Szkoda bo to wspaniale było do was napisać ♥ Świetny Zespół, wspaniali Czytelnicy, czego mozna chcieć więcej? Odchodzę ponieważ nie wytrzymałam psychicznie hejtów które posypały się na moje GG. Doprawdy nie mam pojęcia jakim cudem ktoś dostał mój nr.
    Po za tym jestem chora i wyjeżdżam do sanatorium. Nie będę się rozpisywać, dziękuje Domi, Adze i Gosi, oraz wam Kochani ♥
                                Trzymajcie się cieplutko xoxo
...~~Osha

Ogłoszenia .

CZEŚĆ !

To znów ja, Dominika. Muszę poinformować Was o kilku zmianach na blogu :) 

Po pierwsze. 
Na blogu, co piątek, będą pojawiały się QUIZY. Będą miały one po 10 pytań : 9 odnośnie chłopców i jeden tekst z piosenki. W komentarzach proszę ujawnić swoją opinię na ten temat. Na rozwiązanie teściku będziecie miały dwa dni, do niedzieli. W niedzielę będą pojawiały się wyniki, trzy pierwsze miejsca. A pierwsze miejsce zwycięzca otrzyma 5 punktów, za drugie - 3, a za trzecie - 1. Osoba, która zgromadzi najwięcej punktów w miesiącu wygrywa. Wygrana to specjalnie zadedykowany imagin oraz reklama bloga na tym blogu ( jeśli oczywiście zwycięzca takowy ma ) . I jak się podoba ? 

Druga sprawa, mniej sympatyczna. 
Otóż Oliwia postanowiła pożegnać się z blogiem. Dlaczego ? Jacyś " odważni ludzie " z anonima pisali do niej hejty. Dziewczyna nie chciała tego znosić, tym bardziej, iż jest chora. Wyjeżdża do sanatorium i tak nie znalazłaby czasu na pomaganie przy blogu.
Jest mi okropnie przykro z tego powodu, gdyż Oliwia jest bardzo sumienną i uzdolnioną dziewczyną. Ale ja niestety, nie mogę ingerować w jej prywatne sprawy. 

Postaram się namówić moją koleżankę ze szkoły, Alicję do prowadzenia bloga z nami. Na razie pisze ona do szuflady, może zechciałaby mi pomóc.

Jest mi naprawdę wstyd za niektórych. Może i mnie z chęcią wywalilibyście z bloga, którego założyłam, o którego dbałam ? 


Dominika 

#61 Harry część 2

Dziecko. Czy to wszytko możliwe ? Nie wiesz, nie masz pojęcia. Pamiętasz jednak tą noc, tak tą, kiedy byłaś z nim, z Harry. Zrobiliście to, nie planowana ciąża ? Nie. Wcale nie. Chciałaś tego, chciałaś obdarować Harrego małym dzidziusiem. Chłopcem czy dziewczynką, wszystko jedno. Mały dzidziuś, taki malutki, raczkujący po salonie, śpiący słodko w nocy, rano budzący was swoim śmiechem. Jednak bałaś się, czy zdołasz zadbać o nią, zadbać o dach nad głową. Czy będziesz w stanie dać jej taki sam,  szczęśliwy dom jaki miałaś ty lub Harry.

                                          * 4 miesiące później *

Po 4 miesiącach, gdy byliście u lekarza, na USG, wszystko było idealne, dzidziuś urodzi się zdrowy, dziewczynka i będzie to mała Oliwia. Harry był zachwycony, widział ją na ekranie. Serduszko zdrowe,bije tak jak powinno - Dziewczynka jest zdrowa - mówił lekarz z przekonaniem. Nawet zaczęliście kupować ubranka. Różowe lub pomarańczowe. Zaczęło się kupowanie, smoczków,pieluszek, zabawek i innych rzeczy.
                                        * Miesiąc do narodzin *
Ponowne USG. Jesteście szczęśliwi, został tylko miesiąc do porodu. Twój brzuch często był całowany przez Harrego. Jednak. Oliwia ... Coś się stało. Lekarz mówił :
- Jest ryzyko że pani nie przeżyje porodu. Przykro mi .
- Co, jak to ?! Wszystko było przecież idealne, dlaczego ?! - krzyczał Harry
Ty nie mogłaś uwierzyć w to co lekarz mówi. Jednak tak, twoja mama, ona także zginęła podczas porodu, oddała życie za ciebie. Mogła pozbyć się ciebie, poronić, przeżyć, dać sobie żyć, ale chciała cię urodzić zdrową.  Była dobrą kobietą, nie myślała tylko o sobie, udało się jej, urodziła cię, jednak nie przeżyła. Dla ciebie nie było już ratunku, było już za późno, żeby móc myśleć o aborcji. Śmierć, to tylko przewidywali lekarze. Nic innego. Harry cały czas był załamany w nocy nie spał, płakał, nie wiadomo, czy zdoła cie odzyskać, znów cię traci. Cały był przerażony, że już niedługo cię straci. Przez ostatnie tygodnie, musiałaś być w szpitalu. Harry nie odstępował od ciebie, był cały czas przy tobie, noce i dnie, nie ważne, byle by być przy tobie. Rozmawialiście razem dużo :
- Harry, wiem, że nie chciałeś żeby to tak się skończyło, ale obiecaj mi, zadbasz o Oliwię, mimo że mnie nie będzie, dasz jej dach nad głową, dasz kochającą rodzinę, pokochasz ją tak, jak mnie, obiecaj mi, dobrze ?! - mówiłaś
- [T.I], obiecuję, zajmę się nią tak, jak twój ojciec tobą, dam jej to czego będzie potrzebowała ! - obiecywał ci
Nagle poczułaś potworny ból, kręgosłup zaczął ci się wyginać do tyłu, tak, to właśnie miało nastąpić. Oliwia przychodzi na świat. Zaraz ją urodzisz. Lekarze musieli wyprowadzić Harrego z sali. Ból był niemiłosierny, czułaś, jak Oliwia łamie ci ciało  - Da pani radę - krzyczeli lekarze, poród trwał bardzo długo, Harry czekał na korytarzu. Płakał, bał się, wszyscy z zespoły byli tam, trzymali Harrego, próbowali go jakoś uspokoić. Wszyscy słyszeli twoje krzyki. Twój ból .Oliwia w końcu wyszła na świat, wyskoczyła z ciebie taka mała kuleczka, drobna dziewczynka ! Nagle wszystko zaczyna się dziać, serce powoli przestaje bić, zwalnia tępo. Lekarze cię reanimują. To koniec . Być może nie przetrwasz. Nie bałaś się jednak wcale, śmierć okaże się dla ciebie wybawieniem od bólu, wiesz, że Harry zajmie się Olivią, zadba o nią, by miała wspaniałe dzieciństwo, słyszysz krzyki Harrego z korytarza :
- [T.I] nie odchodź nie zostawiaj mnie, proszę !
Ty popatrzyłaś na niego ostatni raz, spojrzałaś mu głęboko w oczy zamykając powoli swoje. Nie wiedział czy przeżyjesz, cały czas stał tam, jak wbity w ziemie, płakał, to było dla niego jedyne wyjście w tej sytuacji. Pełno krwi. Krzyczałaś z bólu, śmierć być może  przyszła znienacka, zrobiłaś to, co chciałaś, tak jak twoja mama, wydała na świat cudną istotkę, przeżyłaś ? Nikt nie wie, lekarze nie przewidywali przeżycia. Nie wiadomo :
- Przeżyła ?! - Harry pytał płacząc lekarza, który nagle wyszedł z sali .
                                          * Po porodzie *
Małe światełko, tak nagle zgasło ? Śmierć ? Jedyne wybawienie od Twojego bólu ? Wcale nie musiało tak być ? Mogłaś żyć ? Żyć ze świadomością, że dopuściłaś do śmierci małego maleństwa ? Abyś ty mogła przeżyć ? Nie, nie zrobiłaś tego, nie potrafiła byś. Ból, krzyki Harrego z korytarza, płacz. To wszytko wydaje się banalne, bólu doświadczamy każdego dnia, niezależnie w jakiej postaci, krzyk i płacz, w momentach bezsilności. Urodzić, wydać na świat maleństwo, dla niektórych nic nadzwyczajnego  a jednak , wydanie na świat małej istotki, to coś pięknego. W być może ostatnich chwilach swojego życia, nawet nie zdążyłaś zobaczyć Oliwki, owocu waszej miłości, twojej i Harrego. Lekarze robili wszytko, aby twoje serce nadal biło, być może się nie udało. Śmierć,  jedyne wybawienie od twojego bólu, być może tak. Harry na pewno wie, że będziesz nadal przy nim, chociaż nawet cię nie będzie widział. Kocha cię. Gdy po dłuższym czasie lekarz wyszedł z sali, jedyne pytanie, czy przeżyła, dała radę .? :
- [T.I] .... - powiedział lekarz
Nie mógł skończyć, bo Harry wbiegł do sali w której leżałaś, być może martwa. Wbiega do sali, ze łzami w oczach, widzi cię, twoja blada twarz nie dawała żadnych znaków, nie było słychać Twojego serca :
- [T.I], [T.I] dlaczego mnie zostawiłaś ? - mówił Harry z płaczem
Po tych słowach opadł bezsilnie na podłogę, obok twojego ciała, oparł głowę o łóżko. Był załamany, jego cały świat nie żyje, jego sens, w tych ostatnich chwilach, gdy siedział bezsilnie przy twoim ciele, całe jego życie, pojawiło się w jednej myśli. Wasze pierwsze spotkanie, pierwsza rozmowa, pierwszy pocałunek, ta noc, te chwile które razem spędziliście, wszystko skończone, nie ma, nie ma nikogo, kto by Harremu pomagał iść przez życie :
- Co ja zrobiłem ?! - myślał Harry
Nagle ktoś kładzie rękę na jego głowie, to pewnie lekarze muszą wynieść ciało. Nie, to Ty, twoje serce wcale nie przestało bić,  przeżyłaś. Lekarze dali z siebie wszystko :
- Harry, Harry to ty ? - mówiłaś odzyskując powoli siły
- [T.I], żyjesz ?! - mówił niedowierzający temu co właśnie słyszy
- Tak żyje, jestem tu, jestem ! - mówiłaś
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałem. Myślałem że cie już na zawsze straciłem ! - mówił ci
- Harry, co z Oliwią ? Ał .! - mówiłaś próbując się lekko podnieść
- [T.I] nie wstawaj, odzyskaj siły, zaraz sprawdzę co z nią, musisz odpocząć ! - powiedział
Po tych słowach Harry wybiegł z sali, aby zobaczyć co z Oliwią . Na szczęście ty i Oliwia jesteście całe i zdrowe, niedługo możecie wyjść ze szpitala, do domu. W pewnym momencie Harry przychodzi znowu do sali, lecz nie sam  z Oliwią. Z radości  prawie płaczesz :
- [T.I] poznaj Oliwię ! - powiedział po czym dał ci ją w ramiona.
                                          * miesiąc później *
Jesteście wszyscy razem na spacerze. Ty, Harry i Oliwia, która śpi w małym wózeczku. Wspominacie dawne momenty waszego życia. Harry nadal nie może uwierzyć w to, że cię w końcu odzyskał, burzliwe momenty ostatniego roku sprawiły, że Harry zrozumiał to co zrobił, jak bardzo cię zranił, że mógł cię stracić  i nigdy nie odzyskać ! Jesteście szczęśliwi. Oliwia ma dom, wasz mały dzidziuś,  słodkie maleństwo Oliwia. W pewnej chwili Harry łapie cię za rękę, zatrzymuje i przykucając nad tobą mówi :
- [T.I] wyjdź za mnie, proszę !



P.S. dziękuję za miłe komentarze od was pod 1 częścią. Nie mogłam dodać wczoraj drugiej, bo internet mi nie działał. Podoba się ? Komentujcie ♥
Szablon by S1K