Statystyka

czwartek, 24 stycznia 2013

#67. Niall

 Imagin dedykuję KAROLINIE ZONZEL
Pogrążyć się w smutku ? Zamknąć się w sobie ? Nie dawać ani jednego znaku życia ? Zamknąć się w czterech ścianach ? Nie. Nikt nie powinien tego robić ! Nawet, gdy przeżyjemy śmiertelny wypadek i zostaniemy niepełnosprawni. Stracimy kogoś, kto jest dla nas ważny lub coś innego, co zdarzyło się w naszym życiu z czym nie potrafimy się pogodzić. Życie jest najpiękniejszym darem, jaki można dostać od Boga. Nie powinniśmy zamykać się. Odcinać się od ludzi, od świata. Trzeba czasem dać sobie pomóc. Dać żyć, dać z siebie wszystko. Nie poddawać się ! Nigdy !
Pamiętasz dokładnie ten dzień, w którym przeżyłaś śmiertelny wypadek samochodowy. Straciłaś czucie w nogach. Nie mogłaś nic zrobić. Jedynym wyjściem była operacja i długotrwała rehabilitacja. Po tym wypadku nie chciałaś już żyć. Bez możliwości poruszania się, nie mogłabyś nic robić ? Nie prawda. Miałaś dużo osób, które próbowały ci pomóc. Największym pocieszeniem był dla ciebie Niall. On. Dawał z siebie wszystko, co było w jego mocy. Chciał, abyś znów mogła chodzić ! Kochał cię bardzo ! Nie dawał ci zwątpić w swoje siły !
                                               * Po wypadku*
Leżysz właśnie w sali. W szpitalu. Jest obok ciebie Niall :
- [T.I] jak się czujesz ? - pyta cię próbując cię pocieszyć
- Pytasz się jak ja się czuję ? Czy ty masz pojęcie, co ja przeżyłam ? Nie mam czucia w nogach, nie mogę chodzić. Nic już nie mogę robić ! - odpowiadasz mu
- [T.I] nie patrz na to w ten sposób .Wiem, że na pewno będziesz chodzić ! Uda ci się, jeśli będziesz chodzić na rehabilitację ! - odpowiada Niall
W pewnej chwili lekarz wchodzi do sali. Ma w rękach kilka kartek na podkładce. Wchodzi do sali z uśmiechniętą miną. Lekarz był już stary, siwa broda, włosy i wąsy gościły na jego twarzy. Staruszek wydawał się bardzo miły w porównaniu do ciebie. Byłaś zła na cały świat. Nawet na Niall'a. Straciłaś całą chęć do życia. Nic już nie chciałaś. Nikt nie umiał cię pocieszyć :
- Witaj [T.I] jak się czujesz ? - spytał lekarz
Ty nic nie odpowiedziałaś tylko popatrzyłaś się na ścianę z naburmuszoną miną.
- No dobrze, wiem, że nie chcesz z nikim rozmawiać. Więc od razu przejdźmy do rzeczy. Mam wyniki badań. Jest duża szansa, że znowu będzie mogła pani chodzić ! - mówił lekarz
Niall wydawał się bardzo szczęśliwy. Ty jednak nadal patrzyłaś się w ścianę, cała naburmuszona.
- Niedługo będzie mogła pani wyjść do domu i zacząć rehabilitację ! - powiedział lekarz
- Cudownie ! - krzyknął Niall
Ty nie chciałaś nikogo słuchać. Chciałaś tylko wrócić do domu.
- A kiedy [T.I] będzie mogła zacząć rehabilitację i znów będzie chodzić ? - spytał Niall
- Rehabilitację zacznie się za 2 tygodnie. A żeby chodzić będzie musiała dużo ćwiczyć i być wytrwała. Na pewno to przyniesie efekt. Urazy nie są tak duże jak przewidywaliśmy ! - odpowiedział lekarz
                                              *Tydzień później*
Dziś wracasz do domu, aby za kilka dni móc zacząć rehabilitację. Niall pakuje ci wszystkie twoje rzeczy. Nie chce o niczym zapomnieć. Ty wcale się nie odzywasz. Teraz nigdy nie masz nic do powiedzenia. Niall próbuje cię pocieszać, ale bez skutku :
- [T.I] wszystko już spakowałem, możemy iść ! - powiedział Niall
- Dobrze, jak sobie chcesz ! - odpowiedziałaś mu
Razem wyszliście z sali. Zjechaliście windą po schodach. Z chęcią żegnałaś się ze szpitalem. Wszystko było białe, nie kolorowe. Tłumy ludzi chcących załatwić swoje sprawy. Spieszą się, żeby jak najszybciej się z stamtąd wydostać. Niall zamówił taksówkę i razem pojechaliście do domu. Cały czas patrzyłaś na obraz za oknem, nie patrzyłaś na Niall'a. Po około 30 minutach dojechaliście do domu. Na początek Niall zaniósł cię do domu i położył na sofie. Następnie przyniósł twój wózek i walizki. Zamykając za sobą drzwi od domu, myślał tylko o jednym. Chciał cię zobaczyć uśmiechniętą i radosną. Pełną życia i energii. Taką jaka byłaś przed wypadkiem. Wchodzi do salonu. Jedyne co widzi. To ty, która cała naburmuszona siedzisz na sofie :
- Niall podaj mi pilot ! - krzyknęłaś
Niall podając ci pilot, patrzył się na ciebie jak na zupełnie inną osobę :
- Nie chcesz czegoś do picia lub do jedzenia ? - spytał
- Nie, nie chce ! - odparłaś
Niall nic na to nie powiedział, tylko zostawił cię w salonie i poszedł na górę, aby rozpakować  twoje walizki. Za trzy dni masz zacząć rehabilitację. Niall próbuje rozmawiać z tobą. Często mu się to nie udaje. Nie wie, co ma robić. Nie chcesz jeść ani pić. Siedzisz tylko w pokoju i patrzysz na ściany. Nie mówisz, nie śmiejesz się, nie rozmawiasz. Czujesz w sobie ból. Nie dałabyś rady bez niego. Jedynie on trzyma cię przy życiu. Choć tego nie okazujesz. W nocy zdarza cię płakać. Tłumisz to w sobie. Nikomu o tym nie mówisz.
                                             *Następnego dnia*
Z każdym dniem coraz bardziej chudniesz. Nic nie jesz ani nie pijesz. Siedzisz tylko w pokoju patrząc na ściany, a jak nie na ściany to w okno czasem zerkasz. Niall nie wie co robić. Siedzisz sama w pokoju, jak z resztą zwykle. Niall wyszedł na chwilę do sklepu. Od dłuższego czasu nie wraca. Jest już noc. Jesteś zmęczona i zamierzasz kłaść się spać. W pewnej chwili do pokoju wchodzi Niall. Ma w rękach małą buteleczkę. W tej buteleczce jest płyn do baniek mydlanych. Wchodząc zamyka za sobą drzwi. Bierze niewielką ilość płynu i zaczyna dmuchać przez mały drucik. Ty patrzysz na niego i patrzysz co robi. W minucie cały pokój wypełniony jest kolorowymi bańkami. Unosisz lekko kącik ust, lekko próbując się uśmiechnąć. Niall widzi, że próbujesz się uśmiechnąć, więc szybko skacze na łóżko. Zapomniał zakręcić buteleczki. Spada z łóżka i całą zawartość buteleczki wylewa na swoją koszulkę. Ty zaczynasz się śmiać i patrzysz na leżącego Niall'a na podłodze. On czując się zakłopotany wstaje i kładzie się obok ciebie na łóżko i razem z tobą się śmieje :
- Niall wylałeś wszytko ? Nic dla mnie nie ma ? - spytałaś go
Uśmiechając się do ciebie wkłada rękę pod łóżko i wyciąga kolejną buteleczkę z bańkami. Podając ci je mówi - Proszę ! - Ty odkręcasz buteleczkę i przez mały drucik wypuszczasz bańki. Kochałaś puszczać bańki i patrzeć jak spadają w dół. Rozbijają się upadając na podłogę. Niall nie może uwierzyć w to co widzi. Od dłuższego czasu nie uśmiechania się, ty wreszcie się uśmiechasz. Ty lekko przytulasz się do Niall'a. On robi to samo. W jego ramionach nagle zasypiasz. On obdarowuje cię buziakiem w czoło i także idzie razem z tobą spać.
                                               *Dzień przed rehabilitacją*
Jesteście razem w kuchni. Niall robi ci kawę a ty czekasz siedząc na wózku :
- [T.I] jutro zaczynasz rehabilitację. Cieszysz się ? - pyta cię Niall
- Niall. A co jeśli nie uda się. Jeśli wszystko pójdzie nie tak ? - odpowiadasz mu pytaniem na pytanie
- Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiemy ! - odpowiada ci
- Nie wiem, czy chcę w ogóle iść na te rehabilitację ! - mówisz mu
- Co ? Jak to nie chcesz ? - pyta cię
- Nie chce. Wole zostać w domu. Nie mam pewności, że to się uda. Może stracę tylko czas ! - mówisz
- [T.I] nie wierze w to co mówisz ! Nie chcesz nawet spróbować ? Nie wierze ! Co się stało z tamtą [T.I] ! Nie poznaje cie ! Co się stało z [T.I], która nie bała się żyć. Ryzykowała, aby dotrzeć do celu ! Wiesz co, nie chce z tobą rozmawiać mam dość ! - mówi Niall po czym wychodzi z kuchni i idzie na górę do pokoju i zamyka się na klucz.
Ty próbujesz go zatrzymać. Nie udaje ci się jednak. Spadasz z wózka, próbując go zatrzymać. Spadasz bezsilnie na podłogę. Nie dasz rady wstać. Leżysz na podłodze zaczynając płakać. Nie wiesz, dlaczego to powiedziałaś. Nie wiesz, dlaczego mogłaś dopuścić do tego, że tracisz powoli Niall'a. Być może niedługo stracisz jego miłość. Próbujesz wstać. Bezskutecznie. Chcesz zawołać Niall'a, ale wiesz, że i tak nie przyjdzie. Teraz wszystko mu pewnie jedno. Czy będziesz chodzić czy nie. Być może to była twoja ostatnia rozmowa z nim. Nie chcesz go stracić, więc próbujesz ze wszystkich sił wstać. Potrafisz tylko usiąść. Jedna noga próbuje usztywnić się. Druga odmawia posłuszeństwa. Nie dasz rady, jest za wcześnie. Resztę dnia spędzasz na podłodze nie ma kto ci pomóc. Wieczorem słyszysz jak Niall wychodzi z pokoju. Jego oczy są całe czerwone od łez. Gdy cię widzi, jak leżysz na podłodze od razu do ciebie podbiega :
- [T.I] czyś ty oszalała ? - mówi
- Próbowałam się podnieść ! Nie widzisz ! - krzyczysz bezsilnie
- Widzę, nie jestem przecież ślepy ! - odpowiada ci
Po tych słowach zanosi się do salonu na sofę. Włącza ci telewizję i idzie do kuchni. Powoli oddala się od ciebie. Nie chce z tobą rozmawiać. Ty patrzysz tylko na niego, on nie chce nawet na ciebie patrzeć. Robi sobie kawę i idzie do pokoju. Ty próbujesz go zatrzymać :
- Niall, proszę przyjdź do mnie, proszę Niall ! - mówisz
Niall zatrzymuje się widząc, że zaczynasz płakać podchodzi do ciebie i siada obok :
- Co ?! - pyta
- Niall, jesteś dla mnie naprawdę ważny, nie chcę cię stracić. Postanowiłam, że chce zacząć wszystko od nowa. Spróbuje. Postaram się, żebym znowu mogła chodzić. Będę chodziła na rehabilitacje ! - mówisz mu
                                              *Kilka lat później*
Siedzisz sama w parku. Jest lato. Słońce mocno grzeje. Liście soczyście zielone. Trawa  wypełniona po brzegi kwiatami. Po chodnikach chodzą na spacery dorośli ze swoimi dziećmi. Niedaleko dzieci bawią się w berka i chowanego. Psy węszą obok drzew szukając nie wiadomo czego. Krążą w kółko. Jeden malutki podchodzi do ciebie i wpatruje się w ciebie swoimi oczkami, patrzy jak wypuszczasz kolorowe bańki. Twoje ulubione zajęcie w lato. Swoim malutkim noskiem rozbija je i patrzy jak pękają. Językiem próbuje spróbować jak smakują. Ty uśmiechasz się do niego. Skacze i biega za nimi. W pewnym momencie Niall siada obok ciebie z piłką w rękach. Gra z chłopakami w piłkę nożną. Mały piesek podbiega do swojej właścicielki i razem z nią oddala się :
- I jak chcesz grać z nami ? - pyta cię
- Jasne ! - odpowiadasz mu
Operacja i rehabilitacja udały się. Możesz chodzić. Ostatnie lata uświadomiły ci, ile mogłaś stracić. Mogłaś stracić miłość Niall'a, rodzinę i przyjaciół. Wpaść w depresję. Udało ci się jednak, przy pomocy Niall'a. Dałaś radę. Teraz wiesz, że nie wolno się poddawać. Dajesz z siebie wszystko w każdych sytuacjach. Nie dałaś się zamknąć w czterech ścianach, żyjesz tak, jak żyłaś dawniej, szczęśliwie.

12 komentarzy:

  1. super :)
    zbliżamy się do #69... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku uwielbiam Twoje imaginy :33

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny imagin!!!!!!! :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. NO CZY JA ZAWSZE MUSZĘ PŁAKAĆ ? NIESAMOWITE *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuuję <3 awwww boooski <3 nie widziałam jakoś wcześniej, dziiękuję bardzo <33

    Karolina xx

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty

    JuliaXD

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K