Byliście z
Harrym bardzo szczęśliwi, nie widzieliście świata poza sobą, nic nie
było w stanie rozerwać waszej miłości. Oprócz niej, ona zniszczyła
wszystko. Ta historia daje ci niesamowity ból, którego nie jest w stanie
opisać żaden człowiek. Wszystko zaczęło się od miłego, ciepłego
poranka. Nikt nie spodziewał się tego, co ma nastąpić. Gdy się obudziłaś
w waszym łóżku, zobaczyłaś go. Wpatrywał swoje oczy w ciebie.
Wiedziałaś że zawsze czuwał nad tobą, gdy spałaś. Jak się budziłaś on
zawsze był przy tobie :
- Cześć Harry ! - powiedziałaś do niego zaspanym głosem
- Cześć [T.I], wyspana ? - spytał cię głaszcząc lekko po włosach
- Trochę wyspana, trochę niewyspana . - mówiłaś
- Hmm. Zrobić ci śniadanie czy poleżeć z tobą jeszcze w łóżku .? - spytał cię
- Wolałabym, abyś został jeszcze przy mnie . - odpowiedziałaś
- Dobrze, jak sobie pani życzy . - odpowiedział po czym namiętnie cię pocałował .
Harry
zawsze spał nago, więc czułaś jego ciepło. Czułaś się przy nim
bezpiecznie. Loczek odrywając niechętnie od twoich ust swoje powiedział :
- Może zrobię ci jednak to śniadanie,powinnaś coś zjeść, nabierzesz więcej sił . - rzekł
- No dobrze skoro tak ci na tym zależy, zrób mi naleśniki z Nutellą - mówiłaś lekko się śmiejąc
- Dobrze będzie tak, jak sobie życzysz . - powiedział uśmiechając się
Harry
wstał, ubrał się i ruszył w stronę kuchni. Ty także ubrałaś się i
poszłaś do niego, byłaś lekko niewyspana. Oczy same ci się z wolna
zamykały. Mozolnie szłaś po schodach. Gdy doszłaś do kuchni, śniadanie
było już gotowe. Czułaś ten zapach, świeżych naleśników :
- Mmmm, jak pięknie pachnie .! - powiedziałaś
- Już kończę ostatni, siadaj - powiedział
Ty usiadłaś na twoim ulubionym krzesełku. Harry kończąc ostatni, nałożył ci jeden, abyś spróbowała :
- I jak spakuje ci .? - spytał
- Tak, są pyszne .! - odpowiedziałaś
- No to się ciesze - powiedział uśmiechając się
Po
śniadaniu chciałaś ponownie iść spać, bo byłaś jeszcze trochę zmęczona.
Harry szybko złapał cię za rękę gdy odchodziłaś, bo chciał jeszcze z
tobą pogadać :
- [T.I], chciałabyś się wybrać dzisiaj na jakąś
imprezę, do jakiegoś klubu, trochę się rozerwać, poszlibyśmy z
chłopakami, bo też nie mają co robić wieczorem .?
- Możemy pójść, tylko daj mi się jeszcze wyspać, ok .? - odparłaś
- Ok ! - krzyknął szczęśliwy Loczek .
Nastał
wieczór. Ruszyliście razem na imprezę do najlepszego klubu w Londynie.
Cały zespół tam był, Harry z tobą, Louis z Eleonor , Zayn z Perrie, Liam
z Danielle a Niall zaprosili swoją koleżankę. Zabawa wydawała się
świetna, razem tańczyliście, nie obyło się także bez alkoholu i
wygłupów. Harry na kilka minut wziął cię w mały ciemny kącik, aby
trochę z tobą pogadać i odpocząć. Po 2 godzinach świetnej zabawy
postanowiliście odpocząć i pogadać wszyscy razem. Harry musiał iść do
łazienki, więc zostałaś z resztą ekipy, długo go nie było, aż 30
minut, postanowiłaś pójść zobaczyć czy wszystko w porządku z nim. Szłaś
lekko zdenerwowana jakby twoje serce wiedziało co ma się teraz wydarzyć.
Nagle zobaczyłaś go, co on robi, serce ci się zatrzymało, zwolniło
nagle tępo, stałaś jak sparaliżowana, widziałaś jak, on całuje i
obściskuje się z jakąś blondyną. Mało nie rozszarpałaś i nie wydrapałaś
jej oczu, wydawało ci się że Harremu to się podoba, że ona jest lepsza
od ciebie, że zostawi cię dla niej, że zaraz pójdzie z nią w jakiś kąt i
cię zdradzi. Gdy oderwał się od niej oszołomiony, zobaczył cię, stałaś
tam jakby wpita w podłogę, szybko odepchnął ją od siebie i podbiegł do
ciebie mówiąc :
- [T.I] ja ci to wszytko wyjaśnię ! - krzyczał
Ty oszołomiona i sparaliżowana wydusiłaś wreszcie z siebie kilka słów ze łzami w oczach :
- Harry, ufałam ci, ufałam ! - krzyczałaś
- Zaufaj teraz, gdy wyjaśnię ci ! - mówił przerażony
- Nie, Nie, nic mi nie będziesz tłumaczył, nigdy nie chce cie już na oczy widzieć, rzygać mi się chce jak was widzę razem !
Po
tych słowach wybiegłaś szybko z płaczem z clubu, Harry od razu ruszył
za tobą, nie chciałaś go słuchać ani patrzeć na niego. Widząc że on biegnie za
tobą, szybko schowałaś się w ciemny kąt ulicy za jakimiś koszami na
śmieci. Nie wiedziałaś co masz robić, cała się trzęsłaś, miłość twojego
życia, zraniła cię. Harry był na siebie wściekły, płacząc
całą noc cię szukał. Korzystając z okazji że go nie ma w waszym domu
wzięłaś swoje rzeczy i wyprowadziłaś się, zostawiłaś tylko list, pisałaś
ten list z wielkim bólem serca i łzami w oczach, kilka łez spłynęła
nawet na kartkę :
Harry :
Nie mogę uwierzyć w to, co właśnie zrobiłeś tamtej nocy w clubie,
ufałam ci z całego serca, byłam pewna że nasza miłość przetrwa, ale nie,
wszystko jest już skończone. Wyprowadziłam się z domu, to pewnie
zauważyłeś, nie szukaj mnie, nie chce cię już nigdy widzieć. Żegnaj !
[T.I].
Gdy
zostawiłaś ten list, wybiegłaś szybko na ulicę, szukając hotelu, w
którym mogłabyś przez kilka dni pomieszkać. Harry, gdy tylko przeczytał
ten list, chciał zrobić to co wydawało mu się najlepsze w tej chwili.
Zabić się, wiedział jednak że nie może tego zrobić, musi walczyć o waszą
miłość. Szukał cię. Cały czas nie chciał ustąpić !
*Następny dzień*
Jak
on mógł to zrobić. Na twoich oczach. Całował ją tak, jakby była dla
niego kimś więcej niż tylko znajomą. Cała się trzęsłaś. Chciałaś mu
wybaczyć, czułaś, że tego nie chciał, ale czułaś wstręt do niego . Ale
gdzieś. Tam daleko, wiedziałaś że, jest takie miejsce, w którym mogłabyś
żyć, daleko od problemów. Daleko od tego wszystkiego. Co by się nie
stało, mogłabyś zacząć wszystko od początku. Było by wspaniale. Ale by
go nie było. On. Harry. Wiesz że dawne zaufanie do niego już nie wróci.
Miłość która przetrwała długi czas. To wszystko miało, niby tak się
skończyć, przez tą głupią blondynę. Nie mogłaś sobie tego wszystkiego
poukładać. Chcesz go, chcesz i to bardzo, nie chcesz zaprzepaścić
waszej miłości. Wybaczyć mu ? Tak. Nie wiesz jak, ale to zrobisz. Dawne
zaufanie, miłość, wszytko trzeba znów poukładać, jak puzzle. Trudno, ale
kiedyś może uda się. Wierzysz w to w waszą miłość, chcesz tego i to
zrobisz, bez względu na wszytko będziesz walczyć. Postanowiłaś i zdania
nie zmienisz. Idąc mijasz wasz ulubiony park, miejsce w którym go
poznałaś, miejsce pełne wspomnień. Idąc zastanawiasz się czy dobrze
robisz, ale już postanowiłaś i spróbujesz. Pamiętasz jak pierwszy raz go
tam poznałaś, rozmawialiście, śmialiście się, była to wtedy jesień,
było zimno. W parku było pełno kolorowych liści, dla zabawy rzucaliście
się nimi, ludzie się na was gapili, ale to było nie ważne, dobrze się
razem bawiliście. Od pierwszego waszego pocałunku, coś się między wami
zrodziło, to była miłość, nie taka zwyczajna, wielka szalona miłość, dla
której byście mogli poświęcić wszystko. Idziesz do twojego i Harrego
domu. Wchodzisz za prób drzwi. Czujesz ten sam zapach, miłości, taki
ciepły, jakby bezbronny, wchodząc słyszysz go. Jego głos, ten piękny
głos. Tak to on. Miłość twojego życia. Chcesz go mocno przytulić i
powiedzieć - Przepraszam, że wtedy uciekłam, mogłam dam ci się
wytłumaczyć .- Ale słyszysz go i nie tylko jego, słyszysz jak on z kimś
rozmawia. Tak, to ta sama blondyna, która się z nim tamtej nocy
przylizała. Ale nie uciekasz. Chcesz usłyszeć, czy warto dać mu jeszcze
jedną szanse, czy on czasem jej nie kocha. Słyszysz ich głośno
krzyczących :
- Słuchaj, to przez ciebie, straciłem kogoś, kto jest
dla mnie sensem życia. Bez niej nie dam rady iść przez życie sam,
słyszysz, nie chce cie na oczy widzieć. Ja kocham [T.I] nie ciebie,
nigdy tego nie zmienię .! - wrzeszczał głośno Harry już mając łzy w
oczach.
- Ale ty nie rozumiesz nie ma jej, nigdy do ciebie nie wróci, zrozum to, ona nie żyje, nie żyje słyszysz .! - krzyczała blondyna
-
Jak to nie żyje, coś jej zrobiła .?! - krzyczał Harry z załamującym się
głosem , prawie już miał ją rozszarpać, ale chciał usłyszeć powód
twojej rzekomej śmierci .
- Skoro nie możesz być ze mną to nie
będziesz nawet z nią, z nikim. Zabiłam ją. Wbiłam jej nóż w plecy, gdy
uciekała wychodziła z jakiegoś ciemnego kąta, żebyś o niej zapomniał i
był ze mną .! - mówiła bezczelnie
- Cooo. Niee .! Odejdź z tond, nie chce cie na oczy widzieć .! - Harry prawie załamany wyrzucił ją z domu .
Ty
wszytko słyszałaś, nie mogłaś uwierzyć w to co on powiedział. On cie
kocha, a nie ją. Harry był załamany, usiadł na podłodze w salonie,
płakał, bo myślał że ciebie nie ma, że nie żyjesz, że został sam na
świecie, chciał iść tylko do kuchni, wziąć nóż, zabić się. Nie mógłby
żyć w świecie, gdzie nie ma ciebie. Ty szybko podbiegłaś do niego mówiąc
:
- Harry jestem tu, nie płacz jestem tu, popatrz na mnie .! - mówiłaś także płacząc
-
[T.I] to ty, przecież ty nie żyjesz, nie to nie możesz być ty przecież
nie żyjesz, mam jakieś przewidzenia .! - mówił z załamanym głosem nie
dowierzając temu co mu właśnie mówisz .
- Tak ja żyje, ona kłamała, spójrz mi w oczy, ja żyje, jestem z tobą .! - mówiłaś
- [T.I] to na prawdę ty, żyjesz, jesteś tu ! - powoli odzyskiwał przytomność patrząc na ciebie .
-
Wszystko ze mną w porządku nie płacz, będę tu chodź byś nie chciał.
Kocham cię, wszystko będzie jak dawniej, będzie dobrze, nie pozwolę
zniszczyć tego co miedzy nami jest ! - ocierając mu łzy, podnosiliście
się powoli
- Pocałuj mnie, proszę pocałuj .! - krzyczał Harry
Wasze
usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Nic nie mogło wam
przeszkodzić. Byliście razem, to się liczyło. Wiedziałaś, że
postanowiłaś dobrze. Nagle poczułaś olbrzymi ból w brzuchu, jakby ktoś
wkładał ci tam nóż. Szybko oderwałaś się od Harrego, upadając na
podłogę. Harry nie wiedział co ci się stało. Upadłaś. Jednak szybko
odzyskałaś przytomność. Harry był przy tobie :
- [T.I] co ci się stało, proszę odezwij się, [T.I] nie mogę cie znów stracić, nie mogę .! - krzyczał załamany
Ty nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć. Popatrzyłaś na niego. Wiedziałaś tylko jedno. Byłaś w ciąży !
Oto ten długi imagin, jest jak na razie tylko pierwsza część. Drugą dodam jutro lub wieczorem. Myślę, że pierwsza część wam się spodoba. Komentujcie ! ♥
Statystyka
wtorek, 8 stycznia 2013
piątek, 4 stycznia 2013
# 59. Niall.
- Nie uwierzysz, wczoraj kupiłam sobie torebkę od Gucciego. Tatuś mnie zabrał do galerii i mi sprezentował. Przecież co to jest dwa i pół tysiąca - poinformowałam Ivie, moją przyjaciółkę.
- Oh, szczęściara. Nadziany ojciec, wysoka pozycja w szkole i Josh - Iv po raz enty zaczęła wymieniać zalety bycia mną. I słusznie. Kto mnie nie docenia nawet nie wie, co traci. Brak powiązań z [T.I.][T.N.] = bycie zerem. Przykro mi z tego powodu. Naprawdę bardzo.
Wzięłam tacę z lunchem i ruszyłam w stronę Josha, mojego chłopaka. Wtem poczułam uderzenie i całe spaghetti wylądowało na mojej bluzeczce z jedwabiu, wartej jakieś pięć stów.
- Ty debilu ! Zobacz, co zrobiłeś ! - wydarłam się na sprawcę wypadku. Ah tak, to przecież ten luzer. Niall Horan.
- Hmm, w czerwonym Ci do twarzy - krzywo się uśmiechnął.
- Ugh - jęknęłam - Zejdź. Mi. Z. Oczu.
Popchnęłam chłopaka i skierowałam się w stronę Jo. Co za typ z tego Horana ! A moją bluzeczkę trafił szlag. Fajnie ...
W dwa dni później wybrałam się do centrum mojego ojca. Zresztą jak co tydzień. W najlepsze rozmawiałam sobie z Ivie, gdy jakiś wariat na desce wjechał we mnie. Straciłam równowagę i się przewróciłam, a moje cudeńko za ponad dwa tysie wylądowało w fontannie.
- Ratujcie moją torebkę ! Ratujcie ją ! - zaczęłam się drzeć - Ratunku !
Wtem zza rogu wybiegł jakiś chłopak. On. On,czyli Niall. Zdjął buty i w ubraniach wskoczył do wody. Skierował się w kierunku torebki i po dobrych pięciu minutach zmagania się z żywiołem wyjął ją.
- Proszę - wyciągnął w moją stronę moje cudeńko - Troszkę mokre, ale jest.
Wyrwałam ją mu i odwróciłam się na pięcie.
- Podziękowałabyś - krzyknął jeszcze za mną. Oh, zapomniałam. Jak mi przykro. Nie masz farta, koleś.
~*~
Stałem tam cały mokry, z wzrokiem wbitym w oddalającą się [T.I.]. Ta dziewczyna z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej ... intrygowała ? Była bezczelna, ale wiedziałem, że w środku to bardzo miła i ciepła dziewczyna.
- Panie, Evans, mam pomysł na film - przekazałem nauczycielowi - Zrobię dokument o [T.I.][T.N.].
- O naszej księżniczce ? Życzę powodzenia. I czekam na owoce tej pracy.
Byłem dumny ze swojego pomysłu. Teraz tylko poinformować o tym [T.I.]
~*~
Szłam sobie grzecznie przez korytarz, gdy zaczepił mnie Horan.
- [T.I.], musimy porozmawiać.
- Nie wydaje mi się, byśmy mieli o czym - prychnęłam.
- Mam propozycję. Zgodziłabyś się choćby ze względu na to - zaczął - że uratowałem Ci torebkę.
- No dobrze, mów - uległam tylko i wyłącznie dlatego, że " wyłowił " mi torebeczkę.
- Chcę, żebyś wystąpiła w moim filmie. Filmie o Tobie.
Zakrztusiłam się popijaną właśnie wodą niegazowaną.
- Po pierwsze, taki ktoś jak Ty potrafi coś nakręcić ? A po drugie ... O mnie ? Chyba sobie żartujesz !
- Nie żartuję, bo niby po co ? Chcę nakręcić dokument o Twoim wspaniałym, idealnym życiu. Nie wspominam o tym, że dzięki temu możesz stać się sławna. Ale to kosztuje kilka tygodni ze mną. Co wybierasz ? Spokój bez luzera czy sława plus czas spędzony z nieudacznikiem ?
- Hmm, sława powiadasz ? Zaryzykuję i wybiorę to drugie. W sobotę kręcimy pierwsze sceny - zarządziłam.
- Ale ... - zaczął, ale ja już się wycofałam. Przecież nie stracę całej przerwy na pogaduszki z Horanem.
Sobotnie popołudnie. Mecz siatkówki plażowej. Z Joshem na boisku. I kręcenie MOJEGO filmu. Niall stał właśnie nieopodal, trzymając moje rzeczy. Potrzebne do charakteryzacji oczywiście. W przerwie między częściami meczu chłopak poprosił mnie, żebyśmy nakręcili kilka ujęć.
- Uśmiechnij się szeroko. Uśmiech to podstawa - poprosił. Luz koleś. Taka gwiazda miałaby nie wiedzieć co ma robić ? Błagam - A teraz biegnij w moją stronę !
Wykonałam polecenie, ale się potknęłam. Wpadłam na Niallera. I zamiast się złościć zaczęłam się śmiać. Horan mi zawtórował. Ej, wcale nie sprawiał wrażenia luzera, jak wcześniej mi się wydawało.
- [T.I.], co to ma znaczyć ? Leżysz sobie na tym ... kimś i śmiejesz się, jakby sprawiało Ci to radość - ah, to był Jo - Z nami koniec. Wolisz luzerów, proszę bardzo.
I odszedł. Fantastycznie ...
- Mam Cię dość Horan ! - wykrzyknęłam i ruszyłam przed siebie.
~*~
Co ja takiego zrobiłem ? Dziewczyno, ten chłoptaś nie wie, co to miłość. Ale ja bardzo chciałbym dokończyć mój dokument. idę do niej. Muszę.
- Dzień do ... Hej, [T.I.]. Ej, nie zamykaj mi drzwi przed nosem. Przyszedłem porozmawiać. Wpuść mnie, proszę.
- Wejdź.
Gdy tylko wszedłem do domu przeraził mnie jego ogrom. Był naprawdę wielki. Dziewczyna zaprosiła mnie do saloniku.
- Usiądź i mów, po co się tutaj fatygowałeś.
- Chciałbym dokończyć film. Powiedz coś o sobie - poprosiłem wyciągając notatnik z torby.
- Ale przecież wiesz o moim mianie księżniczki.
- Nie, nie. Chodzi mi o tym, co siedzi w Tobie, w Twoim sercu - wskazałem na jej lewą stronę ciała tuż nad brzuchem.
I zaczęła opowiadać. O tym, jak gdy miała 6 lat zmarła jej mama. O tym, że chciała być sławna jak ona. O tym, że tak naprawdę jest inna niż sugeruje jej zachowanie.
Nagrałem to. Chciałem pokazać innym, że tak naprawdę [T.I.][T.N.] to wrażliwa i spokojna dziewczyna.
dzień premiery. Tłum ludzi w kinie. Boję się, ale sądzę, iż zrobiłem kawał dobrej roboty.
Początek - fragmenty ze szkolnej stołówki. Księżniczka ze świtą. Dalej jej dom. I nasza rozmowa. Najpierw te poważniejsze części. potem radosna [T.I.] mówiąca o głupotach jak każda normalna nastolatka.
Szmer na sali. Ludzie zdziwieni tym, jaka naprawdę jest [T.I.]. I tupot stóp.
Ona.
Wybiegła. Dlaczego ? Nie była zadowolona umieszczeniem niektórych fragmentów ? Pojęcia nie mam. Pobiegłem za nią. Uciekła. Rozglądałem się w prawo i lewo, ale moje oczy dostrzegły jedynie sklepy, domy i psa. Nie ją.
Nie pokazywała się w szkole dobre dwa tygodnie. Jutro bal jesienny. A przecież ona tak bardzo marzyła o koronie Królowej Balu. Mówiła mi o tym. Nie chciałem tego tak zostawić. Położyłem na jej wycieraczce karteczkę.
Nie skłamałem.
~*~
Ciemność. Jedynie blask wielkiej kuli oświetlającej salę. Kilkadziesiąt par tańczących, wtulonych w siebie. I ja. Nie oczekiwałam, by każdy był mi przyjacielem. Chciałam ... Jego. Nie Josha, tylko Nialla. Nagle na scenę padło żółte światło.
- Uwaga, Królową Balu zostanie dziś .... [T.I.][T.N.] ! Za prawdziwość na filmie Nialla Horana.
Na trzęsących noga weszłam na scenę. Ludzie mnie kochali, a nie nienawidzili. Nie wierzę. Włożono mi koronę i uwieńczono wszystko gromkimi brawami. Zrobiło mi się dziwnie ciepło na sercu.
- A Królem zostanie chłopak, na którego skierujemy reflektory. Cisza na sali. Światło oświetliło twarz ... Nialla.
Chłopak wpadł na scenę i nie czekając na koronę rzucił się ku mnie i zaczął całować. My, lekkie światełko i brawa od reszty. Czy coś lepszego mogłoby mnie kiedykolwiek spotkać ?
Wróciłaaaaam ! Po dobrym miesiącu wreszcie jestem ♥ Stęskniłam się za Wami, marcheeewy, a Wy za mną ? Bo mi smutno będzie :P
Co tam u Was w Nowym Roku ? Jakieś postanowienia ? Ja chcę się odchudzić i ... uwaga, uwaga - zacząć pisać książkę. Hahahaha, wiem. Bardzo, bardzo śmieszne, ale radzę zerknąć na moją złotą myśl umieszczoną wyżej :)
Za moment dodam kolejną zakładkę, dość ważną. Ubiegałyście się, więc będzie ♥
A teraz ma być tu ponad 10 komentarzy, żółwieee kochanee < 3
+ Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem :)
- Oh, szczęściara. Nadziany ojciec, wysoka pozycja w szkole i Josh - Iv po raz enty zaczęła wymieniać zalety bycia mną. I słusznie. Kto mnie nie docenia nawet nie wie, co traci. Brak powiązań z [T.I.][T.N.] = bycie zerem. Przykro mi z tego powodu. Naprawdę bardzo.
Wzięłam tacę z lunchem i ruszyłam w stronę Josha, mojego chłopaka. Wtem poczułam uderzenie i całe spaghetti wylądowało na mojej bluzeczce z jedwabiu, wartej jakieś pięć stów.
- Ty debilu ! Zobacz, co zrobiłeś ! - wydarłam się na sprawcę wypadku. Ah tak, to przecież ten luzer. Niall Horan.
- Hmm, w czerwonym Ci do twarzy - krzywo się uśmiechnął.
- Ugh - jęknęłam - Zejdź. Mi. Z. Oczu.
Popchnęłam chłopaka i skierowałam się w stronę Jo. Co za typ z tego Horana ! A moją bluzeczkę trafił szlag. Fajnie ...
W dwa dni później wybrałam się do centrum mojego ojca. Zresztą jak co tydzień. W najlepsze rozmawiałam sobie z Ivie, gdy jakiś wariat na desce wjechał we mnie. Straciłam równowagę i się przewróciłam, a moje cudeńko za ponad dwa tysie wylądowało w fontannie.
- Ratujcie moją torebkę ! Ratujcie ją ! - zaczęłam się drzeć - Ratunku !
Wtem zza rogu wybiegł jakiś chłopak. On. On,czyli Niall. Zdjął buty i w ubraniach wskoczył do wody. Skierował się w kierunku torebki i po dobrych pięciu minutach zmagania się z żywiołem wyjął ją.
- Proszę - wyciągnął w moją stronę moje cudeńko - Troszkę mokre, ale jest.
Wyrwałam ją mu i odwróciłam się na pięcie.
- Podziękowałabyś - krzyknął jeszcze za mną. Oh, zapomniałam. Jak mi przykro. Nie masz farta, koleś.
~*~
Stałem tam cały mokry, z wzrokiem wbitym w oddalającą się [T.I.]. Ta dziewczyna z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej ... intrygowała ? Była bezczelna, ale wiedziałem, że w środku to bardzo miła i ciepła dziewczyna.
- Panie, Evans, mam pomysł na film - przekazałem nauczycielowi - Zrobię dokument o [T.I.][T.N.].
- O naszej księżniczce ? Życzę powodzenia. I czekam na owoce tej pracy.
Byłem dumny ze swojego pomysłu. Teraz tylko poinformować o tym [T.I.]
~*~
Szłam sobie grzecznie przez korytarz, gdy zaczepił mnie Horan.
- [T.I.], musimy porozmawiać.
- Nie wydaje mi się, byśmy mieli o czym - prychnęłam.
- Mam propozycję. Zgodziłabyś się choćby ze względu na to - zaczął - że uratowałem Ci torebkę.
- No dobrze, mów - uległam tylko i wyłącznie dlatego, że " wyłowił " mi torebeczkę.
- Chcę, żebyś wystąpiła w moim filmie. Filmie o Tobie.
Zakrztusiłam się popijaną właśnie wodą niegazowaną.
- Po pierwsze, taki ktoś jak Ty potrafi coś nakręcić ? A po drugie ... O mnie ? Chyba sobie żartujesz !
- Nie żartuję, bo niby po co ? Chcę nakręcić dokument o Twoim wspaniałym, idealnym życiu. Nie wspominam o tym, że dzięki temu możesz stać się sławna. Ale to kosztuje kilka tygodni ze mną. Co wybierasz ? Spokój bez luzera czy sława plus czas spędzony z nieudacznikiem ?
- Hmm, sława powiadasz ? Zaryzykuję i wybiorę to drugie. W sobotę kręcimy pierwsze sceny - zarządziłam.
- Ale ... - zaczął, ale ja już się wycofałam. Przecież nie stracę całej przerwy na pogaduszki z Horanem.
Sobotnie popołudnie. Mecz siatkówki plażowej. Z Joshem na boisku. I kręcenie MOJEGO filmu. Niall stał właśnie nieopodal, trzymając moje rzeczy. Potrzebne do charakteryzacji oczywiście. W przerwie między częściami meczu chłopak poprosił mnie, żebyśmy nakręcili kilka ujęć.
- Uśmiechnij się szeroko. Uśmiech to podstawa - poprosił. Luz koleś. Taka gwiazda miałaby nie wiedzieć co ma robić ? Błagam - A teraz biegnij w moją stronę !
Wykonałam polecenie, ale się potknęłam. Wpadłam na Niallera. I zamiast się złościć zaczęłam się śmiać. Horan mi zawtórował. Ej, wcale nie sprawiał wrażenia luzera, jak wcześniej mi się wydawało.
- [T.I.], co to ma znaczyć ? Leżysz sobie na tym ... kimś i śmiejesz się, jakby sprawiało Ci to radość - ah, to był Jo - Z nami koniec. Wolisz luzerów, proszę bardzo.
I odszedł. Fantastycznie ...
- Mam Cię dość Horan ! - wykrzyknęłam i ruszyłam przed siebie.
~*~
Co ja takiego zrobiłem ? Dziewczyno, ten chłoptaś nie wie, co to miłość. Ale ja bardzo chciałbym dokończyć mój dokument. idę do niej. Muszę.
- Dzień do ... Hej, [T.I.]. Ej, nie zamykaj mi drzwi przed nosem. Przyszedłem porozmawiać. Wpuść mnie, proszę.
- Wejdź.
Gdy tylko wszedłem do domu przeraził mnie jego ogrom. Był naprawdę wielki. Dziewczyna zaprosiła mnie do saloniku.
- Usiądź i mów, po co się tutaj fatygowałeś.
- Chciałbym dokończyć film. Powiedz coś o sobie - poprosiłem wyciągając notatnik z torby.
- Ale przecież wiesz o moim mianie księżniczki.
- Nie, nie. Chodzi mi o tym, co siedzi w Tobie, w Twoim sercu - wskazałem na jej lewą stronę ciała tuż nad brzuchem.
I zaczęła opowiadać. O tym, jak gdy miała 6 lat zmarła jej mama. O tym, że chciała być sławna jak ona. O tym, że tak naprawdę jest inna niż sugeruje jej zachowanie.
Nagrałem to. Chciałem pokazać innym, że tak naprawdę [T.I.][T.N.] to wrażliwa i spokojna dziewczyna.
dzień premiery. Tłum ludzi w kinie. Boję się, ale sądzę, iż zrobiłem kawał dobrej roboty.
Początek - fragmenty ze szkolnej stołówki. Księżniczka ze świtą. Dalej jej dom. I nasza rozmowa. Najpierw te poważniejsze części. potem radosna [T.I.] mówiąca o głupotach jak każda normalna nastolatka.
Szmer na sali. Ludzie zdziwieni tym, jaka naprawdę jest [T.I.]. I tupot stóp.
Ona.
Wybiegła. Dlaczego ? Nie była zadowolona umieszczeniem niektórych fragmentów ? Pojęcia nie mam. Pobiegłem za nią. Uciekła. Rozglądałem się w prawo i lewo, ale moje oczy dostrzegły jedynie sklepy, domy i psa. Nie ją.
Nie pokazywała się w szkole dobre dwa tygodnie. Jutro bal jesienny. A przecież ona tak bardzo marzyła o koronie Królowej Balu. Mówiła mi o tym. Nie chciałem tego tak zostawić. Położyłem na jej wycieraczce karteczkę.
" Błagam Cię, przyjdź na imprezę. Bal bez Królowej to nie to samo "
Nie skłamałem.
~*~
Ciemność. Jedynie blask wielkiej kuli oświetlającej salę. Kilkadziesiąt par tańczących, wtulonych w siebie. I ja. Nie oczekiwałam, by każdy był mi przyjacielem. Chciałam ... Jego. Nie Josha, tylko Nialla. Nagle na scenę padło żółte światło.
- Uwaga, Królową Balu zostanie dziś .... [T.I.][T.N.] ! Za prawdziwość na filmie Nialla Horana.
Na trzęsących noga weszłam na scenę. Ludzie mnie kochali, a nie nienawidzili. Nie wierzę. Włożono mi koronę i uwieńczono wszystko gromkimi brawami. Zrobiło mi się dziwnie ciepło na sercu.
- A Królem zostanie chłopak, na którego skierujemy reflektory. Cisza na sali. Światło oświetliło twarz ... Nialla.
Chłopak wpadł na scenę i nie czekając na koronę rzucił się ku mnie i zaczął całować. My, lekkie światełko i brawa od reszty. Czy coś lepszego mogłoby mnie kiedykolwiek spotkać ?
" Najważniejsze w życiu są marzenia.
Gdy ich nie masz, nie ma i Ciebie.
Wierz w nie, one naprawdę się spełniają "
Wróciłaaaaam ! Po dobrym miesiącu wreszcie jestem ♥ Stęskniłam się za Wami, marcheeewy, a Wy za mną ? Bo mi smutno będzie :P
Co tam u Was w Nowym Roku ? Jakieś postanowienia ? Ja chcę się odchudzić i ... uwaga, uwaga - zacząć pisać książkę. Hahahaha, wiem. Bardzo, bardzo śmieszne, ale radzę zerknąć na moją złotą myśl umieszczoną wyżej :)
Za moment dodam kolejną zakładkę, dość ważną. Ubiegałyście się, więc będzie ♥
A teraz ma być tu ponad 10 komentarzy, żółwieee kochanee < 3
+ Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem :)
Dominika
poniedziałek, 31 grudnia 2012
# 58. Niall.
Patrzyłam
na niego szeroko otwartymi oczami. Dobrze wiedział że nie potrafię,
ale jednak chciał mnie przekonać.
-Zjedz to.- powiedział lekko zdenerwowany.
-Zjedz to.- powiedział lekko zdenerwowany.
-Nie.-
odpowiedziałam stanowczo.
-Nie
rozumiesz że się o ciebie martwię?! Żryj to!- krzyczał.
Rozpłakałam
się i osunęłam na podłogę. Zakryłam twarz dłońmi. On
przykucnął przede mną.
-Proszę...-
powiedział i podał mi talerz z kanapką. Była zabawna. Miała
ułożoną buźkę z warzyw. Plasterki ogórka jako oczy,
półkole z pomidora jako uśmiech. Uśmiechnęłam się a
Niall wytarł mi łzy. Ujął moją twarz w dłonie i powiedział:
-Zrób
to dla mnie... Dla siebie i dla chłopców.
Zjadłam
tą kanapkę. Jednak potrafiłam... Niall wziął mnie na ręce i
położył na sofie. Uszczelnił mnie kocem.
-Co
ty robisz?- spytałam zdziwiona.
-Nie
chcę żebyś zwróciła tą kanapkę.
Patrzyłam
w jego duże, niebieskie oczy. Widać było że się stara.
-Na
kolację zjesz naleśnika.
Spojrzałam
na niego przerażona.
*
* *
Siedziałam
przed telewizorem. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. To był
Harry. Zachlany jak świnia.
-Styles
ty żulu! Patrz jak wyglądasz!- krzyknęłam.- Wypad z domu!
Zachwiany
podszedł do mnie i powiedział:
-Kochana...
Powiem ci że... Ja to mógłbym prezydentem zostać. Patrząc
na to jakie, rewolucje mógłbym zdziałać!
-Ty
już zrewolucjonizowałeś. Zeszczałeś się w gacie.- powiedział
Niall wychodząc z kuchni.
-Trzeba
zawołać Louisa. Niech zrobi z nim porządek. Louis!
Chłopak
zszedł na dół i pomógł Harremu wyjść na piętro.
Niall
popatrzył na mnie i spytał:
-Idziemy
na gofry?
Spojrzałam
na niego zdziwiona.
-Okej.
Ty będziesz jadł, a ja będę patrzeć.- odpowiedziałam.
-Ty
też zjesz.
Wyszliśmy
z domu.
-Chcesz
na barana?- spytał.
-Niall
ja umiem chodzić. Ale dobra, chcę.- roześmiałam się.
Zjedliśmy
gofry i siedzieliśmy na ławce w parku.
-Zaraz
puszczę pawia.- powiedziałam zamulona bitą śmietaną.
Popatrzył
na mnie ze strachem w oczach.
-Nie!
Nie możesz, już jesteś tak blisko. Wyjdziesz z tego, obiecuję
ci.- powiedział i przytulił mnie.
-Niall..
Po prostu połączenie bitej śmietany z ogórkami kiszonymi to
nie był dobry pomysł.
-Co
z tego.. I tak pokonamy tą całą anoreksje.
Spojrzał
w moje brązowe oczy i pocałował mnie.
_______
Hej Kochani ♥ Miałam w prawdzie dodać po sylwestrze, ale mam szlaban na neta (niegrzeczna ja ;D) i bałam się że zawale .A dzisiaj nie ma rodziców i brat podłączył. Co do imaginu taki tam niewypał xd Ale chciałam żeby był taki jeden temat przewodni a nie pisać o byle czym ;D
Domi mam nadzieję że to czytasz, nie mogłam Cię na GG złapać ;/
Macie jakieś plany na sylwestra ? :)
...~~Osha
niedziela, 30 grudnia 2012
:) .
Cześć kochani !
Często przeglądając komentarze od Was, spotykamy takie przypadki, że ktoś błędnie myśli, że ten blog prowadzi tylko 1 osoba. To jest trochę irytujące, a zarazem smutne.Ten blog prowadzą 4 osoby. Praca każdej redaktorki jest tu niezwykle potrzebna. Staramy się zaspokajać Wasze potrzeby, a Wy, myśląc, że jest tu tylko jedna osoba trochę Nas ranicie.
Ja, Dominika wpadłam na pomysł założenia tego bloga i jestem z Wami od samego początku, od sierpnia.
Aga pomaga mi od założenia bloga, czyli tak jak ja, jest z Wami od początku.
Ja, Gośka i Oliwia doszłyśmy do załogi dobry tydzień temu.
Po prostu musiałyśmy o tym napisać, bo to smutne. Amen :)
Często przeglądając komentarze od Was, spotykamy takie przypadki, że ktoś błędnie myśli, że ten blog prowadzi tylko 1 osoba. To jest trochę irytujące, a zarazem smutne.Ten blog prowadzą 4 osoby. Praca każdej redaktorki jest tu niezwykle potrzebna. Staramy się zaspokajać Wasze potrzeby, a Wy, myśląc, że jest tu tylko jedna osoba trochę Nas ranicie.
Ja, Dominika wpadłam na pomysł założenia tego bloga i jestem z Wami od samego początku, od sierpnia.
Aga pomaga mi od założenia bloga, czyli tak jak ja, jest z Wami od początku.
Ja, Gośka i Oliwia doszłyśmy do załogi dobry tydzień temu.
Pamiętajcie !
Dominika
Gosia
sobota, 29 grudnia 2012
# 57. Harry
Harry bardzo cię kochał . ale ty nie byłaś jedyną kobietą w jego życiu . którą tak bardzo kochał . Była jeszcze Lux . Kochał ją tak bardzo jak ciebie . Lux była częstym gościem w waszym domu . zostawała na całe popołudnia . czasem zostawała , także na noc . gdy jej mama miała jakąś imprezę lub coś innego . Tobie to nie przeszkadzało . mała Lux była taka słodka . Pewnego dnia mama Lux musiała zostać w pracy na noc . nikt nie miał kto się nią zająć . Harry oczywiście jako jej wujek chciał się nią zaopiekować . została na noc . Ty nie miałaś nic przeciwko aby mała została u was na noc . Zbliżał się wtedy wieczór . w lodówce świeciły pustki i musiałaś iść po coś do sklepu . aby zrobić kolacje . poszłaś do pokoju gdzie Lux bawiła się zabawkami z Harrym :
- Lux . gdzie jesteś .? - spytałaś szukając jej
Mała odpowiedziała ci śmiechem . bo razem z Harrym bawiła się w chowanego . Razem schowali się przed tobą w szafie . słyszałaś jak Harry cicho mówi do Lux :
- Cicho . bo jak [T.I] nas znajdzie to ..... - mówił
Nagle ty mu przerwałaś otwierając drzwi od szafy :
- Co będzie jak was znajdę .? - powiedziałaś uśmiechając się
- Yyyy . nic skarbie - powiedział Harry
Ty szybko wzięłaś Lux na ręce mówiąc do niej :
- Pójdziemy do sklepu po coś na kolację . zostawimy Harrego w domu i pójdziemy same czy weźmiemy tego łobuza .? - spytałaś
Lux nie zdążyła odpowiedzieć . bo Harry wziął was obydwie i rzucił się z wami na łóżko :
- Ja jestem łobuzem .? - spytał się was
- Tak jesteś .! - odpowiedziałaś mu
- Nie ma mowy idę z wami . zabrakło bananów i innych owoców .! - powiedział uśmiechając się i obdarowując cię buziakiem . Lux patrzyła się na was . jakbyście robili coś dziwnego :
- Harry co ty robisz . Lux się patrzy .! - powiedziałaś
- Mała jest nie zrozumie .! - odpowiedział
W końcu musieliście iść do supermarketu po coś do zjedzenia . W supermarkecie wzięłaś to co najważniejsze . aby zrobić kolację . wzięłaś także banany dla Harrego . Na chwile spuściłaś oczy z Lux i Harrego a oni jak zwykle musieli coś zbroić . Całą skrzynkę z mandarynkami przewrócili na ziemie . po całej podłodze walały się mandarynki . Mandarynki . Mandarynki wszędzie . Harry wszystko zwalił na Lux oczywiście . aby nie dostać od ciebie :
- Lux co zrobiłaś .?!
Po tym wszystkim chciałaś już iść do domu .Chciałaś ich zostawić . tak po prostu ;D . Musieli wszystko posprzątać . W domu zaczęłaś robić kolację . Na kolację było spaghetti . przy posiłku Harry i Lux znowu zaczęli broić . zjedli trochę a całą resztę rzucali w siebie no i oczywiście w ciebie . Makaron z sosem był wszędzie . Na włosach . na ubraniach . na podłodze i na meblach kuchennych :
- Lux co zrobiłaś .?! - mówił Harry uśmiechając się
- Harry zero . no wiesz . przez miesiąc . słyszysz - powiedziałaś do Harrego
- Ja idę obejrzeć telewizję a wy w tym czasie macie wszystko posprzątać . zrozumiano .? - powiedziałaś
Harry tylko pokiwał głową i pomarudził pod nosem . ty wzięłaś Lux do pokoju . aby coś obejrzeć :
- Ej . a co ze mną powiedziałaś że my mamy posprzątać a nie tylko ja - mówił Harry
- Sam powiedziałeś wcześniej że Lux nie rozumie całowania się . to pewnie też nie rozumie że trzeba posprzątać - odpowiedziałaś po czym poszłaś pooglądać z małą telewizję
Harry gdy tylko skończył sprzątać . poszedł do was . do salonu . aby odpocząć :
- Chodźmy . trzeba się wykąpać - powiedziałaś do Lux
- To ja pójdę pościelić łóżko - powiedział Harry
Podczas . gdy Lux się kąpała . Harry poszedł pościelić łóżko dla ciebie noi Lux . Po kąpieli ułożyliście ją do snu . spała tak słodko . w pewnym momencie Harry złapał cię w tali i powiedział :
- Śliczna prawda .? - spytał
- Tak jest słodka . chodźmy my też spać .! - odpowiedziałaś
- A może pooglądamy jeszcze telewizję .? - spytał Harry
- Tak chodźmy .! - odpowiedziałaś z uśmiechem na twarzy
Razem poszliście obejrzeć coś w telewizji . Około godziny 22:00 przyszła do was Lux . nie mogła zasnąć i nudziła się w swoim łóżeczku . Harry nie miał nic przeciwko aby z wami oglądała filmy . Resztę wieczora spędziliście wszyscy razem wtuleni w siebie i oglądając filmy .
Hej . mam do was pytanie z propozycją . Chcielibyśmy przeczytać mój . specjalny imagin o Harrym . dla was . podzielony na 2 części .? 1 część pojawiła by się 8 stycznia . a druga część następnego dnia . Proszę o komentarze z odpowiedzią .! :)
Gosia .! ♥
- Lux . gdzie jesteś .? - spytałaś szukając jej
Mała odpowiedziała ci śmiechem . bo razem z Harrym bawiła się w chowanego . Razem schowali się przed tobą w szafie . słyszałaś jak Harry cicho mówi do Lux :
- Cicho . bo jak [T.I] nas znajdzie to ..... - mówił
Nagle ty mu przerwałaś otwierając drzwi od szafy :
- Co będzie jak was znajdę .? - powiedziałaś uśmiechając się
- Yyyy . nic skarbie - powiedział Harry
Ty szybko wzięłaś Lux na ręce mówiąc do niej :
- Pójdziemy do sklepu po coś na kolację . zostawimy Harrego w domu i pójdziemy same czy weźmiemy tego łobuza .? - spytałaś
Lux nie zdążyła odpowiedzieć . bo Harry wziął was obydwie i rzucił się z wami na łóżko :
- Ja jestem łobuzem .? - spytał się was
- Tak jesteś .! - odpowiedziałaś mu
- Nie ma mowy idę z wami . zabrakło bananów i innych owoców .! - powiedział uśmiechając się i obdarowując cię buziakiem . Lux patrzyła się na was . jakbyście robili coś dziwnego :
- Harry co ty robisz . Lux się patrzy .! - powiedziałaś
- Mała jest nie zrozumie .! - odpowiedział
W końcu musieliście iść do supermarketu po coś do zjedzenia . W supermarkecie wzięłaś to co najważniejsze . aby zrobić kolację . wzięłaś także banany dla Harrego . Na chwile spuściłaś oczy z Lux i Harrego a oni jak zwykle musieli coś zbroić . Całą skrzynkę z mandarynkami przewrócili na ziemie . po całej podłodze walały się mandarynki . Mandarynki . Mandarynki wszędzie . Harry wszystko zwalił na Lux oczywiście . aby nie dostać od ciebie :
- Lux co zrobiłaś .?!
Po tym wszystkim chciałaś już iść do domu .Chciałaś ich zostawić . tak po prostu ;D . Musieli wszystko posprzątać . W domu zaczęłaś robić kolację . Na kolację było spaghetti . przy posiłku Harry i Lux znowu zaczęli broić . zjedli trochę a całą resztę rzucali w siebie no i oczywiście w ciebie . Makaron z sosem był wszędzie . Na włosach . na ubraniach . na podłodze i na meblach kuchennych :
- Lux co zrobiłaś .?! - mówił Harry uśmiechając się
- Harry zero . no wiesz . przez miesiąc . słyszysz - powiedziałaś do Harrego
- Ja idę obejrzeć telewizję a wy w tym czasie macie wszystko posprzątać . zrozumiano .? - powiedziałaś
Harry tylko pokiwał głową i pomarudził pod nosem . ty wzięłaś Lux do pokoju . aby coś obejrzeć :
- Ej . a co ze mną powiedziałaś że my mamy posprzątać a nie tylko ja - mówił Harry
- Sam powiedziałeś wcześniej że Lux nie rozumie całowania się . to pewnie też nie rozumie że trzeba posprzątać - odpowiedziałaś po czym poszłaś pooglądać z małą telewizję
Harry gdy tylko skończył sprzątać . poszedł do was . do salonu . aby odpocząć :
- Chodźmy . trzeba się wykąpać - powiedziałaś do Lux
- To ja pójdę pościelić łóżko - powiedział Harry
Podczas . gdy Lux się kąpała . Harry poszedł pościelić łóżko dla ciebie noi Lux . Po kąpieli ułożyliście ją do snu . spała tak słodko . w pewnym momencie Harry złapał cię w tali i powiedział :
- Śliczna prawda .? - spytał
- Tak jest słodka . chodźmy my też spać .! - odpowiedziałaś
- A może pooglądamy jeszcze telewizję .? - spytał Harry
- Tak chodźmy .! - odpowiedziałaś z uśmiechem na twarzy
Razem poszliście obejrzeć coś w telewizji . Około godziny 22:00 przyszła do was Lux . nie mogła zasnąć i nudziła się w swoim łóżeczku . Harry nie miał nic przeciwko aby z wami oglądała filmy . Resztę wieczora spędziliście wszyscy razem wtuleni w siebie i oglądając filmy .
Hej . mam do was pytanie z propozycją . Chcielibyśmy przeczytać mój . specjalny imagin o Harrym . dla was . podzielony na 2 części .? 1 część pojawiła by się 8 stycznia . a druga część następnego dnia . Proszę o komentarze z odpowiedzią .! :)
Gosia .! ♥
środa, 26 grudnia 2012
Liebster Award
Dostałyśmy kolejne dwie nominacje do Liebster Award.
Pierwsza jest od : http://imaginy-forever-young-directioner.blogspot.com/
1 . Jak na imię masz ?
Agnieszka
2.Ulu członek 1D ?
1D to 5 wspaniałych chłopców, ale ulubiony? LOUIS ♥
3.Twoje marzenie ?
Wyjechać do Londynu.
4.Wymarzona praca ?
Nigdy nad tym nie myślałam. Chyba taka sprawiająca przyjemność i z dobrym zarobkiem.
5.Styl którego chłopaka z 1D naj ?
Wszystkich, ale u mnie wyróżnia się Zayn. Lubię bejsbolówki.
6.Ulu piosenka ?
1D? Na pewno Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
7.Od jak dawna Directioner ?
Luty / Marzec.
8.Co sądzisz o moim blogu ?
Jest super. Z przyjemnością czytam twoje imaginy. Proszę więcej z Louisem :)
9.Co sądzisz o Larrym ?
Mój ulubiony bromance. Nic więcej. To dobrzy przyjaciele i wkurza mnie jak ktoś mówi inaczej.
10.Hejtujesz którąś z dziewczyn chłopaków ?
Do El, Danielle i Perrie nic nie mam. Lubię je. Nie jestem za Taylor, ale nie aż tak, żeby mówić nie wiadomo co.
11.Dlaczego warto być w rodzinie Directioners ?
To niesamowita rodzinka :) Nie wiem jak to opisać, ale naprawdę warto.
Kolejna od : http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com
1. Jak masz na imie?
Agnieszka :)
2. Ulubiony bromance?
Larry
3. Ulubieniec z 1D?
Louis
4. Ulubiona piosenka 1D?
Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
5. Danielle, Pierre, Eleanor czy Taylor?
pierwsze trzy
6. UAN czy TMH?
TMH
7. Co robisz w wolnym czasie?
Piszę imaginy, czytam książki, słucham muzyki ...
8. Wolisz dzień czy noc?
Wieczór
9. Masz jakieś fobie?
Chyba żadnych. Mam jakieś tam lęki, jak każdy, ale fobii nie.
10. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat?
Trudno powiedzieć. Zobaczymy za 10 lat :)
11. Co dostałaś pod choinkę?
Bluzkę, spodnie i bransoletkę + słodycze !!!
Nominuję :
1. http://imaginy-one-direction-fans.blogspot.com
2. http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/
3. http://larry-dreams.blogspot.com/ ♥
4. http://onedirectionblogstylesowa.blogspot.com/
5. http://imaginefordirectioners.blogspot.com/
6. http://psychicaldirectioners.blogspot.com/
7. http://69horanowa.blogspot.com
8. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
9. http://story-of-one-directioon.blogspot.com/
10. http://wyznani.blogspot.com/
11. http://xxstereoheartsxx.blogspot.com/
Pytania :
1. Twoje imię to?
2. Zaglądasz na mojego bloga?
3. Chciałabyś obejrzeć film lub przeczytać książkę o 1D?
4. Długo prowadzisz bloga?
5. Ile masz tych blogów?
6. Co według ciebie jest najcenniejsze w życiu?
7. Ulubieniec z 1D?
8. Co byś wybrała : być tylko przyjaciółką 1D, czy narzeczoną Zayna?
9. Ziall czy Larry?
10. Wolisz Wigilię i Boże Narodzenie czy Sylwester?
11. Wpadniesz na mojego bloga? *_*
Pierwsza jest od : http://imaginy-forever-young-directioner.blogspot.com/
1 . Jak na imię masz ?
Agnieszka
2.Ulu członek 1D ?
1D to 5 wspaniałych chłopców, ale ulubiony? LOUIS ♥
3.Twoje marzenie ?
Wyjechać do Londynu.
4.Wymarzona praca ?
Nigdy nad tym nie myślałam. Chyba taka sprawiająca przyjemność i z dobrym zarobkiem.
5.Styl którego chłopaka z 1D naj ?
Wszystkich, ale u mnie wyróżnia się Zayn. Lubię bejsbolówki.
6.Ulu piosenka ?
1D? Na pewno Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
7.Od jak dawna Directioner ?
Luty / Marzec.
8.Co sądzisz o moim blogu ?
Jest super. Z przyjemnością czytam twoje imaginy. Proszę więcej z Louisem :)
9.Co sądzisz o Larrym ?
Mój ulubiony bromance. Nic więcej. To dobrzy przyjaciele i wkurza mnie jak ktoś mówi inaczej.
10.Hejtujesz którąś z dziewczyn chłopaków ?
Do El, Danielle i Perrie nic nie mam. Lubię je. Nie jestem za Taylor, ale nie aż tak, żeby mówić nie wiadomo co.
11.Dlaczego warto być w rodzinie Directioners ?
To niesamowita rodzinka :) Nie wiem jak to opisać, ale naprawdę warto.
Kolejna od : http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com
1. Jak masz na imie?
Agnieszka :)
2. Ulubiony bromance?
Larry
3. Ulubieniec z 1D?
Louis
4. Ulubiona piosenka 1D?
Irresistibly, TDKAU, Back for you, itp.
5. Danielle, Pierre, Eleanor czy Taylor?
pierwsze trzy
6. UAN czy TMH?
TMH
7. Co robisz w wolnym czasie?
Piszę imaginy, czytam książki, słucham muzyki ...
8. Wolisz dzień czy noc?
Wieczór
9. Masz jakieś fobie?
Chyba żadnych. Mam jakieś tam lęki, jak każdy, ale fobii nie.
10. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat?
Trudno powiedzieć. Zobaczymy za 10 lat :)
11. Co dostałaś pod choinkę?
Bluzkę, spodnie i bransoletkę + słodycze !!!
Nominuję :
1. http://imaginy-one-direction-fans.blogspot.com
2. http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/
3. http://larry-dreams.blogspot.com/ ♥
4. http://onedirectionblogstylesowa.blogspot.com/
5. http://imaginefordirectioners.blogspot.com/
6. http://psychicaldirectioners.blogspot.com/
7. http://69horanowa.blogspot.com
8. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
9. http://story-of-one-directioon.blogspot.com/
10. http://wyznani.blogspot.com/
11. http://xxstereoheartsxx.blogspot.com/
Pytania :
1. Twoje imię to?
2. Zaglądasz na mojego bloga?
3. Chciałabyś obejrzeć film lub przeczytać książkę o 1D?
4. Długo prowadzisz bloga?
5. Ile masz tych blogów?
6. Co według ciebie jest najcenniejsze w życiu?
7. Ulubieniec z 1D?
8. Co byś wybrała : być tylko przyjaciółką 1D, czy narzeczoną Zayna?
9. Ziall czy Larry?
10. Wolisz Wigilię i Boże Narodzenie czy Sylwester?
11. Wpadniesz na mojego bloga? *_*
~Agnieszka
wtorek, 25 grudnia 2012
# 56. Harry
Hej, mam na imię [T.I]. [T.I] Tomlinson. Moja mama zmarła przy porodzie. Wychowuje mnie tata - Louis Tomlinson. Trudno mi powiedzieć, czy za nią tęsknię, bo w ogóle się nie znałyśmy, a tata o niej nie wspomina. Czasami bardzo chciałabym móc jej o wszystkim powiedzieć. Wiedziałabym, że mnie zrozumie. Oczywiście, tacie też mogłam się wygadać, ale on jest facetem i niektórych spraw nie rozumie. Tak jak to było kilka miesięcy temu, gdy znalazłam się na zakręcie życia.
***
Ludzie mogliby powiedzieć, że mam wszystko. Sławnego tatusia, który daje mi kasę na wszystko i na wszystko pozwala. Wspaniałych, oddanych przyjaciół. I przede wszystkim wielką, szczęśliwą miłość. A prawda jest taka, że mam ograniczone godziny wychodzenia, kilka funtów kieszonkowego na tydzień, jedną, ale za to wspaniałą przyjaciółkę i brak chłopaka. Jest jeden, ale Luiza - przyjaciółka - mówi, że on jest dla mnie nie odpowiedni. " Za stary" jak to ciągle powtarza. Ale on nie jest taki jak moi rówieśnicy. Jest dojrzalszy, mądrzejszy i nadal jest singlem. Co z tego, że jest kumplem mojego ojca i jest ode mnie 2 razy starszy? Ja go kocham, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, ale dla niego to nic. Wie o wszystkim, ale nic to dla niego nie znaczy.
- Cześć, młoda. Jest ojciec? - wyrwał mnie z zamyślenia jego głos. Obejrzałam się i go zobaczyłam. To niesamowite, że jeszcze 18 lat temu był dokładnie w moim wieku. Gdy pomyślę o jego loczkach, które widziałam na starych zdjęciach. Gdybym urodziła się przynajmniej 15 lat wcześniej, moglibyśmy być teraz razem. Mogłabym stać dumnie u jego boku jako jego żona i matka jego dzieci. Moglibyśmy być razem szczęśliwi. Moglibyśmy ...
- Czyli nie trafiłem w porę? - ponowił pytanie, gdy nie uzyskał odpowiedzi ode mnie.
- Nie, nie ma go. Jest na swojej kolejnej randce. - odpowiedziałam, odkładając na stolik książkę, którą "czytałam". Wstałam z kanapy i podeszłam do mężczyzny. - Jesteśmy całkiem sami.
- A nie wiesz, o której wróci? - zapytał Styles, odchodząc na odległość kilku kroków. Miałam ochotę wykrzyczeć mu w twarz : A co mnie to obchodzi?! Nie jestem jego sekretarką! To ty mnie interesujesz, a teraz jesteśmy sami, mógłbyś coś z tym zrobić! Nie traktuj mnie jak powietrze, bo nim nie jestem! ale zamiast tego zdołałam się opanować i zaatakowałam z innej strony :
- Dlaczego to robisz? - spytałam, oglądając się na boki.
- Co takiego? - powtórzył, jakby nie wiedział o czym mówię.
- Dlaczego mnie odtrącasz?! Za każdym razem jak cię dotknę, czuję jak twoje ciało sztywnieje jak kamień. Wiesz, jak to boli?
- [T.I], musisz znowu poruszać ten temat? Przecież wiesz, że to nie ma sensu, bo ...
- Bo co?! - przerwałam mu rozwścieczona już jego gadką - Bo jesteś 2 razy starszy, bo przyjaźnisz się z moim ojcem, bo mógłbyś być moim ojcem?! Dla mnie to nic nie znaczy : ani różnica wieku, ani cokolwiek innego. Chcę tylko ciebie - zakończyłam dramatycznie.
- Nie, nie możemy - odparł i wyszedł tak szybko jak się pojawił. A ja rzuciłam się na podłogę i zaczęłam płakać.
***
Kilka dni później odbywał się koncert z okazji 20 - lecia istnienia One Direction. Wielkie wydarzenie muzyczne, na które były zaproszone największe gwiazdy naszych czasów. Po kilku godzinach śpiewania odbywała się impreza tylko w gronie najbliższych osób. Plus był taki, że była ona w naszym domu, więc w każdym momencie mogłam pójść do swojego pokoju, wymówiwszy się uprzednio zmęczeniem. Ale najpierw musiałam doprowadzić do końca jedną sprawę. Czujnie obserwowałam Harry'ego i widziałam, że nie stronił od alkoholu. W pewnym momencie podeszłam do niego i zaczęliśmy tańczyć. Styles się do mnie przytulał, szeptał do ucha czułe słówka. Wiedziałam, że to tylko sprawa wypitej wódki, ale w tamtej chwili mi to nie przeszkadzało. I tak, nie wiedząc kiedy, wylądowaliśmy w moim pokoju.
Gdy następnego dnia się obudziłam, od razu chciałam się upewnić, czy mi się to nie śniło. Ale nie, obok mnie leżał Hazz. Spał, a ja mu się przypatrywałam chcąc nacieszyć oczy jego widokiem. Jednak, gdy się obudził i zdał sprawę z zaistniałej sytuacji moje nastawienie uległo zmianie.
- O cholera - powiedział tylko. Wstał z łóżka i zaczął się w pośpiechu ubierać. A gdy zdałam sobie sprawęz tego, co robi, przemówiłam :
- Dlaczego kolejny raz to robisz? Przecież spędziliśmy razem noc. Nic to dla ciebie nie znaczy? Myślałam, że się zmienisz, że ...
- Że co? - przerwał mi - Że się w tobie zakocham? Czy ty czasem myślisz, zanim coś powiesz? Byliśmy pijani i tyle. Popełniliśmy błąd, który nigdy nie powinien mieć miejca. - zbierał się do wyjścia, więc desperacko chwyciłam się ostatniej myśli.
- Chyba nie chcesz, żeby ta informacja wyszła na światło dzienne?
- Słucham? Czy ty próbujesz mnie szantażować? - spojrzał na mnie bez cienia strachu w oczach i wyszedł.
- Gratulacje. To ostatnie mogłaś sobie darować - powiedziałam do siebie.
***
Kolejne tygodnie mijały jakby nic się nie stało. Dla wszystkich oprócz mnie, bo wszystko wskazywało na to, że jestem w ciąży. I za cholerę nie wiem co z tym faktem zrobić. Na pewno nie usunę. Zawsze byłam przeciwko aborcji, przecież to morderstwo. Pewne jest to, że prędzej czy później wszyscy się dowiedzą. A najszybciej mój ojciec. Na szczęście był w dobrym humorze, więc musiałam wykorzystać taką okazję.
- Tatku? - zaczęłam, stając w drzwiach kuchni i nerwowo obciągając za długi już sweter.
- Co się stało? - zapytał.
- Dlaczego myślisz, że coś się stało?
- Bo zawsze, gdy mówisz do mnie per tatku coś ode mnie chcesz. Czy tym razem jest inaczej?
- Poniekąd nie. Chcę tylko rozmowy. - usiadłam przy stole naprzeciwko niego - Tylko nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.
- Najlepiej prosto z mostu.
- No dobrze. Jestem w ciąży.
I potem wytłumaczyłam mu wszystko. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, więc gdy zapytał kto jest ojcem dziecka powiedziałam, że jakiś chłopak z dyskoteki, z którym nie mam kontaktu. Wtedy tata mnie przytulił i powiedział, że ze wszystkim sobie poradzimy. Pożałowałam moich kłamstw, ale chciałam uniknąć tego co byłby nieuniknione, gdy by dowiedział się prawdy. Wściekłość przesłoniłaby mu świat. Zrobiłby wszystko czego naprawdę chciałam uniknąć. Za to nie mogłam uniknąć rozmowy z Harry'm. Napisałam do niego esemesa z taty telefonu prosząc go o spotkanie. Kilka minut później siedziałam już w kawiarence. Wybrałam to miejsce w nadziei, że mogę tutaj nie urządzi awantury. Gdy tylko przyszedł i zauważył mnie zamiast Louisa, chciał się odwrócić i odejść, ale chyba również do niego dotarło, że potrzebna nam jest rozmowa.
- Czego znowu chcesz? - spytał, siadając przy stoliku.
- Uuu - przeciągnęłam - Żadnego "witaj, skarbie"?
- Nie przeginaj - warknął - Mów, o co ci chodzi?
- O nic mi nie chodzi. Chciałam cię tylko poinformować o jednej banalnej wprost rzeczy - mówiłam, uważnie się mu przyglądając.
- No, o czym? - zniecierpliwił się.
- O tym, że jestem w ciąży - wyrzuciłam z siebie. Styles zerwał się na równe nogi, ale zaraz się opanował zdając sobie sprawę z tego, że wokół siedzą ludzie.
- Chyba sobie żartujesz! - zawołał - Może jeszcze powiesz, że moje?!
- A niby czyje? Świętego Mikołaja? Byłeś moim pierwszym facetem, czy tego chcesz czy nie - dodałam, przygotowawszy się uprzednio do kontrataku z jego strony.
Hazz pobladł, ale nadal nie mógł w to uwierzyć. Powiedział tylko :
- Nie wierzę ci.
Wstał i wyszedł. Wypiłam do końca sok pomarańczowy i poszłam do domu.
Popełniłam kolejny błąd. Jak się można łatwo domyślić, po wczorajszym wszystkie wieści trafiły do gazet. Ojciec był wściekły, ponieważ dopuściłam się kłamstwa wobec niego. Był wściekły również na Hazzę. Niestety byłam świadkiem ich kłótni. Stałam w drzwiach kuchni tak, że nie mogli mnie zobaczyć, a ja słyszałam każde ich słowo.
- Jak mogłeś do tego dopuścić?! - krzyczał tata - Przecież wiedziałeś, że ona coś do ciebie czuje. Nawet ja to widziałem, chociaż mi o tym nie mówiła.
- Co ja niby mogłem zrobić? Byliśmy pijani i nie wiedziałem co się dzieje!
- A trochę za późno zdałeś sobie z tego sprawę - powiedział już nie ze złością, ale po prostu ze smutkiem. Ze smutkiem, ponieważ właśnie stracił przyjaciela i nie może ufać nawet własnej córce.
***
Po tamtej rozmowie ślad po Harry'm zaginął. Jedni mówili, że wyjechał gdzieś na drugi koniec świata, inni, że nadal jest w Londynie i praktycznie możemy go spotkać za zakrętem. Ja przeprowadziłam się do przyjaciółki, żeby dać czas ojcu. Nim się obejrzałam minęło 9 miesięcy i wylądowałam w szpitalu, gdzie urodziłam zdrowego chłopczyka. Leżałam tam przez kilka dni, a wszyscy - Liam, Danielle, Niall i jego żona, Zayn i Perrie - mnie odwiedzali. Również ojciec przychodził. Któregoś poranka, dzień przed wypisem, Gdy byli u mnie w komplecie, Niall powiedział coś, co nas wszystkich wprawiło w osłupienie.
- Już mu rosną loczki, jak u Hazzy.
Pierwszy raz od dawna ktoś wypowiedział przy mnie jego imię. Odwróciłam głowę w nadziei, że włosy opadną mi na twarz zakrywając ją, ale zapomniałam, że miałam je spięte klamrą. Opuścili mój pokój, opieprzając Nialla po cichu. Najgorsze, a może najlepsze było to, że miał rację.
***
Kolejny dzień. Opuszczam szpital. Wraz ze spakowaną torbą i z synkiem na rękach wychodzę z sali i wpadam na ... Harry'ego. Patrzę na niego szeroko otwartymi oczami, a on łapie mnie za rękę i wciąga z powrotem do pokoju.
- Przepraszam - mówi na wstępie - Przez ten czas, w którym byliśmy osobno dotarło do mnie, że nie powinienem był cię tak zostawiać. Nawet jeśli nie możemy być nikim więcej niż przyjaciółmi, powinienem zapewnić małemu godne jego warunki wychowania. Zrobię wszystko, aby nasz syn był szczęśliwy. Wybaczysz mi?
Nie odpowiedziałam, tylko go przytuliłam. Bardzo chciałam, żeby to się wydarzyło. Ale marzenia okazały się rzeczywistością. Bardzo szczęśliwą. Los może nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
_______________________________________________________
***
Ludzie mogliby powiedzieć, że mam wszystko. Sławnego tatusia, który daje mi kasę na wszystko i na wszystko pozwala. Wspaniałych, oddanych przyjaciół. I przede wszystkim wielką, szczęśliwą miłość. A prawda jest taka, że mam ograniczone godziny wychodzenia, kilka funtów kieszonkowego na tydzień, jedną, ale za to wspaniałą przyjaciółkę i brak chłopaka. Jest jeden, ale Luiza - przyjaciółka - mówi, że on jest dla mnie nie odpowiedni. " Za stary" jak to ciągle powtarza. Ale on nie jest taki jak moi rówieśnicy. Jest dojrzalszy, mądrzejszy i nadal jest singlem. Co z tego, że jest kumplem mojego ojca i jest ode mnie 2 razy starszy? Ja go kocham, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, ale dla niego to nic. Wie o wszystkim, ale nic to dla niego nie znaczy.
- Cześć, młoda. Jest ojciec? - wyrwał mnie z zamyślenia jego głos. Obejrzałam się i go zobaczyłam. To niesamowite, że jeszcze 18 lat temu był dokładnie w moim wieku. Gdy pomyślę o jego loczkach, które widziałam na starych zdjęciach. Gdybym urodziła się przynajmniej 15 lat wcześniej, moglibyśmy być teraz razem. Mogłabym stać dumnie u jego boku jako jego żona i matka jego dzieci. Moglibyśmy być razem szczęśliwi. Moglibyśmy ...
- Czyli nie trafiłem w porę? - ponowił pytanie, gdy nie uzyskał odpowiedzi ode mnie.
- Nie, nie ma go. Jest na swojej kolejnej randce. - odpowiedziałam, odkładając na stolik książkę, którą "czytałam". Wstałam z kanapy i podeszłam do mężczyzny. - Jesteśmy całkiem sami.
- A nie wiesz, o której wróci? - zapytał Styles, odchodząc na odległość kilku kroków. Miałam ochotę wykrzyczeć mu w twarz : A co mnie to obchodzi?! Nie jestem jego sekretarką! To ty mnie interesujesz, a teraz jesteśmy sami, mógłbyś coś z tym zrobić! Nie traktuj mnie jak powietrze, bo nim nie jestem! ale zamiast tego zdołałam się opanować i zaatakowałam z innej strony :
- Dlaczego to robisz? - spytałam, oglądając się na boki.
- Co takiego? - powtórzył, jakby nie wiedział o czym mówię.
- Dlaczego mnie odtrącasz?! Za każdym razem jak cię dotknę, czuję jak twoje ciało sztywnieje jak kamień. Wiesz, jak to boli?
- [T.I], musisz znowu poruszać ten temat? Przecież wiesz, że to nie ma sensu, bo ...
- Bo co?! - przerwałam mu rozwścieczona już jego gadką - Bo jesteś 2 razy starszy, bo przyjaźnisz się z moim ojcem, bo mógłbyś być moim ojcem?! Dla mnie to nic nie znaczy : ani różnica wieku, ani cokolwiek innego. Chcę tylko ciebie - zakończyłam dramatycznie.
- Nie, nie możemy - odparł i wyszedł tak szybko jak się pojawił. A ja rzuciłam się na podłogę i zaczęłam płakać.
***
Kilka dni później odbywał się koncert z okazji 20 - lecia istnienia One Direction. Wielkie wydarzenie muzyczne, na które były zaproszone największe gwiazdy naszych czasów. Po kilku godzinach śpiewania odbywała się impreza tylko w gronie najbliższych osób. Plus był taki, że była ona w naszym domu, więc w każdym momencie mogłam pójść do swojego pokoju, wymówiwszy się uprzednio zmęczeniem. Ale najpierw musiałam doprowadzić do końca jedną sprawę. Czujnie obserwowałam Harry'ego i widziałam, że nie stronił od alkoholu. W pewnym momencie podeszłam do niego i zaczęliśmy tańczyć. Styles się do mnie przytulał, szeptał do ucha czułe słówka. Wiedziałam, że to tylko sprawa wypitej wódki, ale w tamtej chwili mi to nie przeszkadzało. I tak, nie wiedząc kiedy, wylądowaliśmy w moim pokoju.
Gdy następnego dnia się obudziłam, od razu chciałam się upewnić, czy mi się to nie śniło. Ale nie, obok mnie leżał Hazz. Spał, a ja mu się przypatrywałam chcąc nacieszyć oczy jego widokiem. Jednak, gdy się obudził i zdał sprawę z zaistniałej sytuacji moje nastawienie uległo zmianie.
- O cholera - powiedział tylko. Wstał z łóżka i zaczął się w pośpiechu ubierać. A gdy zdałam sobie sprawęz tego, co robi, przemówiłam :
- Dlaczego kolejny raz to robisz? Przecież spędziliśmy razem noc. Nic to dla ciebie nie znaczy? Myślałam, że się zmienisz, że ...
- Że co? - przerwał mi - Że się w tobie zakocham? Czy ty czasem myślisz, zanim coś powiesz? Byliśmy pijani i tyle. Popełniliśmy błąd, który nigdy nie powinien mieć miejca. - zbierał się do wyjścia, więc desperacko chwyciłam się ostatniej myśli.
- Chyba nie chcesz, żeby ta informacja wyszła na światło dzienne?
- Słucham? Czy ty próbujesz mnie szantażować? - spojrzał na mnie bez cienia strachu w oczach i wyszedł.
- Gratulacje. To ostatnie mogłaś sobie darować - powiedziałam do siebie.
***
Kolejne tygodnie mijały jakby nic się nie stało. Dla wszystkich oprócz mnie, bo wszystko wskazywało na to, że jestem w ciąży. I za cholerę nie wiem co z tym faktem zrobić. Na pewno nie usunę. Zawsze byłam przeciwko aborcji, przecież to morderstwo. Pewne jest to, że prędzej czy później wszyscy się dowiedzą. A najszybciej mój ojciec. Na szczęście był w dobrym humorze, więc musiałam wykorzystać taką okazję.
- Tatku? - zaczęłam, stając w drzwiach kuchni i nerwowo obciągając za długi już sweter.
- Co się stało? - zapytał.
- Dlaczego myślisz, że coś się stało?
- Bo zawsze, gdy mówisz do mnie per tatku coś ode mnie chcesz. Czy tym razem jest inaczej?
- Poniekąd nie. Chcę tylko rozmowy. - usiadłam przy stole naprzeciwko niego - Tylko nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.
- Najlepiej prosto z mostu.
- No dobrze. Jestem w ciąży.
I potem wytłumaczyłam mu wszystko. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, więc gdy zapytał kto jest ojcem dziecka powiedziałam, że jakiś chłopak z dyskoteki, z którym nie mam kontaktu. Wtedy tata mnie przytulił i powiedział, że ze wszystkim sobie poradzimy. Pożałowałam moich kłamstw, ale chciałam uniknąć tego co byłby nieuniknione, gdy by dowiedział się prawdy. Wściekłość przesłoniłaby mu świat. Zrobiłby wszystko czego naprawdę chciałam uniknąć. Za to nie mogłam uniknąć rozmowy z Harry'm. Napisałam do niego esemesa z taty telefonu prosząc go o spotkanie. Kilka minut później siedziałam już w kawiarence. Wybrałam to miejsce w nadziei, że mogę tutaj nie urządzi awantury. Gdy tylko przyszedł i zauważył mnie zamiast Louisa, chciał się odwrócić i odejść, ale chyba również do niego dotarło, że potrzebna nam jest rozmowa.
- Czego znowu chcesz? - spytał, siadając przy stoliku.
- Uuu - przeciągnęłam - Żadnego "witaj, skarbie"?
- Nie przeginaj - warknął - Mów, o co ci chodzi?
- O nic mi nie chodzi. Chciałam cię tylko poinformować o jednej banalnej wprost rzeczy - mówiłam, uważnie się mu przyglądając.
- No, o czym? - zniecierpliwił się.
- O tym, że jestem w ciąży - wyrzuciłam z siebie. Styles zerwał się na równe nogi, ale zaraz się opanował zdając sobie sprawę z tego, że wokół siedzą ludzie.
- Chyba sobie żartujesz! - zawołał - Może jeszcze powiesz, że moje?!
- A niby czyje? Świętego Mikołaja? Byłeś moim pierwszym facetem, czy tego chcesz czy nie - dodałam, przygotowawszy się uprzednio do kontrataku z jego strony.
Hazz pobladł, ale nadal nie mógł w to uwierzyć. Powiedział tylko :
- Nie wierzę ci.
Wstał i wyszedł. Wypiłam do końca sok pomarańczowy i poszłam do domu.
Popełniłam kolejny błąd. Jak się można łatwo domyślić, po wczorajszym wszystkie wieści trafiły do gazet. Ojciec był wściekły, ponieważ dopuściłam się kłamstwa wobec niego. Był wściekły również na Hazzę. Niestety byłam świadkiem ich kłótni. Stałam w drzwiach kuchni tak, że nie mogli mnie zobaczyć, a ja słyszałam każde ich słowo.
- Jak mogłeś do tego dopuścić?! - krzyczał tata - Przecież wiedziałeś, że ona coś do ciebie czuje. Nawet ja to widziałem, chociaż mi o tym nie mówiła.
- Co ja niby mogłem zrobić? Byliśmy pijani i nie wiedziałem co się dzieje!
- A trochę za późno zdałeś sobie z tego sprawę - powiedział już nie ze złością, ale po prostu ze smutkiem. Ze smutkiem, ponieważ właśnie stracił przyjaciela i nie może ufać nawet własnej córce.
***
Po tamtej rozmowie ślad po Harry'm zaginął. Jedni mówili, że wyjechał gdzieś na drugi koniec świata, inni, że nadal jest w Londynie i praktycznie możemy go spotkać za zakrętem. Ja przeprowadziłam się do przyjaciółki, żeby dać czas ojcu. Nim się obejrzałam minęło 9 miesięcy i wylądowałam w szpitalu, gdzie urodziłam zdrowego chłopczyka. Leżałam tam przez kilka dni, a wszyscy - Liam, Danielle, Niall i jego żona, Zayn i Perrie - mnie odwiedzali. Również ojciec przychodził. Któregoś poranka, dzień przed wypisem, Gdy byli u mnie w komplecie, Niall powiedział coś, co nas wszystkich wprawiło w osłupienie.
- Już mu rosną loczki, jak u Hazzy.
Pierwszy raz od dawna ktoś wypowiedział przy mnie jego imię. Odwróciłam głowę w nadziei, że włosy opadną mi na twarz zakrywając ją, ale zapomniałam, że miałam je spięte klamrą. Opuścili mój pokój, opieprzając Nialla po cichu. Najgorsze, a może najlepsze było to, że miał rację.
***
Kolejny dzień. Opuszczam szpital. Wraz ze spakowaną torbą i z synkiem na rękach wychodzę z sali i wpadam na ... Harry'ego. Patrzę na niego szeroko otwartymi oczami, a on łapie mnie za rękę i wciąga z powrotem do pokoju.
- Przepraszam - mówi na wstępie - Przez ten czas, w którym byliśmy osobno dotarło do mnie, że nie powinienem był cię tak zostawiać. Nawet jeśli nie możemy być nikim więcej niż przyjaciółmi, powinienem zapewnić małemu godne jego warunki wychowania. Zrobię wszystko, aby nasz syn był szczęśliwy. Wybaczysz mi?
Nie odpowiedziałam, tylko go przytuliłam. Bardzo chciałam, żeby to się wydarzyło. Ale marzenia okazały się rzeczywistością. Bardzo szczęśliwą. Los może nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
_______________________________________________________
I jest mój imagin. Pisałam wcześniej, że będzie on o Larry'm, ale bardziej dotyczy samego Harry'ego. Chcę zobaczyć pod tym imaginem chociaż z 5 komentarzy. Napiszcie kilka słów, bo jest to dla mnie znak, że ktoś czyta, a jak widzę zero komentarzy, to myślę, że to jest bez sensu.
Do następnego.
~Agnieszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)