Statystyka

piątek, 11 stycznia 2013

Quiz. Part 1.

HeY. Przybywam z pierwszą częścią testu o One Direction. Jak już wcześniej wspominałam będzie miał on 10 pytań. Ale pojawiły się pewne zmiany. Otóż, będzie 8 zamiast 9 pytań o chłopakach plus 2 fragmenty piosenek, jedna po polsku, druga w oryginalne. I zamiast przyznawać miejsca, za każde zadanie będą przyznane punkty 
( podane w nawiasach obok pytań ) .
Miłego rozwiązywania, i nie zapominajcie się podpisać :D



1. Którzy z chłopców ( jest ich dwóch ) ma takie samo drugie imię i jak ono brzmi ?  ( 2 pkt )

2. Kto to powiedział ? " Cisza ! Kurde wywiad robię " . ( 1 pkt )
3. Który z chłopców jest Belieberem ? ( 1 pkt )
4. Jak ma na imię mama Lou ? ( 1 pkt )
5. Kiedy powstał nasz kochany boysband ? ( 2 pkt, jeden za dzień, drugi za rok )
6. Czy pobiłyśmy rekord w wyświetleniu " Kiss You " ? ( 1 pkt )
7. Podaj datę urodzenia Harry'ego . ( 1 pkt )
8. Który z chłopców miał brata bliźniaka, lecz ten, niestety, zmarł ? ( 1 pkt )
9. " Now girl I hear it in your voice and how it trembles
When you speak to me I don't resemble, who I was
You've almost had enough " ( 1 pkt )
10. " I nic nie może być gorsze,
kochanie, kochałem cię pierwszy " ( 2 pkt )


W sumie można zdobyć aż 13 punktów. Na odpowiedzi czekam do niedzieli. 
Powodzenia ♥ 

czwartek, 10 stycznia 2013

# 62. Liam.

   Jak to mówią, wszystko co piękne szybko się kończy. Niemal z płaczem rozstawałam się z wspaniałymi widokami, plażami i lazurowym morzem. Zostałabym tutaj już na zawsze, zwłaszcza, że nie bardzo mnie ciągnęło do Londynu. No właściwie tylko jedna rzecz. Prawdopodobieństwo spotkania One Direction. Wiem, że z moim pechem jest to prawie niemożliwe, ale mam nadzieję. Dużą siłę dodaje mi również Monika. Moja kuzynka z Polski. Gdy tylko osiągnęła wiek dorosły, przeprowadziła się do mnie i teraz jesteśmy nierozłączne. Stałam na balkonie i patrzyłam na rozsiane wszędzie cuda, gdy Monika pociągnęła mnie za rękę.
 - Ej, [T.I] obudź się. Musimy już iść, bo spóźnimy się na samolot - przypomniała mi.
 - Idę, idę. Ale spójrz na to - wskazałam ręką przed siebie - Nie żal ci się z tym rozstawać?
 Moni westchnęła. Miała rację i zawsze mi to powtarzała : za bardzo przywiązuję się do miejsc. Zniknęła w pokoju hotelowym. Tym razem to ja westchnęłam, poszłam za nią. Opuściłyśmy pokój, hotel i po blisko 2 godzinach siedziałyśmy na pokładzie samolotu. Monika od razu założyła słuchawki na uszy, odwróciła twarz do okna i zapatrzyła się w dal. Mniej więcej po pół godzinie lotu musiałam pójść do łazienki. Nawet nie mówiłam o tym kuzynce, bo chyba już zasnęła. Wstałam i poszłam szukać ubikacji. Zapytałam stewardessę, bo sama bym nigdy nie znalazła. Gdy wracałam na miejsce, coś przykuło moją uwagę. Mianowicie dwa fotele przed nami siedział chłopak odwrócony do okna. Nie widziałam jego twarzy, lecz i bez tego mogłabym przypuszczać, że to był Liam Payne. Rozejrzałam się, ale wszyscy wydawali się być zajęci własnymi sprawami i nie zważali na mnie. Usiadłam na fotelu, który był wolny. Szturchnęłam go lekko w ramię. Zero reakcji. Powtórzyłam mój ruch, tylko że mocniej. Nie otworzył oczu i nie spojrzał na mnie, za to powiedział dwa słowa.
 - Czego chcesz?
 Nie wiedziałam jak zareagować. Siedziałam tylko i się w niego gapiłam. Liam, nie doczekawszy się niczego więcej, zdjął słuchawki i spojrzał na mnie.
 - Uuu - przeciągnął, gdy mnie zobaczył - Przepraszam, myślałem, że to Louis. Jest strasznie upierdliwy podczas tego lotu. Nie daje mi chwili spokoju, tylko gada i gada.
 - Ale ... Mówisz o Loui'm Tomlinsonie? - upewniłam się, chociaż już wszystko było jasne. Jednak nie miałam, aż takiego nieszczęścia.
 - Tak. Myślałem, że to on znów coś ode mnie chce. Przepraszam za atak. To musiało być dla ciebie dziwne : przychodzisz po autograf, a twój idol zaszczyca cię takimi słówkami.
 - Nie jest tak źle.
 Przez resztę lotu siedzieliśmy razem. Gdy przyszedł Lou z toalety, aby dosiąść się do kumpla, powiedziałam mu, że wcześniej siedziałam z kuzynką i ona teraz została sama. Poszedł do niej i już do końca lotu było słychać ich śmiechy. My z Liamem poznawaliśmy siebie. Rozmawiało nam się bardzo dobrze. Tak nam zleciał czas do przylotu do Anglii. Na lotnisku Liam i Lou rozdali kilka autografów, a potem wsiedliśmy do jednej taksówki i pojechaliśmy do domu chłopaków, aby  poznać się z pozostałą częścią zespołu.

_________________________________________________________

 Dedykacja dla Agnieszki :* Za to imie już cię kocham, dziewczyno. Przepraszam, jeśli coś wam się nie spodobało, np. to, że imagin taki krótki. Następne postaram się przedłużać. Teraz nie miałam tyle czasu na pisanie. A więc do następnego, fistaszki :*

~Agnieszka

środa, 9 stycznia 2013

Hej ♥




   To ja Osha wasza Oliwka... Niestety moja przygoda z byciem tu redaktorką skończyła się. Szkoda bo to wspaniale było do was napisać ♥ Świetny Zespół, wspaniali Czytelnicy, czego mozna chcieć więcej? Odchodzę ponieważ nie wytrzymałam psychicznie hejtów które posypały się na moje GG. Doprawdy nie mam pojęcia jakim cudem ktoś dostał mój nr.
    Po za tym jestem chora i wyjeżdżam do sanatorium. Nie będę się rozpisywać, dziękuje Domi, Adze i Gosi, oraz wam Kochani ♥
                                Trzymajcie się cieplutko xoxo
...~~Osha

Ogłoszenia .

CZEŚĆ !

To znów ja, Dominika. Muszę poinformować Was o kilku zmianach na blogu :) 

Po pierwsze. 
Na blogu, co piątek, będą pojawiały się QUIZY. Będą miały one po 10 pytań : 9 odnośnie chłopców i jeden tekst z piosenki. W komentarzach proszę ujawnić swoją opinię na ten temat. Na rozwiązanie teściku będziecie miały dwa dni, do niedzieli. W niedzielę będą pojawiały się wyniki, trzy pierwsze miejsca. A pierwsze miejsce zwycięzca otrzyma 5 punktów, za drugie - 3, a za trzecie - 1. Osoba, która zgromadzi najwięcej punktów w miesiącu wygrywa. Wygrana to specjalnie zadedykowany imagin oraz reklama bloga na tym blogu ( jeśli oczywiście zwycięzca takowy ma ) . I jak się podoba ? 

Druga sprawa, mniej sympatyczna. 
Otóż Oliwia postanowiła pożegnać się z blogiem. Dlaczego ? Jacyś " odważni ludzie " z anonima pisali do niej hejty. Dziewczyna nie chciała tego znosić, tym bardziej, iż jest chora. Wyjeżdża do sanatorium i tak nie znalazłaby czasu na pomaganie przy blogu.
Jest mi okropnie przykro z tego powodu, gdyż Oliwia jest bardzo sumienną i uzdolnioną dziewczyną. Ale ja niestety, nie mogę ingerować w jej prywatne sprawy. 

Postaram się namówić moją koleżankę ze szkoły, Alicję do prowadzenia bloga z nami. Na razie pisze ona do szuflady, może zechciałaby mi pomóc.

Jest mi naprawdę wstyd za niektórych. Może i mnie z chęcią wywalilibyście z bloga, którego założyłam, o którego dbałam ? 


Dominika 

#61 Harry część 2

Dziecko. Czy to wszytko możliwe ? Nie wiesz, nie masz pojęcia. Pamiętasz jednak tą noc, tak tą, kiedy byłaś z nim, z Harry. Zrobiliście to, nie planowana ciąża ? Nie. Wcale nie. Chciałaś tego, chciałaś obdarować Harrego małym dzidziusiem. Chłopcem czy dziewczynką, wszystko jedno. Mały dzidziuś, taki malutki, raczkujący po salonie, śpiący słodko w nocy, rano budzący was swoim śmiechem. Jednak bałaś się, czy zdołasz zadbać o nią, zadbać o dach nad głową. Czy będziesz w stanie dać jej taki sam,  szczęśliwy dom jaki miałaś ty lub Harry.

                                          * 4 miesiące później *

Po 4 miesiącach, gdy byliście u lekarza, na USG, wszystko było idealne, dzidziuś urodzi się zdrowy, dziewczynka i będzie to mała Oliwia. Harry był zachwycony, widział ją na ekranie. Serduszko zdrowe,bije tak jak powinno - Dziewczynka jest zdrowa - mówił lekarz z przekonaniem. Nawet zaczęliście kupować ubranka. Różowe lub pomarańczowe. Zaczęło się kupowanie, smoczków,pieluszek, zabawek i innych rzeczy.
                                        * Miesiąc do narodzin *
Ponowne USG. Jesteście szczęśliwi, został tylko miesiąc do porodu. Twój brzuch często był całowany przez Harrego. Jednak. Oliwia ... Coś się stało. Lekarz mówił :
- Jest ryzyko że pani nie przeżyje porodu. Przykro mi .
- Co, jak to ?! Wszystko było przecież idealne, dlaczego ?! - krzyczał Harry
Ty nie mogłaś uwierzyć w to co lekarz mówi. Jednak tak, twoja mama, ona także zginęła podczas porodu, oddała życie za ciebie. Mogła pozbyć się ciebie, poronić, przeżyć, dać sobie żyć, ale chciała cię urodzić zdrową.  Była dobrą kobietą, nie myślała tylko o sobie, udało się jej, urodziła cię, jednak nie przeżyła. Dla ciebie nie było już ratunku, było już za późno, żeby móc myśleć o aborcji. Śmierć, to tylko przewidywali lekarze. Nic innego. Harry cały czas był załamany w nocy nie spał, płakał, nie wiadomo, czy zdoła cie odzyskać, znów cię traci. Cały był przerażony, że już niedługo cię straci. Przez ostatnie tygodnie, musiałaś być w szpitalu. Harry nie odstępował od ciebie, był cały czas przy tobie, noce i dnie, nie ważne, byle by być przy tobie. Rozmawialiście razem dużo :
- Harry, wiem, że nie chciałeś żeby to tak się skończyło, ale obiecaj mi, zadbasz o Oliwię, mimo że mnie nie będzie, dasz jej dach nad głową, dasz kochającą rodzinę, pokochasz ją tak, jak mnie, obiecaj mi, dobrze ?! - mówiłaś
- [T.I], obiecuję, zajmę się nią tak, jak twój ojciec tobą, dam jej to czego będzie potrzebowała ! - obiecywał ci
Nagle poczułaś potworny ból, kręgosłup zaczął ci się wyginać do tyłu, tak, to właśnie miało nastąpić. Oliwia przychodzi na świat. Zaraz ją urodzisz. Lekarze musieli wyprowadzić Harrego z sali. Ból był niemiłosierny, czułaś, jak Oliwia łamie ci ciało  - Da pani radę - krzyczeli lekarze, poród trwał bardzo długo, Harry czekał na korytarzu. Płakał, bał się, wszyscy z zespoły byli tam, trzymali Harrego, próbowali go jakoś uspokoić. Wszyscy słyszeli twoje krzyki. Twój ból .Oliwia w końcu wyszła na świat, wyskoczyła z ciebie taka mała kuleczka, drobna dziewczynka ! Nagle wszystko zaczyna się dziać, serce powoli przestaje bić, zwalnia tępo. Lekarze cię reanimują. To koniec . Być może nie przetrwasz. Nie bałaś się jednak wcale, śmierć okaże się dla ciebie wybawieniem od bólu, wiesz, że Harry zajmie się Olivią, zadba o nią, by miała wspaniałe dzieciństwo, słyszysz krzyki Harrego z korytarza :
- [T.I] nie odchodź nie zostawiaj mnie, proszę !
Ty popatrzyłaś na niego ostatni raz, spojrzałaś mu głęboko w oczy zamykając powoli swoje. Nie wiedział czy przeżyjesz, cały czas stał tam, jak wbity w ziemie, płakał, to było dla niego jedyne wyjście w tej sytuacji. Pełno krwi. Krzyczałaś z bólu, śmierć być może  przyszła znienacka, zrobiłaś to, co chciałaś, tak jak twoja mama, wydała na świat cudną istotkę, przeżyłaś ? Nikt nie wie, lekarze nie przewidywali przeżycia. Nie wiadomo :
- Przeżyła ?! - Harry pytał płacząc lekarza, który nagle wyszedł z sali .
                                          * Po porodzie *
Małe światełko, tak nagle zgasło ? Śmierć ? Jedyne wybawienie od Twojego bólu ? Wcale nie musiało tak być ? Mogłaś żyć ? Żyć ze świadomością, że dopuściłaś do śmierci małego maleństwa ? Abyś ty mogła przeżyć ? Nie, nie zrobiłaś tego, nie potrafiła byś. Ból, krzyki Harrego z korytarza, płacz. To wszytko wydaje się banalne, bólu doświadczamy każdego dnia, niezależnie w jakiej postaci, krzyk i płacz, w momentach bezsilności. Urodzić, wydać na świat maleństwo, dla niektórych nic nadzwyczajnego  a jednak , wydanie na świat małej istotki, to coś pięknego. W być może ostatnich chwilach swojego życia, nawet nie zdążyłaś zobaczyć Oliwki, owocu waszej miłości, twojej i Harrego. Lekarze robili wszytko, aby twoje serce nadal biło, być może się nie udało. Śmierć,  jedyne wybawienie od twojego bólu, być może tak. Harry na pewno wie, że będziesz nadal przy nim, chociaż nawet cię nie będzie widział. Kocha cię. Gdy po dłuższym czasie lekarz wyszedł z sali, jedyne pytanie, czy przeżyła, dała radę .? :
- [T.I] .... - powiedział lekarz
Nie mógł skończyć, bo Harry wbiegł do sali w której leżałaś, być może martwa. Wbiega do sali, ze łzami w oczach, widzi cię, twoja blada twarz nie dawała żadnych znaków, nie było słychać Twojego serca :
- [T.I], [T.I] dlaczego mnie zostawiłaś ? - mówił Harry z płaczem
Po tych słowach opadł bezsilnie na podłogę, obok twojego ciała, oparł głowę o łóżko. Był załamany, jego cały świat nie żyje, jego sens, w tych ostatnich chwilach, gdy siedział bezsilnie przy twoim ciele, całe jego życie, pojawiło się w jednej myśli. Wasze pierwsze spotkanie, pierwsza rozmowa, pierwszy pocałunek, ta noc, te chwile które razem spędziliście, wszystko skończone, nie ma, nie ma nikogo, kto by Harremu pomagał iść przez życie :
- Co ja zrobiłem ?! - myślał Harry
Nagle ktoś kładzie rękę na jego głowie, to pewnie lekarze muszą wynieść ciało. Nie, to Ty, twoje serce wcale nie przestało bić,  przeżyłaś. Lekarze dali z siebie wszystko :
- Harry, Harry to ty ? - mówiłaś odzyskując powoli siły
- [T.I], żyjesz ?! - mówił niedowierzający temu co właśnie słyszy
- Tak żyje, jestem tu, jestem ! - mówiłaś
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałem. Myślałem że cie już na zawsze straciłem ! - mówił ci
- Harry, co z Oliwią ? Ał .! - mówiłaś próbując się lekko podnieść
- [T.I] nie wstawaj, odzyskaj siły, zaraz sprawdzę co z nią, musisz odpocząć ! - powiedział
Po tych słowach Harry wybiegł z sali, aby zobaczyć co z Oliwią . Na szczęście ty i Oliwia jesteście całe i zdrowe, niedługo możecie wyjść ze szpitala, do domu. W pewnym momencie Harry przychodzi znowu do sali, lecz nie sam  z Oliwią. Z radości  prawie płaczesz :
- [T.I] poznaj Oliwię ! - powiedział po czym dał ci ją w ramiona.
                                          * miesiąc później *
Jesteście wszyscy razem na spacerze. Ty, Harry i Oliwia, która śpi w małym wózeczku. Wspominacie dawne momenty waszego życia. Harry nadal nie może uwierzyć w to, że cię w końcu odzyskał, burzliwe momenty ostatniego roku sprawiły, że Harry zrozumiał to co zrobił, jak bardzo cię zranił, że mógł cię stracić  i nigdy nie odzyskać ! Jesteście szczęśliwi. Oliwia ma dom, wasz mały dzidziuś,  słodkie maleństwo Oliwia. W pewnej chwili Harry łapie cię za rękę, zatrzymuje i przykucając nad tobą mówi :
- [T.I] wyjdź za mnie, proszę !



P.S. dziękuję za miłe komentarze od was pod 1 częścią. Nie mogłam dodać wczoraj drugiej, bo internet mi nie działał. Podoba się ? Komentujcie ♥

wtorek, 8 stycznia 2013

# 60. Harry część 1

Byliście z Harrym bardzo szczęśliwi, nie widzieliście świata poza sobą, nic nie było w stanie rozerwać waszej miłości. Oprócz niej, ona zniszczyła wszystko. Ta historia daje ci niesamowity ból, którego nie jest w stanie opisać żaden człowiek. Wszystko zaczęło się od miłego, ciepłego poranka. Nikt nie spodziewał się tego, co ma nastąpić. Gdy się obudziłaś w waszym łóżku, zobaczyłaś go. Wpatrywał swoje oczy w ciebie. Wiedziałaś że zawsze czuwał nad tobą, gdy spałaś. Jak się budziłaś on zawsze był przy tobie :
- Cześć Harry ! - powiedziałaś do niego zaspanym głosem
- Cześć [T.I], wyspana ? - spytał cię głaszcząc lekko po włosach
- Trochę wyspana, trochę niewyspana . - mówiłaś
- Hmm. Zrobić ci śniadanie czy poleżeć z tobą jeszcze w łóżku .? - spytał cię
- Wolałabym, abyś został jeszcze przy mnie . - odpowiedziałaś
- Dobrze, jak sobie pani życzy . - odpowiedział po czym namiętnie cię pocałował .
Harry zawsze spał nago, więc czułaś jego ciepło. Czułaś się przy nim bezpiecznie. Loczek odrywając niechętnie od twoich ust swoje powiedział :
- Może zrobię ci jednak to śniadanie,powinnaś coś zjeść, nabierzesz więcej sił . - rzekł
- No dobrze skoro tak ci na tym zależy, zrób mi naleśniki z Nutellą - mówiłaś lekko się śmiejąc
- Dobrze będzie tak, jak sobie życzysz . - powiedział uśmiechając się
Harry wstał, ubrał się i ruszył w stronę kuchni. Ty także ubrałaś się i poszłaś do niego, byłaś lekko niewyspana. Oczy same ci się z wolna zamykały. Mozolnie szłaś po schodach. Gdy doszłaś do kuchni, śniadanie było już gotowe. Czułaś ten zapach, świeżych naleśników :
- Mmmm, jak pięknie pachnie .! - powiedziałaś
- Już kończę ostatni, siadaj - powiedział
Ty usiadłaś na twoim ulubionym krzesełku. Harry kończąc ostatni, nałożył ci jeden, abyś spróbowała :
- I jak spakuje ci .? - spytał
- Tak, są pyszne .! - odpowiedziałaś
- No to się ciesze - powiedział uśmiechając się
Po śniadaniu chciałaś ponownie iść spać, bo byłaś jeszcze trochę zmęczona. Harry szybko złapał cię za rękę gdy odchodziłaś, bo chciał jeszcze z tobą pogadać :
- [T.I], chciałabyś się wybrać dzisiaj na jakąś imprezę, do jakiegoś klubu, trochę się rozerwać, poszlibyśmy z chłopakami, bo też nie mają co robić wieczorem .?
- Możemy pójść, tylko daj mi się jeszcze wyspać, ok .? - odparłaś
- Ok ! - krzyknął szczęśliwy Loczek .
Nastał wieczór. Ruszyliście razem na imprezę do najlepszego klubu w Londynie. Cały zespół tam był, Harry z tobą, Louis z Eleonor , Zayn z Perrie, Liam z Danielle a Niall zaprosili swoją koleżankę. Zabawa wydawała się świetna, razem tańczyliście, nie obyło się także bez alkoholu i wygłupów. Harry na kilka minut wziął cię w mały ciemny kącik, aby trochę z tobą pogadać i odpocząć. Po 2 godzinach świetnej zabawy postanowiliście odpocząć i pogadać wszyscy razem. Harry musiał iść do łazienki, więc zostałaś z resztą ekipy, długo go nie było, aż 30 minut, postanowiłaś pójść zobaczyć czy wszystko w porządku z nim. Szłaś lekko zdenerwowana jakby twoje serce wiedziało co ma się teraz wydarzyć. Nagle zobaczyłaś go, co on robi, serce ci się zatrzymało, zwolniło nagle tępo, stałaś jak sparaliżowana, widziałaś jak, on całuje i obściskuje się z jakąś blondyną. Mało nie rozszarpałaś i nie wydrapałaś jej oczu, wydawało ci się że Harremu to się podoba, że ona jest lepsza od ciebie, że zostawi cię dla niej, że zaraz pójdzie z nią w jakiś kąt i cię zdradzi. Gdy oderwał się od niej oszołomiony, zobaczył cię, stałaś tam jakby wpita w  podłogę, szybko odepchnął ją od siebie i podbiegł do ciebie mówiąc :
- [T.I] ja ci to wszytko wyjaśnię ! - krzyczał
Ty oszołomiona i sparaliżowana wydusiłaś wreszcie z siebie kilka słów ze łzami w oczach :
- Harry, ufałam ci, ufałam ! - krzyczałaś
- Zaufaj teraz, gdy wyjaśnię ci ! - mówił przerażony
- Nie, Nie, nic mi nie będziesz tłumaczył, nigdy nie chce cie już na oczy widzieć, rzygać mi się chce jak was widzę razem !
Po tych słowach wybiegłaś szybko z płaczem z clubu, Harry od razu ruszył za tobą, nie chciałaś go słuchać ani patrzeć na niego. Widząc że on biegnie za tobą, szybko schowałaś się w ciemny kąt ulicy za jakimiś koszami na śmieci. Nie wiedziałaś co masz robić, cała się trzęsłaś, miłość twojego życia, zraniła cię. Harry był na siebie wściekły, płacząc całą noc cię szukał. Korzystając z okazji że go nie ma w waszym domu wzięłaś swoje rzeczy i wyprowadziłaś się, zostawiłaś tylko list, pisałaś ten list z wielkim bólem serca i łzami w oczach, kilka łez spłynęła nawet na kartkę :

                                            Harry :
  Nie mogę uwierzyć w to, co właśnie zrobiłeś tamtej nocy w clubie, ufałam ci z całego serca, byłam pewna że nasza miłość przetrwa, ale nie, wszystko jest już skończone. Wyprowadziłam się z domu, to pewnie zauważyłeś, nie szukaj mnie, nie chce cię już nigdy widzieć. Żegnaj !


                                                                                              [T.I].

Gdy zostawiłaś ten list, wybiegłaś szybko na ulicę, szukając hotelu, w którym mogłabyś przez kilka dni pomieszkać. Harry, gdy tylko przeczytał ten list, chciał zrobić to co wydawało mu się najlepsze w tej chwili. Zabić się, wiedział jednak że nie może tego zrobić, musi walczyć o waszą miłość. Szukał cię. Cały czas nie chciał ustąpić !


                                                      *Następny dzień*


Jak on mógł to zrobić. Na twoich oczach. Całował ją tak, jakby była dla niego kimś więcej niż tylko znajomą. Cała się trzęsłaś. Chciałaś mu wybaczyć, czułaś, że tego nie chciał, ale czułaś wstręt do niego . Ale gdzieś. Tam daleko, wiedziałaś że, jest takie miejsce, w którym mogłabyś żyć, daleko od problemów. Daleko od tego wszystkiego. Co by się nie stało, mogłabyś zacząć wszystko od początku. Było by wspaniale. Ale by go nie było. On. Harry. Wiesz że dawne zaufanie do niego już nie wróci. Miłość która przetrwała długi czas. To wszystko miało, niby tak się skończyć, przez tą głupią blondynę. Nie mogłaś sobie tego wszystkiego poukładać. Chcesz go, chcesz i to bardzo, nie chcesz zaprzepaścić  waszej miłości. Wybaczyć mu ? Tak. Nie wiesz jak, ale to zrobisz. Dawne zaufanie, miłość, wszytko trzeba znów poukładać, jak puzzle. Trudno, ale kiedyś może uda się. Wierzysz w to w waszą miłość, chcesz tego i to zrobisz, bez względu na wszytko będziesz walczyć. Postanowiłaś i zdania nie zmienisz. Idąc mijasz wasz ulubiony park, miejsce w którym go poznałaś, miejsce pełne wspomnień. Idąc zastanawiasz się czy dobrze robisz, ale już postanowiłaś i spróbujesz. Pamiętasz jak pierwszy raz go tam poznałaś, rozmawialiście, śmialiście się, była to wtedy jesień, było zimno. W parku było pełno kolorowych liści, dla zabawy rzucaliście się nimi, ludzie się na was gapili, ale to było nie ważne, dobrze się razem bawiliście. Od pierwszego waszego pocałunku, coś się między wami zrodziło, to była miłość, nie taka zwyczajna, wielka szalona miłość, dla której byście mogli poświęcić wszystko. Idziesz do twojego i Harrego domu. Wchodzisz za prób drzwi. Czujesz ten sam zapach, miłości, taki ciepły, jakby bezbronny, wchodząc słyszysz go. Jego głos, ten piękny głos. Tak to on. Miłość twojego życia. Chcesz go mocno przytulić i powiedzieć - Przepraszam, że wtedy uciekłam, mogłam dam ci się wytłumaczyć .- Ale słyszysz go i nie tylko jego, słyszysz jak on z kimś rozmawia. Tak, to ta sama blondyna, która się z nim tamtej nocy przylizała. Ale nie uciekasz. Chcesz usłyszeć, czy warto dać mu jeszcze jedną szanse, czy on czasem jej nie kocha. Słyszysz ich głośno krzyczących :
- Słuchaj, to przez ciebie, straciłem kogoś, kto jest dla mnie sensem życia. Bez niej nie dam rady iść przez życie sam, słyszysz,  nie chce cie na oczy widzieć. Ja kocham [T.I] nie ciebie, nigdy tego nie zmienię .! - wrzeszczał głośno Harry już mając łzy w oczach.
- Ale ty nie rozumiesz nie ma jej, nigdy do ciebie nie wróci, zrozum to, ona nie żyje, nie żyje słyszysz .! - krzyczała blondyna
- Jak to nie żyje, coś jej zrobiła .?! - krzyczał Harry z załamującym się głosem , prawie już miał ją rozszarpać, ale chciał usłyszeć powód twojej rzekomej śmierci .
- Skoro nie możesz być ze mną to nie będziesz nawet z nią, z nikim. Zabiłam ją. Wbiłam jej nóż w plecy, gdy uciekała wychodziła z jakiegoś ciemnego kąta, żebyś o niej zapomniał i był ze mną .! - mówiła bezczelnie
- Cooo. Niee .! Odejdź z tond, nie chce cie na oczy widzieć .! - Harry prawie załamany wyrzucił ją z domu .
Ty wszytko słyszałaś, nie mogłaś uwierzyć w to co on powiedział. On cie kocha, a nie ją. Harry był załamany, usiadł na podłodze w salonie, płakał, bo myślał że ciebie nie ma, że nie żyjesz, że został sam na świecie, chciał iść tylko do kuchni, wziąć nóż, zabić się. Nie mógłby żyć w świecie, gdzie nie ma ciebie. Ty szybko podbiegłaś do niego mówiąc :
- Harry jestem tu, nie płacz jestem tu, popatrz na mnie .! - mówiłaś także płacząc
- [T.I] to ty, przecież ty nie żyjesz, nie to nie możesz być ty przecież nie żyjesz, mam jakieś przewidzenia .! - mówił z załamanym głosem nie dowierzając temu co mu właśnie mówisz .
- Tak ja żyje, ona kłamała, spójrz mi w oczy, ja żyje, jestem z tobą .! - mówiłaś
- [T.I] to na prawdę ty, żyjesz, jesteś tu ! - powoli odzyskiwał przytomność patrząc na ciebie .
- Wszystko ze mną w porządku nie płacz, będę tu chodź byś nie chciał. Kocham cię, wszystko będzie jak dawniej, będzie dobrze,  nie pozwolę zniszczyć tego co miedzy nami jest ! - ocierając mu łzy, podnosiliście się powoli
- Pocałuj mnie, proszę pocałuj .! - krzyczał Harry
Wasze usta złączyły się w namiętnym  pocałunku. Nic nie mogło wam przeszkodzić. Byliście razem, to się liczyło. Wiedziałaś, że postanowiłaś dobrze. Nagle poczułaś olbrzymi ból w brzuchu, jakby ktoś wkładał ci tam nóż. Szybko oderwałaś się od Harrego,  upadając na podłogę. Harry nie wiedział co ci się stało. Upadłaś. Jednak szybko odzyskałaś przytomność. Harry był przy tobie :
- [T.I]  co ci się stało, proszę odezwij się, [T.I] nie mogę cie znów stracić, nie mogę .! - krzyczał załamany
Ty nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć. Popatrzyłaś na niego. Wiedziałaś tylko jedno. Byłaś w ciąży !




Oto ten długi imagin, jest jak na razie tylko pierwsza część. Drugą dodam jutro lub wieczorem. Myślę, że pierwsza część wam się spodoba. Komentujcie ! ♥

piątek, 4 stycznia 2013

# 59. Niall.

- Nie uwierzysz, wczoraj kupiłam sobie torebkę od Gucciego. Tatuś mnie zabrał do galerii i mi sprezentował. Przecież co to jest dwa i pół tysiąca - poinformowałam Ivie, moją przyjaciółkę.
- Oh, szczęściara. Nadziany ojciec, wysoka pozycja w szkole i Josh - Iv po raz enty zaczęła wymieniać zalety bycia mną. I słusznie. Kto mnie nie docenia nawet nie wie, co traci. Brak powiązań z [T.I.][T.N.] = bycie zerem. Przykro mi z tego powodu. Naprawdę bardzo.
Wzięłam tacę z lunchem i ruszyłam w stronę Josha, mojego chłopaka. Wtem poczułam uderzenie i całe spaghetti wylądowało na mojej bluzeczce z jedwabiu, wartej jakieś pięć stów.
- Ty debilu ! Zobacz, co zrobiłeś ! - wydarłam się na sprawcę wypadku. Ah tak, to przecież ten luzer. Niall Horan.
- Hmm, w czerwonym Ci do twarzy - krzywo się uśmiechnął.
- Ugh - jęknęłam - Zejdź. Mi. Z. Oczu.
Popchnęłam chłopaka i skierowałam się w stronę Jo. Co za typ z tego Horana ! A moją bluzeczkę trafił szlag. Fajnie ...

W dwa dni później wybrałam się do centrum mojego ojca. Zresztą jak co tydzień. W najlepsze rozmawiałam sobie z Ivie, gdy jakiś wariat na desce wjechał we mnie. Straciłam równowagę i się przewróciłam, a moje cudeńko za ponad dwa tysie wylądowało w fontannie.
- Ratujcie moją torebkę ! Ratujcie ją ! - zaczęłam się drzeć - Ratunku !
Wtem zza rogu wybiegł jakiś chłopak. On. On,czyli Niall. Zdjął buty i w ubraniach wskoczył do wody. Skierował się w kierunku torebki i po dobrych pięciu minutach zmagania się z żywiołem wyjął ją.
- Proszę - wyciągnął w moją stronę moje cudeńko - Troszkę mokre, ale jest.
Wyrwałam ją mu i odwróciłam się na pięcie.
- Podziękowałabyś - krzyknął jeszcze za mną.  Oh, zapomniałam. Jak mi przykro. Nie masz farta, koleś.

~*~

Stałem tam cały mokry, z wzrokiem wbitym w oddalającą się [T.I.]. Ta dziewczyna z jednej strony mnie przerażała, a z drugiej ... intrygowała ? Była bezczelna, ale wiedziałem, że w środku to bardzo miła i ciepła dziewczyna.

- Panie, Evans, mam pomysł na film - przekazałem nauczycielowi - Zrobię dokument o [T.I.][T.N.].
- O naszej księżniczce ? Życzę powodzenia. I czekam na owoce tej pracy.
Byłem dumny ze swojego pomysłu. Teraz tylko poinformować o tym [T.I.] 

~*~

Szłam sobie grzecznie przez korytarz, gdy zaczepił mnie Horan.
- [T.I.], musimy porozmawiać. 
- Nie wydaje mi się, byśmy mieli o czym - prychnęłam.
- Mam propozycję. Zgodziłabyś się choćby ze względu na to - zaczął - że uratowałem Ci torebkę.
- No dobrze, mów - uległam tylko i wyłącznie dlatego, że " wyłowił " mi torebeczkę.
- Chcę, żebyś wystąpiła w moim filmie. Filmie o Tobie.
Zakrztusiłam się popijaną właśnie wodą niegazowaną.
- Po pierwsze, taki ktoś jak Ty potrafi coś nakręcić ? A po drugie ... O mnie ? Chyba sobie żartujesz !
- Nie żartuję, bo niby po co ? Chcę nakręcić dokument o Twoim wspaniałym, idealnym życiu. Nie wspominam o tym, że dzięki temu możesz stać się sławna. Ale to kosztuje kilka tygodni ze mną. Co wybierasz ? Spokój bez luzera czy sława plus czas spędzony z nieudacznikiem ? 
- Hmm, sława powiadasz ? Zaryzykuję i wybiorę to drugie. W sobotę kręcimy pierwsze sceny - zarządziłam.
- Ale ... - zaczął, ale ja już się wycofałam. Przecież nie stracę całej przerwy na pogaduszki z Horanem.

Sobotnie popołudnie. Mecz siatkówki plażowej. Z Joshem na boisku. I kręcenie MOJEGO filmu. Niall stał właśnie nieopodal, trzymając moje rzeczy. Potrzebne do charakteryzacji oczywiście. W przerwie między częściami meczu chłopak poprosił mnie, żebyśmy nakręcili kilka ujęć.
- Uśmiechnij się szeroko. Uśmiech to podstawa - poprosił. Luz koleś. Taka gwiazda miałaby nie wiedzieć co ma robić ? Błagam - A teraz biegnij w moją stronę !
Wykonałam polecenie, ale się potknęłam. Wpadłam na Niallera. I zamiast się złościć zaczęłam się śmiać. Horan mi zawtórował. Ej, wcale nie sprawiał wrażenia luzera, jak wcześniej mi się wydawało.
- [T.I.], co to ma znaczyć ? Leżysz sobie na tym ... kimś i śmiejesz się, jakby sprawiało Ci to radość - ah, to był Jo - Z nami koniec. Wolisz luzerów, proszę bardzo.
I odszedł. Fantastycznie ...
- Mam Cię dość Horan ! - wykrzyknęłam i ruszyłam przed siebie.

~*~

Co ja takiego zrobiłem ? Dziewczyno, ten chłoptaś nie wie, co to miłość. Ale ja bardzo chciałbym dokończyć mój dokument. idę do niej. Muszę.
- Dzień do ... Hej, [T.I.]. Ej, nie zamykaj mi drzwi przed nosem. Przyszedłem porozmawiać. Wpuść mnie, proszę.
- Wejdź.
Gdy tylko wszedłem do domu przeraził mnie jego ogrom. Był naprawdę wielki. Dziewczyna zaprosiła mnie do saloniku.
- Usiądź i mów, po co się tutaj fatygowałeś.
- Chciałbym dokończyć film. Powiedz coś o sobie - poprosiłem wyciągając notatnik z torby.
- Ale przecież wiesz o moim mianie księżniczki.
- Nie, nie. Chodzi mi o tym, co siedzi w Tobie, w Twoim sercu - wskazałem na jej lewą stronę ciała tuż nad brzuchem.
I zaczęła opowiadać. O tym, jak gdy miała 6 lat zmarła jej mama. O tym, że chciała być sławna jak ona. O tym, że tak naprawdę jest inna niż sugeruje jej zachowanie.
Nagrałem to. Chciałem pokazać innym, że tak naprawdę [T.I.][T.N.] to wrażliwa i spokojna dziewczyna.

dzień premiery. Tłum ludzi w kinie. Boję się, ale sądzę, iż zrobiłem kawał dobrej roboty.
Początek - fragmenty ze szkolnej stołówki. Księżniczka ze świtą. Dalej jej dom. I nasza rozmowa. Najpierw te poważniejsze części. potem radosna [T.I.] mówiąca o głupotach jak każda normalna nastolatka. 
Szmer na sali. Ludzie zdziwieni tym, jaka naprawdę jest [T.I.]. I tupot stóp.
Ona.
Wybiegła. Dlaczego ? Nie była zadowolona umieszczeniem niektórych fragmentów ? Pojęcia nie mam. Pobiegłem za nią. Uciekła. Rozglądałem się w prawo i lewo, ale moje oczy dostrzegły jedynie sklepy, domy i psa. Nie ją.
Nie pokazywała się w szkole dobre dwa tygodnie. Jutro bal jesienny. A przecież ona tak bardzo marzyła o koronie Królowej Balu. Mówiła mi o tym. Nie chciałem tego tak zostawić. Położyłem na jej wycieraczce karteczkę.


" Błagam Cię, przyjdź na imprezę. Bal bez Królowej to nie to samo "

Nie skłamałem.


~*~

Ciemność. Jedynie blask wielkiej kuli oświetlającej salę. Kilkadziesiąt par tańczących, wtulonych w siebie. I ja. Nie oczekiwałam, by każdy był mi przyjacielem. Chciałam ... Jego. Nie Josha, tylko Nialla. Nagle na scenę padło żółte światło.
- Uwaga, Królową Balu zostanie dziś .... [T.I.][T.N.] ! Za prawdziwość na filmie Nialla Horana.
Na trzęsących noga weszłam na scenę. Ludzie mnie kochali, a nie nienawidzili. Nie wierzę. Włożono mi koronę i uwieńczono wszystko gromkimi brawami. Zrobiło mi się dziwnie ciepło na sercu.
 - A Królem zostanie chłopak, na którego skierujemy reflektory. Cisza na sali. Światło oświetliło twarz ... Nialla.
Chłopak wpadł na scenę i nie czekając na koronę rzucił się ku mnie i zaczął całować. My, lekkie światełko i brawa od reszty. Czy coś lepszego mogłoby mnie kiedykolwiek spotkać ? 

" Najważniejsze w życiu są marzenia. 
Gdy ich nie masz, nie ma i Ciebie. 
Wierz w nie, one naprawdę się spełniają " 


Wróciłaaaaam ! Po dobrym miesiącu wreszcie jestem ♥ Stęskniłam się za Wami, marcheeewy, a Wy za mną ? Bo mi smutno będzie :P 
Co tam u Was w Nowym Roku ? Jakieś postanowienia ? Ja chcę się odchudzić i ... uwaga, uwaga - zacząć pisać książkę. Hahahaha, wiem. Bardzo, bardzo śmieszne, ale radzę zerknąć na moją złotą myśl umieszczoną wyżej :) 
Za moment dodam kolejną zakładkę, dość ważną. Ubiegałyście się, więc będzie ♥
A teraz ma być tu ponad 10 komentarzy, żółwieee kochanee < 3

+ Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem :)


Dominika
Szablon by S1K