Statystyka

poniedziałek, 11 lutego 2013

#76. Liam

Imagin z dedykacją dla NATALUSI

Wczoraj, gdy byłaś z Liam'em na sankach złamałaś nogę. Dzisiaj idziesz z nim, żeby założyć gips. Jako twój przyjaciel Liam, czuł się odpowiedzialny za ciebie, bo to przez niego złamałaś nogę. Czuł się winny. Obiecał ci, że się tobą zaopiekuje. Przyjaźniliście się od dłuższego czasu, nie wyobrażaliście sobie życia, bez waszej przyjaźni.

                                                                *w szpitalu*

Gdy czekaliście na swoją kolej :
- Hej [T.I], na prawdę jest mi przykro z powodu twojej nogi, obiecuje, że na pewno, ale to na pewno się tobą zajmę, ok ? - mówił przygnębiony
- Liam, mówiłam ci, że nie musisz czuć się winny, ale będzie mi miło, jak się mną zaopiekujesz ! - odpowiedziałaś uśmiechając się
- Na pewno, na pewno ! - powiedział dając ci buziaka w policzek
W pewnej chwili, pielęgniarka wychodzi z sali i mówi :
- Proszę do sali [T.I] [T.N] !
Oboje z Liam'em weszliście do środka. Liam wziął cię na ręce i zaniósł. Tam położył cię na łóżku szpitalnym :
- [T.I] [T.N], tak ? - spytał lekarz
- Tak ! - odpowiedziałaś
- Więc złamała pani nogę, jak to się stało ? - spytał lekarz
- Wczoraj byliśmy na sankach i poślizgnęłam się na śniegu ! - odpowiedziałaś
- Zaraz założymy gips i będzie po wszystkim ! - mówił lekarz
- Trzeba operować ?! - spytał Liam przerażony
- Nie, nie trzeba ! - powiedział lekarz
Lekarz zaczął obwijać twoją nogę gipsem, Liam siedział na fotelu czekając na ciebie. Po kilku minutach gips był już założony. Liam pomógł ci wsiąść na wózek. Lekarz wtedy uzupełniał jakieś papiery. Gips dopiero zdejmą ci dopiero za kilka tygodni. W tym czasie masz nie ruszać się z domu i odpoczywać.

                                                      *w twoim domu*

- [T.I] może zjesz coś ? - spytał Liam
- Tak, zrób mi spaghetti, dobrze ?! - mówiłaś z uśmiechem na ustach
- Dobrze, będzie niedługo ! - powiedział Liam
Ty nie traciłaś wcale uśmiechu z ust. Liam lubił to w tobie najbardziej, nawet w takich chwilach nie tracisz uśmiechu. Liam zajął się przygotowywaniem dla ciebie spaghetti. Ty w tym czasie oglądałaś coś w telewizji. Liam przyniósł ci słodką herbatę malinową, żebyś się rozgrzała, przyniósł ci też ciepły koc, gazetę i twój telefon, abyś miała go w zasięgu ręki. Po dłuższym czasie spaghetti było gotowe :
- Proszę, jedz ! - powiedział podając ci
- Hmmm, jak pięknie pachnie, przyłożyłeś się chyba ?! - powiedziałaś z figlarnym uśmiechem na ustach
- Dla ciebie, specjalnie ! - uśmiechnął się
Spaghetti wyszło mu świetnie. Musiałaś przyznać, że Liam jest dobrym kucharzem, jeśli chodzi o spaghetti. Po posiłku poprosiłaś, aby Liam pomógł ci wejść na górę do twojego pokoju. On zamiast ci pomóc, wziął cię na ręce i zaniósł :
- Liam, prosiłam, żebyś mi pomógł, a nie mnie zaniósł ! - mówiłaś
- Oj tam, oj tam ! - powiedział uśmiechając się
Była już noc, więc chciałaś się położyć już spać. Liam zaniósł cię do twojego pokoju, poczekał, aż uśniesz i poszedł do swojego domu. Przed wyjściem dał ci buziaka w czoło. Pozamykał wszystkie drzwi i wyszedł.
                                              *rankiem następnego dnia*
Liam zawsze przychodził wtedy, kiedy ty do niego dzwoniłaś. Teraz, gdy złamałaś nogę, przychodził wcześnie rano, aby ci pomagać. Czuł się winny, że to przez niego złamałaś nogę. Ta sytuacja sprzyjała mu. Mógł więcej czasu spędzić z tobą. Podobałaś mu się, ale nie chciał zniszczyć waszej przyjaźni. Było dość wcześnie, Liam zrobił zakupy i przyszedł do twojego domu. Zostawił zakupy w kuchni i poszedł w stronę twojego pokoju. Zastał cię w nim jeszcze śpiącą. Lekko położył się obok ciebie i czekał, aż się obudzisz. Patrzył na ciebie, jak śpisz. Dał ci buziaka w policzek i kontynuował czekanie. Po upływie dłuższego czasu wreszcie się obudziłaś :
- Cześć Liam, tak wcześnie ? - spytałaś
- Cześć moja łamago ! Dziś wcześnie, bo zrobiłem zakupy i przyszedłem ! - powiedział
- Łamaga ?! To przez ciebie ! - powiedziałaś uśmiechając się do niego
- Łamaga, jak możesz ?! - powiedziałaś śmiejąc się
Liam nagle posmutniał, bo spojrzał na twoją nogę :
- Liam, mówiłam ci, że to nie tylko twoja wina. Za karę zrobisz mi śniadanie, że posmutniałeś i przyniesiesz do łóżka, ok ?! - powiedziałaś
- Dobrze ! - odparł schodząc na dół do kuchni
Na śniadanie zrobił ci kanapki z serem, gorącą herbatę, pokroił na kawałki pomarańczę i przyniósł gazetę :
- Liam, chcesz, żebym przytyła ?! - powiedziałaś
- Chce, żebyś zdrowo się odżywiała ! - mówił z uśmiechem
Po śniadaniu Liam zaproponował ci, że wieczorem przyniesie jakiś film, zrobi coś do jedzenia i zorganizuje to wszystko w salonie. Z chęcią zgodziłaś się.
                                 *po południu*
Ty czekałaś w salonie na obiad, który Liam ci gotował. Zapach był zabójczy. Każdy zapach, unoszący się nad kuchnią denerwował cię. Chciałaś jak najszybciej tego spróbować :
- Liam, długo jeszcze ?!
- Nie, już zaraz !
- Ok, to czekam !
- [T.I], mogę cię o coś spytać ? - powiedział podając ci talerz
- Jasne, pytaj o co chcesz !
- Bo widzisz, ja teraz bym poszedł na zakupy, po potrzebne mi rzeczy. A ty byś czekała na mnie w swoim pokoju, ok ?
- Ok !
                                  *wieczór*
Wieczorem Liam przyszedł z filmem i zakupami. W salonie na stoliku ułożył napoje, popcorn, chipsy i inne smakołyki. Postawił kilka świec na stoliku, kilka na szafkach i bukiet pięknych, pachnących róż na stoliku. Przy stoliku postawił dużo poduszek, aby można było wygodnie usiąść. Na żyrandolu i firankach powiesił kolorowe lampki. Na schodach posypał płatki róż. Zgasił światło i poszedł po ciebie na górę. Gdy to zobaczyłaś niemal nie padłaś z wrażenia. Salon wyglądał pięknie i romantycznie. Liam postawił cię na krześle i poszedł po róże :
- [T.I], te róże to wynagrodzenie za twoją nogę ! - powiedział dając ci róże
Ty nie byłaś w stanie nic powiedzieć. Liam wziął cię na ręce i pomógł usiąść na poduszkach. Włączył film i zaczęliście oglądać, przy okazji rozmawiać :
-Liam, to wszystko jest piękne, dziękuję ! - powiedziałaś przytulając go
- [T.I] miałem ci wręczyć tylko róże, ale chciałem jeszcze ci coś powiedzieć. Ta atmosfera, to wszystko co przygotowałem to tylko dlatego, żeby ci coś powiedzieć ! - mówił z zaangażowaniem
- Tak ?! - spytałaś
- Bo widzisz, ja od dłuższego czasu zwlekałem z tym. Chce ci powiedzieć, że nie chce być już twoim przyjacielem, tylko kimś więcej. [T.I]. Bo widzisz, kocham cię !
Tobie odebrało mowę, nie wiedziałaś co powiedzieć. Siedziałaś i patrzyłaś się głęboko w jego oczy :
- Liam, jesteś wspaniały, ale ... ! - mówiłaś
- Ale co ?! - spytał
- Ja też chce ci coś powiedzieć, nie mam zamiaru być już twoją przyjaciółką, wolę być dziewczyną ! - powiedziałaś uśmiechając się
Razem złączyliście usta w namiętnym pocałunku. Liam w każdej chwili go pogłębiał. Czułaś motylki w brzuchu, wiedziałaś, że to ten jedyny, którego kochasz całym sercem. Resztę wieczoru spędziliście razem, wtuleni w siebie i oglądając film. Od tamtej chwili, byłaś już Liam'a dziewczyną.
Cześć. Z góry chcę was przeprosić. Ten imagin mi nie wyszedł. Nie jest w pełni taki dobry. Nie udał mi się. Przepraszam ! ;( 


                                                                                                    Gosia .♥

sobota, 9 lutego 2013

#75. Harry.


    Dla Czekolady ♥

    W ręku trzymając włócznię wszedłem w las. Właśnie się ściemniało więc musiałem uwinąć się ze swoją robotą. Musiałem zrobić to naprawdę szybko ponieważ las w nocy jest pełen wampirów. Potykając się o korzenie drzew, wchodziłem głębiej. W pewnym momencie ujrzałem dziewczynę opierająca się o drzewo.
Ubrana była w czarną szatę, jej czarne, geste, długie włosy opadały delikatnie na ramiona. Nie mogąc się powstrzymać podszedłem bliżej. Słysząc szelest dziewczyna odwróciła głowę i pochwyciła mnie spojrzeniem. Po plecach przeszły mnie ciarki. Jej oczy były duże i czarne, wydawały się być studnią nie mającą dna. Usta pełne i krwistoczerwone.
-Wampir.- przemknęło mi przez myśl.
    Szybko podbiegłem do niej i łokciem przywarłem ją do drzewa. Wampirzyca zaśmiała się i spytała:

-No dalej, zabij mnie.
-Gdybym chciał cię zabić już dawno byłabyś martwa.
    Dziewczyna zaśmiała się.
-No to dlaczego jeszcze żyję?- spytała z powalającym uśmiechem na twarzy.- Jestem Blogis (,,Blogis” po litewsku znaczy ,,Zło” dop. aut.)
-A ja Harry.- uśmiechnąłem się.- Cóż za ciekawe imię Blogis.
    Blogis nachyliła się trochę. Przełknąłem głośno ślinę. Przybliżyłem do niej swoją twarz.
-Śmiało. Ja nie gryzę.- uśmiechnęła się uwodzicielsko akcentując słowo ,,gryzę”.
    Była taka pociągająca i patrzyła tak uwodzicielsko że nie mogłem się jej oprzeć. Wreszcie ją pocałowałem. Dziewczyna rozchyliła swoje usta, przez co wsunąłem swój język. Całowaliśmy się brutalnie i agresywnie. Wampirzyca ugryzła mnie w wargę, po czym poczułem metaliczny smak w ustach.
Odkleiłem się od niej i wytarłem ręką zakrwawione usta. Zacząłem całować jej szyję odwiązując gorset w szacie. Ona delikatnie przejechała ręką po moim torsie po czym zdjęła mi koszulkę. Prowokująco włożyła mi język do ucha, po czym przygryzła małżowinę. Pocałowałem ją w obojczyk, po czym znów zagłębiliśmy się w namiętnym pocałunku. No i stało się. Spoceni upadliśmy obok siebie. Po czym ona spojrzała mi w oczy i szybko ugryzła mnie w szyję.
-Zdychaj.- usłyszałem po czym owładnęła mną ciemność...
_______________________________________

    Cześć wam Skarby :3
Wróciłam po krótkiej przerwie :) No cóż imagin średnio mi wyszedł, ostatnio kiepsko u mnie z weną ;C Hmm co do tej ,,scenki" XD Mam nadzieję że się nie zapędziłam za daleko, no ale w końcu trzeba trochę zaszaleć, trochę namiętności musi być XD Mam do was dwa małe pytania :D
1. Co wy na to żebym ,,specjalizowała" się  w imaginach fantastycznych? Bo takie życiowe to trochę słabo mi wychodzą :C

2. Jest tu może fan Mangi, Anime, Naruto ♥ bądż Yaoi (xDDD) ?

                  Do następnego =]

...~~Ol.





czwartek, 7 lutego 2013

# 74. Louis.

Dla NIKKI

- Nie wytrzymam ani chwili dłużej ! Masz stąd wyjść ! - krzyknęłam moja matka na boga ducha winnego Simona, mojego chłopaka.
- Mamo, uspokój się. Dlaczego ciągle masz coś do niego ? Nie widzisz, że jestem szczęśliwa ?!
- Siedzenie i oglądanie telewizji plus niekulturalne zachowanie Twojego ... chłopaka - wydusiła - sprawiają Ci radość ? Dziecko, opamiętaj się. A Ty gówniarzu się nie śmiej, tylko wynocha. No już !
Simon potulnie wyszedł, bo co innego miał zrobić ? Moi rodzice od zawsze nie lubili Simona ? Dlaczego ? Bo czasem konsola była w centrum uwagi, a nie ja ? Bo zdarzyło mu się być troszkę niekulturalnym ? Ale przecież tacy są chłopcy w XXI wieku. Ale przekonać moich rodziców do niego. Bardzo znikome.
Niestety ...

- Kochana, masz dzisiaj dla nas czas ? - do mojego pokoju wszedł ojciec. Wcześniej o dziwo zapukał. Czyli czegoś chciał.
- Miałam iść z Simonem na pizzę, ale jeśli to sprawa niecierpiąca zwłoki to zrezygnuję z tego.
- Dla mnie i Twojej matki to naprawdę ważne. Uznaliśmy, iż za mało czasu spędzamy z naszą kochaną córeczką. Masz ochotę na mały wypadzik na kręgle ?
- Kręgle ? No pewnie. Zadzwonię tylko do Simona, żeby przełożyć spotkanie. Za dziesięć minut będę gotowa.
- Czekamy na dole.

Ubrałam najlepszą bluzkę, szare spodnie i Conversy. Troszkę się wystroić trzeba, prawda ?
- Już idę.
- Dobrze. Nie spiesz się dziecko.
" Dziecko" ? Już wiesz, że coś się święci. Ale co ? Mam tylko nadzieję, że ich wyobraźnia nie jest zbyt mocno rozwinięta.
Kręgielnia znajdowała się w centrum. Po małej półgodzince dotarliśmy do celu.
- Oh, jestem taka podekscytowana ! - mama w taki oto sposób wyraziła swoją radość.
- Nigdy na kręglach mamuś nie byłaś? Szykuje się niezła zabawa.
Tata otworzył przed nami drzwi. Od kiedy z niego taki dźentelmen ? Weszłam do środka. Przede mną rozciągał się długi, ciemny korytarz. Tata zaprowadził nas do głównego pomieszczenia. Gdy już się tam znaleźliśmy, podszedł do jakiegoś, nieopodal stojącego, małżeństwa, mniej więcej w wieku moich rodziców. 
- Hej Jay, witaj Mark - przywitał się z nimi.
- Cześć, [I.T.T.]. To nasz syn, Louis - kobieta wskazała na chłopaka stojącego za nimi.
- Widzisz, [T.I.]. Wreszcie jakiś normalny chłopak - szepnęła mi do ucha mama.
Jednak nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, gdyż brunet podszedł do mnie.
- Mów mi Lou. Chodź, zobaczymy czy mnie pokonasz - uśmiechnął się rozkosznie. Nie sposób było mu odmówić. Po kilkudziesięciu minutach gry w kręgle skończyliśmy z wynikiem na moją korzyść. Dowiedziałam się przy okazji wielu ciekawych rzeczy. Jego rodzice poznali się dzięki wspólnej pracy naszych ojców. Zdradził też, iż uwielbia brunetki o piwnych oczach. Pomińmy, że ja takową byłam. Wcisnął mi do ręki karteczkę z numerem telefonu. Już mieliśmy się zbierać, gdy Lou poprosił mnie na bok. Zbliżył do mnie twarz i ... pocałował. Tego bym się nie spodziewała. Nie spodziewałam się też tego, że odwzajemnię ów całus. Oj nie.
W drodze do domu rodzice cały czas pytali o Lou. Oczywiście widzieli mój pocałunek z synem ich przyjaciół. Pewnie sądzą, że rozstanę się z Simonem, by być z Louisem. Ale ja ... Właściwie to ja już sama nic nie wiem. Tomlinson okazał się być bardzo miły i w ogóle. Wiem. Będę kontynuowała znajomość, lecz nadal będę z Simonem. Oby tylko o niczym się nie dowiedział.
Już od dobrych czterech miesięcy spotykam się z Lou w tajemnicy przed moim chłopakiem. Bałam się mu o tym powiedzieć, bo wiem, że mógłby się nieźle wkurzyć. Powiem mu przy innej okazji.

- Kochanie, przytul się do mnie - poprosił Simon. 
Spędzaliśmy wieczór u mnie, jak co sobotę na oglądaniu filmów. Chata wolna, więc luzik.
- Okej, tylko pójdę na chwilkę do łazienki - wyjęłam z kieszeni telefon, położyłam go na szklanym stoliku i wyszłam z salonu. Po małych pięciu minutkach ( musiałam tylko lekko poprawić make-up ) zeszłam na dół, do Simona. Czekał tam na mnie, ale ...
- Ty zdziro ! Jak mogłaś mnie tak oszukiwać ? Myślałaś, że się nie dowiem ?! - krzyknął i rzucił się na mnie. 
Uderzył mnie w twarz. Broniłam się, ale on był silniejszy. Modliłam się, by Louis ukazał się w drzwiach i powiedział " Supermen przybył na ratunek " . Jednak nie to otrzymałam od losu. Ten ofiarował mi kolejny policzek. Płakałam. Starałam się mu wyrwać. Bezskutecznie. Jak przez mgłę usłyszałam " Masz za swoje dziwko " i poczułam ból. Dostałam w brzuch. Cichutko osunęłam się na podłogę. 
Ciemność ...
Umarłam ? 
Nie wiem. Czułam, ze jestem między czymś a czymś. Wszystko było mi takie obce. Nie wiedziałam, co się dzieje. Tylko ten cholerny ból. Poczułam się jak anioł. Biały i bezbronny. Mający takie malutkie, tyci tyci, skrzydełka. 
Marzący, by wzlecieć ponad strach. Ale czy tak się da ? 

- [T.I.], [T.I.], obudź się skarbie - czyjś głos był pełen rozdarcia i bólu - Zrób to dla mnie. Dla nas.
- Ko - cham Cię - wyszeptałam cichuteńko. Wiedziałam że to Lou jest przy mnie.
- [T.I.], kwiatuszku. Tak się bałem. Otwórz oczy jeśli możesz, proszę. Dasz radę ? 
Otworzyłam, jak prosił. W oczy zaczęła razić mnie biel. Czyżby szpitalna ? 
- Louis ... gdzie ja jestem ? Co się stało ? - mówiłam wolno, starając się złożyć wyrazy w logiczną całość. 
- Simon Cię pobił. To przeze mnie. Musiał przeczytać SMS-a, którego do ciebie wysłałem. Przyjechałem do Ciebie, bo przecież zawsze odpisujesz. I znalazłem Cię w niezbyt dobrym stanie. Dobrze, ze nic Wam nie jest - powiedział i przytulił moją dłoń do policzka. 
- Przepraszam, Wam ? - wybełkotałam. 
- Będziemy rodzicami, [T.I.]. Wpadka, tak. Ale damy sobie radę. I pomyśleć, że miałem Cię tylko uwolnić ze szponów Simona. 
Zakręciło mi się w głowie. Ja matką w wieku niespełna 18 lat ? I ta intryga rodziców. Ale byłam w stanie im wybaczyć. Dla dobra nas wszystkich.

W pół roku później na świat zawitała maleńka Johanna [I.T.M] Tomlinson. Widok szczęśliwego Lou z Jay na rękach pozwolił mi zapomnieć o zdarzeniach ostatnich miesięcy. Choć maleństwo pokrzyżowało mi wiele dróg, to i tak cieszę się, że ją mam. Ją i Louisa, moje dwa, z dnia na dzień mocniej świecące słońca.


[I.T.T.] - Imię Twojego Taty
[I.T.M.] - Imię Twojej Mamy


Jestem. Przepraszam za to coś. Niewypał, wiem. Spieprzyłam to i już. Ale ostatnio mam tak napięty grafik, że nie wiem, czy zdążę napisać Nialla na 15 lutego. Ale nie przymulam.
Co u Wam żabyy ?
Ja z całego serducha dziękuję za te ponad 100 tysięcy wyświetleń. Gdy postanowiłam założyć tego bloga nigdy nie pomyślałabym, ze ta magiczna liczba zostanie przełamana. Ale tak się stało i dziękuję Adze, Oliwce i Gośce. 

Aga, Aga i Paula. Gdyby nie Wy, pewnie zabrakłoby mi na wszystko sił. Dziękuję, że jesteście ♥

wtorek, 5 lutego 2013

#73. Niall.

DEDYKACJA DLA NATI :3

 - I jeszcze raz, dziewczyny. Tym razem z muzyką - wcisnęłam przycisk magnetofonu. Policzyłam do 3 i obserwowałam równe kroki moich wychowanek. Patrzyłam na miesiące mojej pracy, które były zawarte w tym 5 - minutowym układzie tanecznym. Moje uczennice znały kroki perfekcyjnie, co wcale nie znaczyło, że nie mają dalej ćwiczyć.
 - Jeszcze raz cały układ! - powiedziałam, co spotkało się z jękami dziewczyn. - No dalej! Musimy mieć dopracowany każdy szczegół, jeśli chcemy wygrać ten konkurs.
 - Ale my umiemy już wszystko - zaoponowała Nathalie.
 - Jeszcze raz.
  Nie mogłyśmy się teraz poddawać. Wiem, że dają z siebie wszystko, ale zawsze jest jakiś szczegół, który można dopracować. I ja miałam za cel doprowadzić je do perfekcji. A do tego potrzeba dużo czasu. Dziewczyny były właśnie w trakcie najtrudniejszego fragmentu układu, gdy drzwi do sali się otworzyły i do środka wszedł na oko dwudziestoletni chłopak rozmawiający przez telefon. Nathalie stojąca na szczycie piramidy zachwiała się i spadła na podłogę. Podbiegłam do niej przerażona.
 - Wszystko w porządku ?! - zapytałam ją. Skinęła głowa, ale na wszelki wypadek kazałam jej usiąść i odpocząć. Podeszłam do chłopaka, który kontynuował swoją rozmowę telefoniczną.
 - Dobra, koniec tego - powiedziałam, wyciągając mu telefon z ręki i rozłączając połączenie.
 - Co ty robisz ? - zapytał z oburzeniem.
 - Pracuję - odparłam, wypychając go na korytarz - Po pierwsze, nie pamiętam, żebyśmy przeszli na 'ty'. Po drugie, powinien mieć pan wyciszony telefon. A po trzecie, gdyby coś się stało Nathalie byłby pan za to odpowiedzialny. I w końcu po czwarte, albo pan zapisuje na zajęcia swoją córkę, siostrę czy kogokolwiek, albo wychodzi.
N : Przepraszam, za dużo słów jak na sekundę, więc odpowiem na ostatnie - zaśmiał się, ale mnie to nie ruszyło - Więc, co by było gdybym powiedział, że to ja chcę się zapisać ?
Ty : To odpowiedziałabym, że uczę tylko dziewczyny do 16. roku życia.
N : A gdybym bardzo, bardzo, bardzo ładnie prosił, abyś dla mnie zrobiła wyjątek ?
Ty : No nie wiem. Musiałabym się zastanowić.
 Wystukałam na jego telefonie kilka liczb i poczułam przyjemne wibrowanie i tylnej kieszeni spodni.
 - Dam znać - oddałam mu komórkę. Chłopak najwyraźniej sprawdził rejestr połączeń, bo na jego twarzy zagościł wielki uśmiech.
 - No to na razie, Niall - powiedziałam jeszcze, żeby nie dać mu złudnej nadziei na cokolwiek, chociaż ona wcale nie jest złudna. No bo kto nie chciałby uczuć tańca pięknego Nialla Horana ? Moje uczennice chyba też, bo gdy do nich wróciłam zaczęły mnie o wszystko wypytywać. Czy wspominałam już, że one mają najwyżej 16 lat ? Ja mam 20, więc jesteśmy jak siostry.
 - Nic cię nie boli, Nat ? - zapytałam, aby zmienić temat. Nieudolnie.
 - Widok Horanka leczy wszystkie rany - odpowiedziała, a potem wybuchła śmiechem, a wraz z nią pozostałe dziewczyny.
 Do końca dnia dostałam chyba z 50 wiadomości z pytaniem czy się już zastanowiłam. Aby chłopaka nie trzymać w niepewności, odpisałam mu jednego krótkiego SMS-a : 'cierpliwości, skarbie'.


***

 Zajęcia z dziewczynami prowadziłam 3 dni w tygodniu : poniedziałki, środy i piątki. Wtorki, czwartki i weekendy miałam dla siebie. Jednak to właśnie wtorki i czwartki postanowiłam poświęcić Niallowi. Zadzwoniłam do niego w sobotę, aby go o tym poinformować. Ucieszył się jak dziecko, obiecał, że na pewno będzie po czym się rozłączył. Zostało mi tylko czekać do wtorku, który nadszedł wyjątkowo szybko. Pojechałam do studia tańca godzinę przed umówionym spotkaniem. Przebrałam się w wygodne getry i włączyłam sobie płytkę Take Me Home, ponieważ cisza jaka zapadła była przerażająca. Zostało pół godziny, więc aby nie tracić czasu zaczęłam robić rozgrzewkę. Jednak 15 minut przeciągało się w 30 minut, potem w kolejne i kolejne, aż uświadomiłam sobie, że czekam już od 2 godzin. Sięgnęłam po telefon sprawdzić, czy aby nie zadzwonił, ale nie. Żadnego nieodebranego połączenia czy SMS-a. Nie zostawało mi sin innego, niż wracać do domu.
 Było już późno. Wprawdzie jutro miałam kolejne próby z dziewczynami, ale gdy zaczęłam czytać książkę nie mogłam się oderwać, mimo iż czytałam ją już któryś raz z rzędu. Z transu obudziła mnie melodia Nobody Compares grana przez mój telefon i świadcząca o tym, że ktoś dzwoni. Spojrzałam na zegar ścienny i zobaczyłam godzinę 1.15. A na wyświetlaczu pojawił się numer Niallera.
 Ty : Halo ?
 N : [T.I] przepraszam, że nie przyszedłem. Mieliśmy z chłopakami wywiad w radiu, o którym zupełnie zapomniałem. Chciałem do ciebie zadzwonić, ale zapodziałem gdzieś telefon i okazało się, że zostawiłem go w domu.
 Zsunęłam z nosa okulary i przetarłam zmęczone oczy.
 - Nie obudziłem cię? - zapytał po chwili Niall.
 - Nie, jeszcze nie spałam - mimowolnie się uśmiechnęłam na dźwięk jego głosu - Trochę szkoda, bo czekałam na ciebie bite 2 godziny.
 N : Wiem i chciałbym ci to jakoś wynagrodzić. W nagrodę spędzisz ze mną najwspanialszy dzień w swoim życiu. Co ty na to ? Nie daj się prosić.
 Ty : Dobrze. Gdzie i kiedy ?
 N : Jutro ?
 Ty : Mam zajęcia.
 N : Czwartek ?
 Ty : Pasuje. Do zobaczenia.
 N : Gdzie mam przyjść ?
 Ty : Spotkajmy się przy London Eye.
 N : Czytasz mi w myślach. Właśnie tam chciałem cię zabrać.
 Ty : Dobranoc, Niall.
 N : Słodkich snów, piękna.
 Przerwałam połączenie i zasnęłam z myślą o czekającej mnie najwspanialszej randce w życiu.


***

 Kolejnego dnia myślałam o tym, aby dać jeden dzień więcej wolnego dziewczynom, ale stwierdziłam, że moje życie zawodowe nie powinno kolidować z życiem prywatnym. Poszłam więc do studia tańca, ale skróciłam robotę z 3 godzin do zaledwie jednej. Wypuściłam nastolatki wcześniej, a sama udałam się do London Eye. Na szczęście nie musiałam długo czekać i już po kilku minutach siedziałam w kabinie. Lubiłam to miejsce. To uczucie, gdy wznosisz się w górę. Bezcenne. Ale akurat, gdy ja tam byłam, na samym szczycie, zatrzymała się kolejka. Z doświadczenia wiem, że trochę tu pobędę, więc usiadłam na podłodze i wyjęłam telefon włączając grę w węża. Gdy mi się znudziło, włączyłam Kiss you i zaczęłam bębnić paznokciami w rytm. W końcu, gdy zrobiło się już szaro London Eye ruszyło, a ja mogłam w spokoju wrócić do domu. Kilkanaście godzin później stałam przed otwartą szafą, nie mogąc zdecydować się na konkretny ciuch. W końcu wybrałam zwiewną niebieską sukienkę i sandałki bez obcasów. Schowałam do podręcznej torebki świeżo naładowany iPhon i ruszyłam na spotkanie z Niallem. Dotarłam do London Eye po nim. Chłopak siedział na jednej z ławek i wpatrywał się w przeciwną stronę, niż ja nadeszłam.  Podeszłam do niego po cichutku i krzyknęłam prosto do jego ucha powitanie. Nialler podskoczył przestraszony, a potem spojrzał na mnie i teatralnie złapał się za pierś.
 - Oszalałaś? Chcesz, abym dostał przy tobie zawału? - udał strach.
 - Oj, przepraszam. Już wszystko w porządku? - przysiadłam obok niego, jedną rękę położyłam na jego ramieniu i pocałowałam go w policzek.
 - Powiedzmy, że trochę lepiej - powiedział z cwaniackim uśmiechem i oddał pocałunek - Chodźmy, bo nie będą na nas czekać.
 - Daj spokój. Jesteś Niall Horan. W każdej sytuacji możesz użyć swojego niezawodnego uroku.
 - Masz rację, ale nie tym razem. Dziś jestem zwykłym chłopakiem na randce z niezwykłą dziewczyną - złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Gdy wysiedliśmy już z kolejki, oboje nabraliśmy ochoty na lodowisko. Potem poszliśmy coś zjeść i Horan odprowadził mnie do domu.
 N : To kiedy się spotkamy następnym razem ? - zapytał mnie.
 Ty : Hymh ... wychodzi na o, że dopiero za 5 dni.
 N : Co ? Mam wytrzymać 5 dni bez ciebie ?
 Ty : Dasz radę. Masz mój numer, jak się stęsknisz, to zadzwonisz.
 N : W takim razie do zobaczenia.
 Pochylił się nade mną i pocałował. Tym razem prawdziwie, w usta. Gdy się rozstaliśmy i weszłam do mieszkania, rozdzwonił się dzwonek telefonu.
 - Halo?
 - Już za tobą tęsknię - usłyszałam głos Nialla. Rozłączył się, nie pozwalając mi nic powiedzieć. Oparłam się o drzwi i osunęłam po nich na podłogę, myśląc o tym, że nigdy nie byłam taka szczęśliwa.


***

 We wtorek leciałam do pracy jak na skrzydłach. Gdy wysiadłam z taksówki przed studiem, na schodach budynku zobaczyłam Nialla. Prawdopodobnie jego, bo miał na głowie kaptur i nie widziałam jego twarzy. Jednak, gdy podeszłam bliżej mogłam w 100% określić, że to on.
 - Ukrywasz się przed kimś? - zapytałam po buziaku, gdy byliśmy już w środku.
 - Przed fankami i pismakami - odparł, z ulgą zdejmując bluzę. - Znajdą mnie dosłownie wszędzie. Czasem z gazety dowiaduję się, że gdzieś byłem chociaż zdjęcie jest rozmazane i przedstawia zupełnie kogoś innego. Ale dla nich blondyn, to zawsze musi być Niall Horan.
 - Ale tym razem się udało?
 - Na szczęście.
 Po przebraniu się weszliśmy na parkiet, który nawet na Niallerku zrobił wrażenie swą przestronnością.
 - Ok, jaki taniec cię właściwie interesuje? - zapytałam, bo nie miałam zielonego pojęcia.
 - A co się tańczy na weselach? - spytał, czym zupełnie zbił mnie z pantałyku. Wprawdzie spodziewałam się, że jest jakaś okazja, ale wesele? Teraz najważniejsze pytanie to : czyje? A jeśli jego? Nie, przecież gazety by się o tym rozpisywały na wszystkie strony. A poza tym wtedy nie spotykałby się ze mną, prawda? Przez moje rozmyślania nie zarejestrowałam nawet dźwięku telefonu. Do moich uszu dobiegł tylko fragment rozmowy Nialla.
 - Tak, Greg. Będę na pewno ... Przecież mój jedyny brat się żeni ... Jeszcze jej nie pytałem, ale na pewno się zgodzi ...
 A więc to jego brat stanie przed ołtarzem? A ja głupia myślałam, że ...
 - Mogę cię o coś zapytać? - usłyszałam pytanie Horanka, co nie pozwoliło mi skończyć myśli.
 - Jasne. Nie ma sprawy.
 - Chciałem cię prosić ...
 - Przecież już się zgodziłam - przerwałam mu - Tak, pojadę z tobą na ślub twojego brata.
 Podeszłam do chłopaka, który siedział na ławce i położyłam dłonie na jego ramionach. On jednym płynnym ruchem posadził mnie sobie na kolanach i pocałował.
 Kto by pomyślał jak potoczy się moje życie? Ja na pewno nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Spotykam się z Niallem Horanem, jestem choreografką do każdego ich teledysku, koncertu. Dziewczyny na jednym z występów spodobały się Danielle i teraz ona zaangażowała je do swojej działalności. Wszystkim się układa, czyli jest tak, jak powinno być.

______________________________________________________

Nie wiem, czy ktoś już to zrobił, więc ja dziękuję wam za ponad 100 000 wyświetleń.  Nigdy nie sądziłam, że ten blog osiągnie taki sukces. Gdy Dominika wpadła na pomysł założenia go, podchodziłam do tego sceptycznie, a tu proszę ... Jesteście wielkie, fistaszki wy moje ♥

Aga & Dominika & Gosia & Oliwia : Mamy ponad 100 000 wyświetleń !!!!!!!!!!!!!!!!!!


H :


Lou :


N :


Z :


Li :




Agnieszka

niedziela, 3 lutego 2013

#71. Zayn część 1.

Niedługo wybierasz się ze znajomymi do lasu na biwak. Jedzie z tobą Niall, Liam, Louis, Harry i Zayn. Dzień przed, zaczęłaś pakować swoje rzeczy. Zapakowałaś śpiwór, swoje ulubione ubrania i piżamę złożoną z krótkich spodenek i bluzki na ramiączka. Chłopaki mieli zabrać namioty i prowiant. Cieszyłaś się z tego wyjazdu, mogłaś nareszcie się rozerwać. Następnego dnia mieliście się spotkać pod twoim domem i spod tam tond wyjechać. Ubrałaś się, wzięłaś swoją torbę i wyszłaś. Chłopaki trochę się spóźniali, więc postanowiłaś usiąść na schodach i tam na nich poczekać. Po upływie 10 minut wreszcie się pojawili :
- Czekasz na kogoś, może gdzieś panią podwieźć ? - spytał uśmiechając się siedzący za kierownicą Louis
- Nie dziękuję, czekam na piątkę debili, z którymi mam jechać na biwak ! - odpowiedziałaś śmiejąc się
- Aha, no dobra to do widzenia ! - krzyknął Harry
Wszyscy zaczęliście się śmiać, po czym Zayn wysiadł z samochodu i pomógł ci spakować twoją torbę do bagażnika 
                                                      *po godzinie drogi*
- Hej, może zatrzymamy się na małe co nie co ?! - spytał Niall
- Czy ty chociaż przez chwilę możesz nie myśleć o jedzeniu ?! - spytał Liam
- Ja tez jestem głodna ! - krzyknęłaś podnosząc rękę do góry
- No dobrze, zatrzymajmy się  na małe co nie co ! - powiedział Louis
- Dobry pomysł, bardzo dobry ! - krzyknął Niall szczerząc zęby
- Cicho ! - krzyknął Harry zasłaniając twarz Niall'a czapką
Wszyscy zatrzymaliście się pod niewielkim barem, aby tam coś zjeść.  Niall jako pierwszy wybiegł z samochodu, inni kolejno wysiadali. Razem zjedliście lunch. Wypiliście herbatę  malinową, kilka naleśników z dżemem i ruszyliście dalej. Gdy wychodziliście z baru, kelnerka zapytała was, w którą stronę się wybieracie :
- Widzę, że razem wyruszacie na biwak, czy się mylę ? - spytała
- Tak, jedziemy razem urządzić mały biwak, tam pod lasem ! - odpowiedziałaś jej
- Yyyyy, tam pod lasem, czy aby na pewno ?! - spytała was ponownie
- Tak, tam pod lasem, a co, coś z tym lasem nie tak ?! - zaczął się śmiać Zayn
- Ja bym na twoim miejscu się nie śmiała ! - odpowiedziała kelnerka
- A co z  tym miejscem jest nie tak ? - spytałaś ją
- Podobno jakaś paczka przyjaciół, też tam pojechała na biwak, no na ich nieszczęście nie wrócili z tam tond ! - odpowiedziała
- Jak to nie wrócili ? Co się stało ? - spytał Niall
- Nie wiem, nikt nie wie ! - mówiła
- My tam się nie boimy,  pewnie pani chce nas tylko nastraszyć, bo pełno turystów zostawia ten las w brudzie ! Chodźcie idziemy ! - burknął Liam
- Śmiej się, śmiej, zobaczymy czy się spotkamy ponownie ! - uśmiechnęła  się szyderczo kelnerka
Razem wyszliście z baru. Ty zastanawiałaś się, czy ta dziewczyna chciała was tylko nastraszyć, czy tak jak mówił Liam, nie chciała, żebyście zabrudzili las śmietniskiem. Ta myśl szybko wyleciała ci z głowy, gdy tylko wsiedliście do samochodu.
                                                       *na miejscu*
Po godzinie jazdy, dojechaliście do miejsca, w którym mieliście rozbić biwak. Harry i Louis zajęli się rozkładaniem namiotów, Niall i Liam poszli poszukać drewna, na wieczorne ognisko. Ty z Zayn'em układaliście stosik z drewna, które Niall i Liam przynieśli. Po naszykowaniu wszystkiego, mieliście wolną chwilę dla siebie. Powybieraliście dla siebie namioty, każdy musiał dzielić z kimś jeden namiot. Harry dzielił z Louis'em, Niall z Liam'em a ty z Zayn'em. Gdy wszystko było gotowe, Zayn zaproponował ci spacer. Ty zgodziłaś się bez uporu, bo Niall zaczął się kłócić z  Liam'em o to kto będzie spał w lepszym śpiworze. Zostawiliście chłopaków samych. Razem z Zayn'em wybraliście się nad pobliski staw :
- Ale tu ładnie ! Szkoda, że tu nie mieszkamy, co nie Zayn ? Zayn ?
Nagle zabrakło przy tobie Zayn'a. Przestraszyłaś się. Twój strach nie trwał jednak długo. Zayn błyskawicznie pojawił się w samych spodenkach i z rozbiegu rzucił się do wody. Duża część fali, którą wywołał Zayn, wylądowała na twoich ubraniach :
- Zayn ! Debilu zmoczyłeś mi moje ubrania ! - krzyczałaś
- O nie wygłupiaj się, tylko wskakuj do wody ! - krzyczał śmiejąc się
Ty zdjęłaś szybko ubrania i powiesiłaś na gałęzi. Weszłaś do wody, ale szybko chciałaś z tam tond wyjść, bo woda była bardzo zimna. Zayn szybko chwycił cię w tali i razem z tobą rzucił się do wody. Wypłynął z tobą na sam środek, było tam płytko, woda sięgała do lini ramion :
- Zayn, zimno mi ! - krzyczałaś na niego
- Oj nie przesadzaj ! Fajnie jest ! - mówił
Razem zaczęliście pływać. Zayn unosił cię nad wodę, chlapaliście się wodą, nurkowaliście i próbowaliście nawzajem się dogonić. Ty uciekałaś przed Zayn'em lub on za tobą. Świetnie się razem bawiliście. Straciliście poczucie czasu. Świat przestał dla was istnieć. Byliście szczęśliwi. W pewnej chwili Zayn cię dogonił :
- I co teraz będzie ? - mówił śmiejąc się
- Puść mnie ! Puść ! Będę krzyczeć ! - mówiłaś
- To krzycz, nikogo tu nie ma ! - śmiał się
- Puść mnie ! Proszę ! - krzyczałaś
- No cóż, znam jeden sposób, żebym mógł cię puścić ! - powiedział
- Jaki ?! - spytałaś
- Pocałuj mnie ! Dobrze ?! - powiedział
Ty nie miałaś nic przeciwko. Wasze usta połączyły się w jednym namiętnym pocałunku. Nie myślałaś nad tym długo, pocałowałaś go. Zayn wydawał się szczęśliwy, bo z każdą chwilą pogłębiał pocałunek. Kochałaś go od chwili, w której go poznałaś. Nie wiedziałaś, czy on czuje do ciebie to samo, więc milczałaś i nic mu nie mówiłaś. Nawet tego nie okazywałaś. Nie byłaś pewna, czy on też cię kocha. W jednej chwili pocałowaliście się, a ty bałaś się nawet z nim pogadać, tak od serca o twoich uczuciach. Wreszcie odkleiliście od siebie swoje usta. Przez krótką chwilę patrzyliście się głęboko w oczy :
- Zayn, wiesz, może już wracajmy do chłopaków, może się martwią lub coś ! - powiedziałaś do Zayn'a
- Dobrze chodźmy ! - odpowiedział
Ubraliście się i ruszyliście w stronę obozu. Było już dosyć ciemno i robiło się coraz bardziej strasznie. Sowy zaczęły głośno huczeć, wiatr gwizdał i mocno wiał. Każdy wasz krok robił duży szum w lesie. Księżyc świecił jaśniej niż zwykle. Była pełnia. W oddali słyszeć było wycie wilków, wyjących do księżyca. Oboje przestraszyliście się nie na żarty. Chwyciłaś rękę Zayn'a. Oboje słyszeliście swoje oddechy. Czułaś kogoś oddech na swojej szyi, ale bałaś się spojrzeć do tyłu. Zaczęłaś się trząść. Przypomniało ci się, jak kelnerka w barze, mówiła o tych ludziach, co nie wrócili z tond. Przestraszyłaś się myśli, co może się z wami stać.  W pewnym momencie zapadł dziwna i straszna cisza. Sowy przestały huczeć, wilki przestały wyć a wiatr zatrzymał się i przestał gwizdać. Coś poruszyło się w krzakach. Oboje ustaliście. Zayn słyszał jak ktoś lub coś idzie za wami :
- [T.I] na trzy odwracamy się ok ? - spytał
- Ok ! - odpowiedziałaś
- Raz, dwa, trzy ! - krzyknął
Oboje jednocześnie odwróciliście się :
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! - krzyknęłaś jak najgłośniej mogłaś.
Ogromny cień zbliżał się powoli do was. To była najgorsza chwila w twoim życiu. Ten wielki cień zbliżał się do was wolnym krokiem. W oddali słychać było jego przeraźliwe jęki. Być może to był wasz koniec.
                                                                                                                                                    Ciąg dalszy nastąpił.



Cześć. Nie wiem, dlaczego zdecydowałam się na taki imagin. Chciałam napisać coś innego. Mam nadzieję, że się spodoba. Drugą część dodam dziś wieczorem, albo jutro. ;)

piątek, 1 lutego 2013

:)

Heeeeeello Carrots ♥

Mam dla Was kilka informacji. Wiem, że wolałybyście imagina czy coś, ale mam coś o niebo, albo i dwa nieba lepszego :D
Otóż :
1. NA BLOGA WRACA OLIWIA ! 
Były pewne sytuacje, które póki co zostały uregulowane. Oliwka wraca i wszyscy się cieszymy. 
PARTY HAAAARD !

2. Wspólnie z Ol założyłyśmy aska. Hmm, może chciałybyście zadać nam jakieś pytania, poznać nas " prywatnie " :)
Link : ASK

3. Założyłam także pocztę, na którą możecie wysyłać różne pomyśły odnośnie zmian na blogu, prośby, pytania i inne :D

Poczta : imaginy-onedirection-fans@wp.pl


Dominika

# 70. Imagin urodzinowy dla Harry'ego :)


Urodziny Hazzy miały się odbyć za dwa dni. Zapraszasz gości kilka dni wcześniej. Jak zwykle zapraszasz Niall'a, Zayn'a, Liam'a i Louis'a wraz ze swoimi partnerkami, dużo twoich i Harry'ego znajomych. Po zaproszeniu gości poszłaś do sklepu, aby zakupić potrzebne produkty. Jak to ty, idziesz na pół-dniowe zakupy. Kupujesz dekoracje, dużo kolorowych balonów, przekąski i napoje no i oczywiście piękną kreacje dla siebie, kremową sukienkę. Nie zapominasz o prezencie dla Harry'ego. Przygotowania zawsze zaczynasz dzień wcześniej lub tego dnia, w którym Harry ma urodziny. Przez cały dzień nie odbierałaś telefonów od Harry'ego. Nie potrafiłaś kłamać, więc gdy o coś cię pytał mówiłaś prawdę, gdy zapytałby cię, co robisz, też byś mu powiedziała prawdę, a przyjęcie miało być przecież niespodzianką. Wszystko było kupione i tylko trzeba udekorować twój dom, gdzie miało się odbyć przyjęcie. Tym miałaś się zająć jutro, parę godzin przed rozpoczęciem się przyjęcia. Nazajutrz wstałaś i chciałaś się zabrać do roboty, gdy nagle dostałaś SMS-a od Harre'go :
- ,,Czy mogłabyś wpaść do mnie o 18 ?"
Odpisałaś szybko :
- ,,A może ty do mnie przyjdziesz ?"
- ,,Ok"
Uśmiechnęłaś się do siebie i zaczęłaś przygotowywać przyjęcie. Przez głowę zaczęło ci przelatywać tysiące myśli, jak przygotować dom. Na zewnątrz nie było widać, ani śladu dekoracji. W środku wszystko było ustrojone. Na ścianach po przywieszałaś balony i serpentyny. Na oknach powiesiłaś kremowe zasłony, a na nich kilka balonów. Na stolikach w salonie postawiłaś przekąski i napoje, pod którymi położyłaś podkładki, oraz kilka dekoracji typu małych parasolek na deserach. Wszystko dokładnie wyczyściłaś, aby nie było tam kurzu. Pochowałaś najbardziej drogocenne rzeczy, żeby nikt o nie nie zahaczył i nie stłukł ani połamał. Na parapetach postawiłaś kilka zdjęć twoich i Harry'ego. Gdy wszystko było już gotowe, zeszli się wszyscy zaproszeni goście. Zjawił się też Harry. Kiedy zapukał do drzwi, poszłaś mu otworzyć. Gdy weszliście razem do salonu, wszyscy krzyknęli chórem, włącznie z tobą - Niespodzianka. Wszystkiego najlepszego Harry. - Bardzo go zaskoczyłaś, był bardzo szczęśliwy z tego co zobaczył. Wszyscy świetnie się bawili. Zorganizowałaś wiele świetnych gier urodzinowych. Na początku zagraliście w rozbijanie pin-jaty. Harry oczywiście miał pierwszeństwo w tej zabawie. Zakryłaś mu oczy szalikiem. Harry wziął duży kij i zaczął rozbijać pin-jatę. Następnie bawiliście się w przybijanie osłowi ogona. To tobie przypadł ten zaszczyt. Szybko udało ci się wbić ogon, ale nie osłowi. Wbiłaś go w ścianę robiąc dużą dziurę. Po 3 godzinach dobrej zabawy wszystko zaczęło się sypać. Goście strasznie nabałaganili, zaczęli też zwracać jedzenie. Nawet Harry'ego nie oszczędzili. Biedaczek został oblany napojem, jego policzek jakimś cudem, został okaleczony przez szklankę. Cały dom stanął do góry nogami. Impreza okazała się wielką klapą. Dekoracje, balony i serpentyny zostały zrzucone na podłogę. Postanowiłaś to zakończyć i wyprosić wszystkich gości. Gdy nie było już nikogo, oprócz ciebie i Harry'ego, odwróciłaś się do niego ze łzami w oczach. Razem usiedliście na kanapie w salonie :
- Harry, Boże ja cię bardzo przepraszam. Nie chciałam, żeby to wszystko tak się skończyło. Nie wiedziałam, że tak będzie ! - ze łzami w oczach wycierałaś napój z jego koszuli
- Nic się nie stało ... To tylko sok ... ! - Harry cię przytulił
- Nieprawda, ja ci zniszczyłam urodziny. Przepraszam cię najmocniej jak umiem. To miało być twoje przyjęcie. Twoje urodziny a ja ci je zepsułam ! - płakałaś
- Ojej. [T.I] nic się nie stało. Nie jestem zły ! - próbował cię uspokoić
Wziął cię za brodę i zmusił, abyś spojrzała w jego oczy. Uśmiechnął się.

- Wcale nie zniszczyłaś mi urodzin. To, że ktoś wylał na mnie napój nie znaczy, że od razu urodziny zepsute. Jest mi tylko smutno, bo nie zdołałem spędzić z tobą wystarczająco dużo czasu. To nie miał być mój wieczór, tylko bardziej nasz wieczór. Ok ?! - po tych słowach zaczął się głośno śmiać
- Co ci tak do śmiechu ?! - spojrzałaś na niego w miną typu ,,WTF"
- Mi do szczęścia wystarczy mało, wiesz o tym. Wystarczysz mi ty i trochę szaleństwa ! - uśmiechnął się figlarnie
- A co z twoim policzkiem ?! - spytałaś tracąc uśmiech z twarzy
- Policzek ?! Aaaaa, no tak. Zagoi się szybko. Nie martw się ! - powiedział
Ty lekko uniosłaś kącik ust, wycierając łzy. Poparzyłaś na Hazzę, on zrobił to samo :
- Wiesz co, mogłabyś pocałować, bo strasznie boli ! - uśmiechnął się figlarnie po czym wskazał palcem na policzek
Ty obdarowałaś go buziakiem :
- Lepiej ?! - spytałaś
- Jeszcze tu ! 
Harry kolejno pokazywał miejsca na swojej twarzy, aż w końcu wskazał na usta. Oboje złączyliście swoje usta w jeden wielki pocałunek. Tobie w pewnym momencie przypomniało ci się o prezencie dla Harre'go :
- Harry, mam coś dla ciebie ! - powiedziałaś do niego
Po tych słowach poszłaś do swojego pokoju po prezent dla niego :
- Proszę otwórz ! - powiedziałaś do niego podając mu prezent
To było małe pudełeczko z wisiorkiem w środku. Wisiorek był srebrny. Na środku wygrawerowany miał napis : ,, Kiss me. I'm legal". Harry bardzo ucieszył się z tego prezentu :
- [T.I] to najpiękniejszy prezent. Wiesz co ?! - spytał
- Co ?! - odpowiedziałaś mu 
- Pocałuj mnie. Jestem legalny ! - zaśmiał się głośno
Ty trąciłaś go w ucho i oboje zaczęliście się śmiać.



HAPPY BIRTHDAY HARRY ♥
Taki niesamowity dzień. 
Dziewiętnaście lat temu do drzwi domu państwa Styles zapukał mały człowieczek.
Istota, która w szesnaście lat później podbiła serca milionów fanek. 
Hazza, czego by Ci tutaj życzyć ? 
Na pewno chcemy byś w końcu się zakochał, żeby to była wielka miłość. Nawet z Directionerką, nie obrazimy się :)
Kolejno, na pewno większej ilości sukcesów.
Wielu przyjaciół i samych radosnych dni spędzonych z braćmi :D
Koncertu w Polsce, może właśnie tu spotka druga połowę swojego serducha ? :)
I czego tylko sobie zamarzysz, Kociee ♥


Imagin autorstwa Gosi, życzenia - Dominika ♥
Szablon by S1K