Statystyka

czwartek, 21 marca 2013

#97. Harry

~Dla VIOLI.♥
 (Włącz to, dodaje atmosfery ♥)

Beast - Say no



    Miałam dość pisków i jęków małolat, które były na pierwszym roku naszej akademii. Na dodatek ta cała sprawa z przyjazdem One Direction do Japonii. No szlag mnie trafiał jak po całym Tokio były porozwieszane plakaty z reklamacją ich koncertu. Nie to że ich nie lubię czy coś... Po prostu nie rozumiałam tej fascynacji nimi? O zgrozo. Teraz każda grupa starała się aby to ona mogła ochraniać ich podczas koncertu. TAK ochraniać.
    Nasza akademia nie była zwyczajna. Była Akademią Ninja. Tak, tak. Niby brzmi to tak niewiarygodnie i śmiesznie, ale kończąc akademię można było zostać najprawdziwszym ninja, lub sensei'em od karate. I to do naszej akademii zadzwonił ten no... Gościu od One Direction, znaczy ich menadżer, tak mi się przynajmniej wydaje. No i dzisiaj dowiemy się kto będzie ich dupochronem. Zakładałam że grupa rangi A, czyli ja i kilka psychofanek 1D. Grupa rangi A jest najsilniejszą w akademii.
    Weszłam do naszej szatni. Tam już siedziała Sekkei, Ino i Choau. Chichotały i oglądały coś na tablecie. Rzuciłam im spojrzenie ,,Lepiej się zamknijcie, mam kiepski dzień”, po czym rzuciłam moją torbę i zaczęłam mozolnie zakładać kimono które dostałam. To takie upierdliwe... Nie dość że będę musiała założyć to `Soł Słiti Japońskie Kimono`, to będę się w nim uganiała za pięcioma chłopakami z fistaszkiem zamiast mózgu. Nie no dobra... Nie powinnam ich osądzać, no nie? W końcu zobaczę się z nimi za dwa dni, to ich poznam. 
    Nałożyłam to kimono i weszłam na salę. Tam wykonałam podstawową rozgrzewkę. Zaraz potem przyszły dziewczyny i zaczęłyśmy się walczyć. Nie żebym się chwaliła, ale po kilku minutach wszystkie trzy leżały na ziemi, a ja z triumfalnym uśmiechem spoglądałam na nie z góry. Tylko Sekkei mogła mi dorównać, ale najwyraźniej była zbyt podekscytowana. Prychnęłam i zaczęłam walczyć z manekinem. Potem sto brzuszków i pompek, pod prysznic i do domu.

*Dwa dni potem*

    Dzisiaj przyjeżdżają ci kolesie. Oczywiście Setsuka, mój największy wróg, była zazdrosna jak cholera, i w akademii rzucała mi spojrzenia bazyliszka. Szczerze mówiąc miałam to w dupie. Dobra. Usłyszałam piski Sekkei, Ino i Choau. O zgrozo. Wbiegły do sali i ustawiły się obok mnie. Dyro poprawił sobie krawacik i splótł swoje dłonie. I wtedy weszli oni.
(Wiem, wiem, to zdjęcie jest z lotniska bodajże xD dop.aut.)

-Konichiwa!- zawołali.
    Nie no dobra, niezłe ciacha, ale co oni na siebie włożyli? Próbują się nam przypodobać czy co?
Z nimi przyleźli ochroniarze i chyba ich menadżer. Zaczął gadać po angielsku z naszym dyrektorem. Wszystko rozumiałam bo byłam brytyjko-japonką. Moja mamusia była Japonką a tatuś Brytyjczykiem. A teraz handluje Toyotą w Nagasaki i jak to mówi : ,,Robi interes życia”.
O zgrozo. Jeżeli ten w loczkach nie przestanie się na mnie gapić to mu przyłożę z prawego sierpowego. Spytałam Sekkei po Japońsku jak ma na imię ten słodziak. Harry. Ładnie. Dam łeb że mrugnął do mnie. Mhmm, mamy tu flirciarza. Ale ja się tak łatwo nie dam.
-Ari, przedstaw się gościom.- łypnął groźnie na mnie dyrektor i wyszedł z menadżerem 1D do biura.

~ Punkt widzenia Harrego ~

    Ta cała Ani od razu mi się spodobała. Wyglądała bardzo seksownie w swoim kimonie, i jeszcze te pończochy. Ahh. Bardzo się zdziwiłem kiedy podeszła do nas i po angielsku powiedziała:
-Cześć, jestem Ariel Hashimoto. Będziemy was ochraniać podczas waszego pobytu w Japonii. To są moje koleżanki – wskazała ręką na zarumienione Japonki – Od lewej Sekkei, Choau i Ino.
-Wy macie nas ochraniać?- zaśmiałem się chamsko. Nie mogłem się powstrzymać.
    Jej usta zacisnęły się w wąską kreskę a wesołe spojrzenie zamieniło się w chęć mordu. Ale nadal była taka słodziutka. Miała dwa wysokie kucyki lekko kręcone, prostą grzywkę, cudowne ciemnobrązowe oczka, i była taka niska. Miała może metr sześćdziesiąt? Jej pięści zacisnęły się a ja zachichotałem. W duchu oczywiście.
-A coś ci przeszkadza?- warknęła.
-Nie no... ale nie wyglądacie na takie które mogły by nas ochronić...
       Przygryzła wargi.
-Jesteście naprawdę urocze....
       Zatrzęsła się i zrobiła cała czerwona na twarzy.
-Jedyne co to możecie dotrzymać nam towarzystwa...
       Przesadziłem.
    Podeszła bliżej mnie i wyciągnęła rękę naprzeciw i układając dłoń tak jakby chciała mi przybić piątkę. Drugą ułożyła tak samo i zgięła ją do tyłu. Nagle zamieniając ręce dostałem z całej siły w klatkę piersiową. Poleciałem do tyłu i złapałem się za klatę. Zacząłem się dusić.
-C-co to było?!- zapytałem kiedy złapałem oddech a trwało to wieki.
-Tygrysia Łapa. To cios który pozwala uciec przed wrogiem. Gdybyś próbował wstać po oberwaniu Tygrysią Łapą wylądowałbyś w szpitalu. Wiesz, mogę zademonstrować na tobie jeszcze inne ciosy, jeśli masz wątpliwości co do nas.


* W hotelu *

-Przyznaj się że lecisz na nią.- zapiszczał Niall cały czerwony.
-Na kogo?- udałem zdziwienie.
-Na Mini-Tygrysa.
-Na kogo?!- powtórzyłem tym razem ze szczerym zaskoczeniem.
    Niall popatrzył na mnie z politowaniem. Załapałem.
-No dobra, ale czy musisz się wydzierać na cały hotel?! One mają pokój obok nas Idioto!- ryknąłem.
-Oj już dobrze, dobrze. Idę do bufetu.- powiedział i wyszedł.
    Westchnąłem i wałem się na łóżko. Po chwili zdecydowałem się na prysznic. Po pięciu minutach wyszedłem z ręcznikiem na biodrach. Nagle ktoś otworzył drzwi do pokoju kopniakiem.
-Ariel? Nie wiesz jak się po ludzku otwiera drzwi?- spytałem.
-Nie.- ucięła krótko i wreszcie uraczyła mnie spojrzeniem. Zrobiła się czerwona jak burak i chciała wyjść.
    Jednak ja byłem szybszy i zamknąłem drzwi kładąc rękę po lewej stronie jej głowy. Przyspieszył jej oddech i zamruczałem jej do ucha. Zauważyłem jak dyskretnie układa ręce do Tygrysiej Łapy. Odskoczyłem jak poparzony zaliczając glebę.
-Co ty robisz?!- spytałem podnosząc się z ziemi.
-No jak to co? Chciałam cię pocałować.- odparła z błyskiem w oku.
Zdziwiłem się bo dam łeb sobie uciąć że chciała mnie potraktować Tygrysią Łapą.
-Ano to co innego.- uśmiechnąłem się po pedofilsku jak to mówi Zayn i podszedłem z powrotem do Ariel.
Wplotłem palce w jej włosy. Nagle przywaliła mi w łeb i powiedziała:
-Żartowałam.- i wyszła.


~ Z punktu widzenia Ariel ~

    Mina tego idioty, bezcenna. Zachichotałam na samą myśl o tym i udałam się do bufetu. Tam zobaczyłam resztę 1D.
-Patrzcie kogo tu przywiało.- zawołał czarnowłosy.
-Mini-Tygrys!- zapiszczał blondynek i podbiegł do mnie z kartką i długopisem.- Czy mogę prosić o autograf?! Widziałem twoją walkę z Bestią z Osaki! Byłaś niesamowita! Najlepszy moment był kiedy wykonałaś na niej Pentagram Diabła. To było CUDOWNE!
    Wryło mnie w ziemie. Proszę, proszę. Koleś z One Direction jest moim fanem. Z resztą wogóle nikt nie mówił na mnie Mini-Tygrys. Używałam go tylko do walk. Cholera, ale jak on ma na imię?! O zgrozo.
-Yy.. Jasne. Jak mam podpisać?- uśmiechnęłam się i chwyciłam długopis.
-Dla Nialla Horana z One Direction.- zapiszczał.




Dla Nialla Horana z One Direction

Mini-Tygrys z Tokyo. ♥


-Jeeej! Jaki wspaniały autograf, dziękuje!- jęknął.
    Nic specjalnego w tym nie widziałam ale okej...
* Dzień koncertu *

    One Direction zaczęło koncert. Szczęśliwa to ja nie byłam, ponieważ patrolowałam tylne wejścia kulis. Z krótkofalówką chodziłam w te i wewte. Nic podejrzanego. Nagle usłyszałam stykanie obcasów. Ujrzałam młoda Japonkę. Miała może siedemnaście lat.
-Kto ty?- spytałam po japońsku znudzonym głosem ale oczywiście byłam czujna.
-Eee.. no bo jestem z wiadomości i.. miałam po koncercie chłopców przeprowadzić z nimi wywiad ee... więc jeśli mogłabyś mnie przepuścić... - jąkała się.
-Pokaż plakietkę czy coś tam.
-Eee... no dobra.- i zaczęła grzebać w torebce.
    Ja do krótkofalówki powiedziałam po angielsku: SEKTOR 3. Na wypadek, gdyby ta laska coś mi zrobiła. Pewnie jakaś psychofanka. Zastygła trzymając rękę w torebce. Następnie szybko wyciągnęła dłoń z chusteczką po czym przyłożyła mi ją do nosa. Zdążyłam powiedzieć do krótkofalówki jeszcze: POMOCY, po japońsku, po czym zemdlałam.


    Refleksu nigdy nie miałam co prawda. Obudziłam się w pokoju hotelowym. Nade mną wisiał Harry i Niall.
-Mini-Tygrysie!- zapiszczał blondyn.
-Mhm. Cmsie spc djcie mipokój...- wymruczałam i zamknęłam oczy. Poczułam jak ktoś mną zaczął trząść.      
    Żyłka zaczęła mi pulsować. Poderwałam się i ryknęłam na całą Japonię:
-HARRY TY IDIOTO MÓWIŁAM ŻE CHCE MI SIĘ SPAĆ DAJCIE MI SPOKÓJ!!!
    Popatrzyli na mnie w osłupieniu.
Następnego dnia oprowadziłam Harrego po mieście. Za każdym razem chciał spowodować jednoznaczne sytuacje. Na przykład jak w metrze wylądowałam na jego kolanach, albo jak niby pobrudziłam sobie usta gofrem on chciał mi ,,pomóc”. W każdym bądź razie było bardzo fajnie.

* Dzień wylotu *
    Lotnisko

    Z Harrym się zaprzyjaźniłam ale nastał ,,TEN” dzień. 1D opuszczało Japonię.
-Em.. no to do zobaczenia.- mruknęłam splatając ręce na plecach i odwracając wzrok.
    Harry ujął moją twarz w dłonie i zmusił żebym na niego spojrzała.
-Jesteś mi coś winna.- powiedział z uśmieszkiem.
-Ciekawe co takiego.- powiedziałam choć widziałam.
-Buuuuzi!
-A niech cię szlag Styles.- mruknęłam.
Wspięłam się na palce i pociągnęłam Harrego za koszulę. Spojrzałam mu w oczy i musnęłam delikatnie jego usta.
-Słabo
Hashimoto. Liczyłem na coś więcej.
-Doprawdy.- mruknęłam.
Nachylił się nade mną i już miał ,,przejść do rzeczy” kiedy usłyszeliśmy głos Nialla:
-Harry pospiesz się! Sayonara Mini-Tygrysie!
Pomachałam mu ręką.
-Już czas. Cześć Hashimoto.- powiedział czule Harry
-Tak. Żegnaj Styles.- odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
-Ariel?
-Tak?
-Do zobaczenia.- powiedział i pocałował mnie namiętnie i odszedł.
_________________


    Ohayo Tygrysy! xD Mam nadzieję że się spodobało, 
włożyłam w ten imagin kilka godzin mojego nędznego życia ^^
Za jakiekolwiek przeoczenia i błędy przepraszam, ale trochę
zmęczona jestem ;D
Violu, mam nadzieję że się podoba :)
Sayonara ♥
Ol.



wtorek, 19 marca 2013

Przepraszam

Przepraszam za to, że ostatnio bardzo Was zaniedbywałam.
Przepraszam, że nie zawsze daję radę zrobić to, o co prosicie.
Przepraszam, że nie dodaję imaginów w terminie.
Przepraszam, .. za wszystko.
Dzisiaj też należą Wam się przeprosiny. Bo znów nie dodałam imagina. Jest zaczęty, ale ja nie mam ani weny, ani czasu, ani humoru, by go dokończyć.
Jestem pełna podziwu, że nadal chcecie czytać tego bloga, i nadal to róbcie. jeśli nie dla mnie ( bo naprawdę ostatnio nie zasługuję, ale nie będę Was zadręczać historią mojego życia ) to dla innych redaktorek, dla Agi, która zaczynała razem ze mną.
Obiecuję, że imagin się pojawi. Nie dzisiaj, nie jutro, ale w kolejnym terminie, jaki mam.
Wybaczcie. 
Naprawdę mi wybaczcie, a ja postaram się być lepszą.

Wasza Dominika

sobota, 16 marca 2013

#96. Zayn część 2

Przez resztę dnia wcale nie widziałam Zayn'a. Szukałam go po całej szkole. Chodziłam jakaś zdenerwowana, jakby odcięta od świata. Czułam, że coś jest nie tak. Może coś się Zayn'owi stało ? Nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Zayn dziwnie zareagował na to, co Eryk mówił. Zdenerwowało go to ? Przecież się przyjaźnimy.
          *około godziny 17:30*
Jestem w domu, oglądam filmy, czytam gazety i w ogóle. Tak zwykle spędzam czas po szkole, gdy Zayn nie ma czasu. To co przeczytam od razu zapominam, na niczym nie mogę się skupić. Może przyczyną jest brak Zayn'a ? Nagle dostałam SMS-a od jego mamy :
,,[T.I] przyjedź szybko do szpitala, Zayn miał wypadek*
Serce mi stanęło. Zayn'owi coś się stało. Jak najszybciej mogłam pojechałam do szpitala. Wzięłam swoją torebkę, kurtkę i wyszłam.
           *w szpitalu*
Jestem już na miejscu. Pod salą, w której jest Zayn siedzi jego mama :
- Proszę pani, co się stało ? - spytałam siadając obok niej
Mama Zayn'a płakała, z trudem mówiła każde słowo :
- Zayn miał wypadek, wpadł pod samochód ! - odezwała się drżącym głosem
- Wyjdzie z tego ? - spytałam
- Ani jeden lekarz nie wyszedł jeszcze z sali - odparła
Razem w mamą Zayn'a czekałyśmy sporo czasu. Nie mogłam wcale uspokoić jej. Płakała, każda łza spływała wolno po policzkach. Mnie ogarnął niepokój, zaczęłam się trząść, nie wiem czemu, też zaczęłam płakać. Jeden lekarz w końcu wyszedł z sali :
- I co z nim ? Wyjdzie z tego ? - spytałam odruchowo
Lekarz zrobił smutną minę :
- Niestety mam dla was smutna wiadomość. Zayn prawdopodobnie straci pamięć. Jest teraz w śpiączce - mówił
Nogi się pode mną ugięły. Bezsilnie upadłam na krzesło. Zayn może stracić pamięć, cholera !
- Nie wiemy kiedy się wybudzi - dodał
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. To pewnie przeze mnie Zayn wpadł pod samochód, był roztrzęsiony tym wszystkim i jeszcze pewnie zły. Boże to pewnie przeze mnie ! :
- Mogę do niego wejść ? - spytałam
- Jak na razie tak, ale tylko na pół godziny, dobrze ?
- Tak, chcę tylko go zobaczyć - powiedziałam
Łzy napływały mi do oczu coraz bardziej i bardziej. Zaczęłam efektowniej płakać. Weszłam do sali. Zobaczyłam zmasakrowanego Zayn'a leżącego na łóżku szpitalnym. Podeszłam bliżej. Buzia Zayn'a była podrapana, pod okiem miał siniaka. Głowę zawiniętą bandażem. Usiadłam obok. Patrzyłam się na niego przez dobrą minutę. Po chwili wzięłam lekko jego rękę i poddziadziałam do niego :
- Boże, Zayn, jeśli to przeze mnie nigdy sobie tego nie wybaczę, wiem, że mnie nie słyszysz, ale chcę cię przeprosić. Nie mogę cię stracić !
Łza spłynęła po moim policzku i spadła na jego rękę.
     *2 tygodnie później*
Idę odwiedzić go w szpitalu. Przez te dwa tygodnie w kółko o nim myślałam, przez kilka dni nie było mnie w szkole, jak najwięcej czasu chciałam spędzać z Zayn'em. Robiłam co mogłam, by pocieszyć choć trochę jego mamę. Na próżno. Jest załamana, podobnie jak ja. Idąc natchnęłam się na Eryka. Gdy go tylko zobaczyłam, krew się we mnie zagotowała. Od razu rzuciłam się na niego :
- Zadowolony z siebie jesteś ? - spytałam
- Nawet nie wiesz jak bardzo - odezwał się
- Przez ciebie Zayn wylądował w szpitalu ? Co ci odbiło wtedy ?
- Mówiłem, że obydwoje pożałujecie ! - zaczął się śmiać
Naplułam mu w twarz :
- Ej, oszalałaś ? - spytał wycierając się
- Oszalałam tak samo, jak ty ! Zobaczysz, że ty tez pożałujesz wielu rzeczy, tylko zbiorę siły ! - pogroziłam mu
Nie miałam ochoty dalej się z nim kłócić, poszłam w stronę szpitala. Nie popatrzyłam się nawet na niego. Gdy byłam na miejscu weszłam do sali. Usiadłam obok i zaczęłam znów płakać. Schowałam głowę w rękach. Zayn lekko się poruszył, od razu podniosłam głowę. Otwierał powoli oczy, gdy już całkowicie je otworzył i zaczął się rozglądać powiedziałam do niego :
- Zayn, nawet nie wiesz jak się o ciebie przestraszyłam !
- Słucham ? Kim ty jesteś ? Kim ja jestem ? Gdzie jestem ? - zadawał mnóstwo pytań
Boże ! Zayn stracił pamięć. I co teraz ? :
- Odpowiesz mi na pytanie ? - spytał
- Przecież jestem [T.I] nie pamiętasz mnie ?
- Nie wiem nawet kim jestem - odparł
Do sali wszedł lekarz, powiedział mi żebym wyszła z sali, bo on musi przeprowadzić z nim badania.
Ja w tym czasie usiadłam na krześle w korytarzu. Więc to prawda co lekarz powiedział. Zayn stracił pamięć. Jak to teraz wszystko się potoczy ? Co jeśli już nigdy nie odzyska pamięci ? Tysiące myśli przelatywało mi przez głowę. Po dłuższym czasie lekarz wyszedł z sali :
- [T.I] możemy pogadać ? - spytał
Odparłam głową na znak, że tak :
- Teraz dla odmiany mam lepszą wiadomość. Zayn odzyska pamięć już niedługo - mówił
- A ile to będzie trwać ? - odrzekłam uradowana
- Miesiąc, może mniej. Nie martw się wszystko będzie dobrze ! - uśmiechnął się do mnie
Ta myśl poprawiła mi humor. Zayn odzyska pamięć, nareszcie jakaś dobra wiadomość.
         *tydzień później*
Dziś Zayn wychodzi ze szpitala. Jestem bardzo szczęśliwa. Mogę więcej czasu spędzić z nim, pogadać, może nawet pośmiać się. Już niedługo Zayn może odzyskać pamięć. Będzie tak jak dawniej ? Czas pokaże !
Razem z mamą Zayn'a jedziemy do jego domu. On wydaje się nie obecny na świecie, jeszcze trochę a odleci. W kółko patrzy w okno, rozgląda się. Ciekawi go świat zupełnie, jak małego dziecka :
- Niedługo dojeżdżamy - powiedziała mama Zayn'a po dłuższej chwili ciszy
Uśmiechnęłam się i popatrzyłam na Zayn'a :
- Odzyskam pamięć ? - spytał
- Już niedługo - odparłam
      *na miejscu*
Pomagam Zayn'owi oswoić się z tym wszystkim. Jest trudno, ale daję radę. Powoli będzie odzyskiwać pamięć. Rozpakowujemy jego walizkę :
- A ty jesteś moją dziewczyną ? - spytał
- Ja ? Ja jestem przyjaciółką ? - oparłam
- A jak się poznaliśmy ?
- To było w szkole. Pomogłeś mi i odprowadziłeś mnie do domu - powiedziałam
- Aha, a było coś więcej ?
- Przyjaźń - odpowiedziałam uśmiechając się
Zayn usiadł na łóżku, wziął album leżący na szafce nocnej i zaczął oglądać zdjęcia. Często uśmiechał się :
- Patrz, tu jest nasze wspólne zdjęcie ! - krzyknął
Usiadłam obok. Zayn głęboko popatrzył w moje oczy, ja zrobiłam to samo. Przysunął się do mnie bardziej :
- Porobimy coś razem ? - spytał
- Tak, zależy co ! - uśmiechnęłam się
- Poukładamy klocki ? - zaśmiał się
- Czemu nie, haha !
Wyjęłam ze schowka pudełko klocków Zayn'a z dzieciństwa. Zaczęliśmy coś budować. Nie wiem dokładnie co to było. Jakiś człowiek, samochód ? :
- [T.I] a co jutro będziemy robić ? - spytał siadając bliżej mnie
- Jutro jest sobota, może pójdziemy do kina ?
- Pewnie - uśmiechnął się
      *wieczór następnego dnia*
Idziemy już z kina. Byliśmy na jakimś filmie romantycznym. Teraz zmierzamy już do domu. Zayn'owi powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Tylko tyle, reszty nie pamięta. Jeszcze trochę a całkowicie powróci mu pamięć. Szliście popijając zimna coca-colę. Zayn niechcący się potknął i wylał zawartość kubka na twoją sukienkę. Sukienka zaczęła prześwitywać, Zayn'owi zrobiło się przykro :
- [T.I] nawet nie wiesz jak mi głupio, przepraszam !
- Za karę musisz zanieść mnie do domu ! - zaśmiałaś się
Przodu sukienki nie było widać. Gdy dotarliście do jego domu od razu poprosiłaś go o coś do przebrania. Zayn otworzył szafę i zaczął szukać czegoś. Dał ci swoją koszulę. Poszłaś się więc przebrać. Gdy wróciłaś zobaczyłaś jak Zayn nerwowo przełącza z kanału na kanał :
- Zayn, stało się coś ? - spytałaś
Zayn błyskawicznie wstał. Popatrzył na ciebie przez chwile i podszedł bliżej :
- Wyglądasz, wyglądasz ślicznie - powiedział zakłopotany
- Dziękuję - odparłaś trochę rumieniąc się
Zayn'a ręce powędrowały na twoje policzki. Lekko muskał je palcami. Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów. Czułam jak jego oddech muska moją skórę. Czułam zapach jego perfum. Zapach, przy którym nie umiałam o niczym myśleć. Zapragnęłam, aby nasze usta przestały dzielić centymetry. On chyba pomyślał to samo, bo nasze usta w tym samym czasie złączyły się. Na początku całowaliśmy się delikatnie, lekko muskając się ustami. Jego ręce znalazły się na mojej tali. Moje owinęły się mu na karku.Z czasem nasze wargi zaczęły ze sobą współpracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. Chciałam żeby to trwało wiecznie. Oderwaliśmy się od siebie, oboje ciężko oddychaliśmy. Zayn znów przybliżył się do mnie i mnie pocałował. Ten pocałunek tym razem skończył się na łóżku. Zayn'a ręce błądziły po moich udach. Oderwaliśmy sie od siebie, Zayn wcale chyba nie zamierzał kończyć. Popatrzył mi głęboko w oczy :
- [T.I] ... - zaczął
Ja patrzyłam mu się w oczy. Myślałam, że powie, że mnie kocha. W tej właśnie chwili usłyszeliśmy, że do jego pokoju ktoś chce wejść. To jego mama :
- Chcecie coś zjeść ? - spytała
- Nie, dobra idź już - powiedział Zayn
Zaśmiałam się :
- Co my tak właściwie robimy ? - spytałam
- Całujemy się ! - zaśmiał się
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Zayn leżał obok mnie. Co mu się stało, że mnie pocałował ? Zapomniał się ?
- Wiesz co, jak się całowaliśmy przypomniało mi się coś - zaczął mówić
- Co ? - spytałam uśmiechnięta, przypomniało mu się coś
- Przypomniało mi się, jak się poznaliśmy i trochę co razem przeżyliśmy - mówił
- Tak ? - spytałam
- Tak, wtedy jak za tobą pobiegłem, to ja, ja wtedy chciałem ci coś ważnego powiedzieć .. - mówił
- Co ?
- Bo ja od chwili, gdy cię zobaczyłem, zakochałem sie w tobie, wtedy tak zareagowałem na tą wiadomość, że ty i Eryk moglibyście być razem, to nie mogłem w to uwierzyć. Załamałem się, chciałem, abyś była ze mną bliżej - mówił
- Zayn, kochasz mnie ? - spytałam ze zdziwiona miną
- Tak, kocham cię !
Pocałował mnie po raz kolejny. Uświadomiłam sobie też coś, że też go kocham. To nie była zwykła miłość. Oboje czujemy coś do siebie, to coś fajnego. Miłość do dobra rzecz. Dobrze jest się czasem zakochać, szczęśliwie. Ostatni raz byłam z kimś, kogo nie znałam. Od tamtej pory jesteśmy razem. Zayn odzyskał pamięć, wszystko jest dobrze. A jeśli chodzi o Eryka ? To w końcu sie odczepił, dał mi spokój. Przestraszył się jak pogroziłam mu policją. Wypadek Zayn'a ? Kierowca nie patrzył jak jedzie i uderzył w niego. Wszystko szczęśliwie się zakończyło.
1. Podoba się ? Okres czasu jest tutaj chyba zbyt krótki, żeby tak szybko odzyskać pamięć lub chyba trochę nierealne żeby ktoś w pocałunku sobie coś przypomniał ? :(
Przepraszam jeśli się nie spodoba ! :) ♥


                                                                                            Do następnego 
                                                                                                 Gosia ♥

# 95. Niall.



 - Mamo, wychodzę ! - krzyknęłam do wnętrza domu. Po chwili usłyszałam kroki dochodzące z salonu i zobaczyłam moją kochaną matkę.
 - Dokąd ? - zapytała.
 - Na spotkanie - odparłam wymijająco.
 - Z kim ? - ona jednak nie ustępowała.
 - Z kolegą  - myślałam, że się zadowoli moją odpowiedzią, ale ona tylko na to czekała.
 - Czy to dla ciebie ktoś ważny ? Chłopak ?
 - Boże, mamo. - powiedziałam z irytacją - Tak, jest dla mnie kimś ważnym. Poznałam go niedawno, podczas pracy wakacyjnej, w tym roku skończy 20 lat, a jego rodzice zostali w ich rodzinnym kraju, więc jest tutaj sam. Nie pali, nie pije, nie bierze narkotyków. Jak mi nie wierzysz, to mogę go przyprowadzić, abyś mogła zrobić mu przesłuchanie - wypaliłam w przypływie emocji. Od rana miałam kiepski humor, miałam nadzieję, że spotkanie z Nickiem trochę mi pomoże, ale teraz widzę, że lepiej było nie ruszać się z pokoju. Nigdy nie wybiegałam z propozycją przyprowadzenia do domu ukochanego. Żadnego. A teraz mama myślała, że ja tak na serio.
 - To w takim razie przyjdźcie jutro po południu. Powiedz mu, że bardzo chętnie go poznamy - i nie czekając na nic z mojej strony, wróciła do salonu zapewne planując przyjęcie jutrzejszego gościa. Założyłam trampki i wyszłam z domu, myśląc sobie 'Jeszcze się zdziwisz, mamusiu.'
 Ruszyłam przed siebie chodnikiem,  raz po raz kopiąc jakiś kamyk. Czasem naprawdę zachowuję się jakbym była niespełna rozumu. Nie dość, że mam przyprowadzić chłopaka, to jeszcze jakiego! Muszę temu spojrzeć prosto w oczy : mój chłopak jest czarny i cholernie boję się reakcji rodziców, a zwłaszcza ojca. On czasem bywa zbyt porywczy, mówiąc delikatnie. Ostatnio, gdy dowiedział się, że Afrykanin może zostać papieżem, wściekł się i powiedział parę słów, których nie przytoczę. Chciał nawet wyrzucić telewizor przez okno.
 Ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie mam ochoty iść teraz do Nicka. Zadecydowałam, że wyślę mu SMS-a, a teraz zamiast na skrzyżowaniu skręcić w lewo, poszłam w przeciwną stronę. Niall, mój jedyny prawdziwy przyjaciel. To do niego kierowały mnie teraz nogi, a może i po trochu serce. Kochałam go, ale był jeden duży problem. Mianowicie on jest gejem. A przynajmniej tak mi powiedziała moja kumpela, po tym, gdy widziała go z jakimś chłopakiem. Może właśnie dlatego nigdy mu nic nie powiedziałam i spotykam się z Nickiem, aby zabić nieodwzajemnione uczucie do Horana. Jednak nie zmienia to faktu, że idę właśnie do niego i zwyczajnie się cieszę. Cieszę się, bo zaraz zobaczę jego piękną buźkę. Poczuję jego obejmujące mnie ramiona, a na twarz wpełznie uśmiech, który doda mu jeszcze więcej uroku, gdy będzie się pytał czy wszystko w porządku. I tak było też tym razem. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, dał kubek ciepłego kakao, a potem siedzieliśmy i rozmawialiśmy do nocy.



 * Dzień później *

Mimo późnego powrotu do domu, nie mogłam spać. Wstałam z łóżka i usiadłam na parapecie okna, wpatrując się w budzący się do życia Londyn.
 Kilka godzin później siedziałyśmy z mamą w salonie oglądając tv, a raczej przeskakując z kanału na kanał. Mama co chwilę na mnie zerka ukradkiem, co nie uchodzi mojej uwadze, a ja na zegarek. W końcu nie wytrzymuję jej wzroku i pytam o co chodzi.
 - Nie, nic. Ja tak tylko - odpowiada, uśmiechając się tak jakoś dziwnie. Nagle coś mnie naszło, aby powiedzieć :
 - Tylko nie wystraszcie go, gdy tu przyjdzie.
 - Ale o co ci teraz chodzi, córciu ? - nie rozumiała, a ja brnęłam w to dalej.
 - Po prostu nie reagujcie nie wiadomo jak.
 - To kogo ty chcesz tu przyprowadzić ? - przestraszyła się mama, ale ja na szczęście nie musiałam odpowiadać, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się z kanapy i poszłam otworzyć, a za plecami usłyszałam głos mamy wołającej tatę.
 - Hej, skarbie - Nick przywitał mnie buziakiem - Dlaczego nie przyszłaś ? Trochę dziwnie dowiadywać się z SMS-a.
 - Przepraszam, nie mogłam - skłamałam, ciągnąc go za sobą - Mamo, tato, to jest właśnie mój Nick - nawet nie dokończyłam zdania, a już widziałam, że twarz ojca tężeje. Mama stała tylko i wodziła po nas oczami.
 - Ale ... A ja myślałam, że ... - próbowała powiedzieć, ale chyba sama do końca nie wiedziała co chciała mówić.
 - Że co sobie myślałaś ? Że ten jej "ukochany chłopiec" - tata pokazał w powietrzu cudzysłów - to będzie Niall ? No to masz : Niall Horan w wersji czarnej - ojciec machnął ręką, a potem wyszedł. Mama, chcąc nie chcąc, pobiegła za nim. Odwróciłam się do Nicka, ale ten cofnął się o dwa kroki.
 - Kim jest ten Niall ? - zapytał, a ja opowiedziałam mu wszystko. Chociaż teraz chciałam być wobec niego szczera.
 - Mogłaś mi chociaż powiedzieć, że twój ojciec jest rasistą. To wszystko nie ma sensu, na razie - powiedział na koniec i wyszedł.

 * Wieczorem *

Dlaczego nigdy nic mi się nie udaje ? - zastanawiałam się, gdy leżąc w łóżku, zużywałam jedną chusteczkę za drugą. Moje wywody przerwał dźwięk SMS-a od Niallera.

 "Jak ci minął dzień ? xx "

Nie odpisałam, tylko schowałam telefon głęboko pod poduszkę. 15 minut później usłyszałam pukanie do drzwi, a potem do środka wszedł Niall.
 - W porządku, mała ? - zapytał, przysiadając na skraju łóżka.
 - Nic nie jest w porządku - burknęłam, siadając. Podciągnęłam nogi pod brodę i objęłam je rękami. - U dwóch facetów, na których mi zależy, mam prawie zerowe szanse na związek.
 - Daj spokój, przecież to jeszcze nie koniec ... - przerwał Horan w połowie zdania - Jak to dwóch ? To jest jeszcze ktoś ? A ja głupi myślałem, że jak się skończyło z tym Nickiem, to może w końcu coś się zmieni z nami. Że w końcu zauważysz, jak bardzo cię kocham.
 - Ale ja mówiłam o tobie - byłam zaskoczona jego słowami - Naprawdę mnie kochasz ? Ale moja przyjaciółka mówiła mi, że jesteś gejem.
 - Co ? Że niby ja ? - uśmiechnął się rozbawiony.
 - Nigdy nie widziałam cię z dziewczyną - przedstawiłam mu mój najmocniejszy argument.
 - Nie spotykałem się z nikim, bo czekałem na ciebie - zwrócił się do mnie Nialler. Spojrzałam na niego w osłupieniu. Myśl, dziewczyno! Zrób coś, rzuć mu się na szyję, przytul, pocałuj, ale rusz się i nie siedź jak trusia! I zrobiłam wszystkie te rzeczy naraz. Gdy w końcu mogliśmy coś powiedzieć, odezwał się Niall.
 - A twoi rodzice ? Myślisz, że mnie zaakceptują ?
 - Nie doceniasz się, skarbie. Oni myśleli, że Nick to masz być ty. Byli strasznie zawiedzeni, gdy okazało się to być nieprawdą.
 - Serio ? - zapytał Horan.
 - Mmmm. Nie powinieneś się dziwić. Jesteś tak słodki, że trudno cię nie kochać.
 - A wiesz co ? - odparł chłopak po chwili zastanowienia. - Masz całkowitą rację, wszyscy mnie kochają. A teraz ubieraj się i wychodzimy. Zabieram cię na naszą pierwszą randkę.
  Dał mi jeszcze jednego buziaka i wyszedł, abym mogła się przebrać. Założyłam czarne rurki i żółtą bluzkę i zeszłam na dół. W salonie siedzieli tata i Niall i żywo komentowali jakiś mecz w telewizji. Tak, to musiało się udać.



1. Dedykacja dla Eweliny.
2. Moje GG : 44077808
    Mój twitter : @Follow_me_Zouis
 Podaje je, bo może chcecie o coś spytać albo chociaż follownąć :)

Agnieszka ♥

piątek, 15 marca 2013

#94. Zayn część 1.

Imagin z dedykacją dla Karoliny ♥

W wakacje miałam chłopaka. Poznaliśmy się na jakimś festynie. Miał na imię Eryk. Wydawał się fajny, był przystojny, wysportowany i w ogóle. Jednak to nie była miłość. Na początku podobało mi się, że mam chłopaka. Nie wiem czy chodziliśmy chociaż kilka dni. Pisaliśmy tylko sms-y, wiem to głupie, ale jak byliśmy razem, nawet się nie spotkaliśmy. Jedyne co się spotkaliśmy, to na tym festynie. Tylko tyle. Teraz tego żałuję. Po wakacjach, gdy przyszłam do szkoły nie było mi łatwo. Na początku bałam się chodzić tam. Gdy tylko mogłam, omijałam go szerokim łukiem, byle by tylko mnie nie zauważył i nie wyzwał od nie wiadomo czego. To było najgorsze co zrobiłam w życiu. Związek z nim.
       *pewnego dnia*
Dziś na dworze jest bardzo ciepło. Pogoda dopisuje. Nie widziałam go przez cały dzień. Cieszyłam się z tego powodu, bo w końcu miałam od niego spokój, ale nie na długo. Po skończonych lekcjach udałam się do szatni, aby się przebrać. Szczęśliwa wyszłam ze szkoły. On stał tam ze swoimi kolegami. Myślałam, że umknę niezauważona. Był tam jeszcze duży tłum ludzi, czekających na autobus. Jak zwykle popisywał się przed wszystkimi. Szłam ze spuszczoną głową, jednak zauważył mnie :
- Ej ty, dziwko z pod płotu, myślisz, że cie nie widzę - krzyczał jak najgłośniej, żeby wszyscy usłyszeli
Wszyscy zaczęli się patrzeć, niektórzy się śmieli, zaczęli cicho plotkować na mój temat. Ja ustałam, już miałam uciec, gdy nagle jeszcze raz zawołał :
- Stój, mam ci coś do powiedzenia !
Odwróciłam się. Niepotrzebnie :
- I co ty sobie myślisz, że jak będziesz mnie unikać problem zniknie. Że dam ci spokój, wiesz co, pomyliłaś się. To dopiero początek, jeszcze zobaczysz, pożałujesz, że ze mną zerwałaś !
Wszyscy patrzyli się na nas. Jak on mnie wyzywa, było mi strasznie wstyd. Zaczęłam się lekko trząść, kilka łez spłynęło mi po policzku, nie wiem dlaczego :
- Oj dobra weź już nie becz. Jesteś skończoną su** rozumiesz. A tak nawiasem mówiąc, to beznadziejnie to robisz, myślałem, że dziwka potrafi lepiej ! - krzyczał
Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz jednego chłopaka. Ja zaczęłam uciekać. On i reszta ludzi nie powstrzymali się od drwin. Uciekałam jak najszybciej mogłam, schowałam się za jakimiś koszami na śmieci i zaczęłam płakać. Jakiś chłopak przybiegł za mną :
- Hej, trzymasz się jakoś ? - spytał
Ja popatrzyłam na niego. Stał przede mną jakiś nieziemsko przystojny chłopak :
- Co ? Też się chcesz ze mnie pośmiać ? - spytałam
- Co, wcale nie ! Chciałem cię pocieszyć. Eryk to naprawdę mega świnia. Nie płacz, proszę ! Jesteś za ładna, żeby się z takim śmieciem przejmować ! Nie płacz ! - mówił przytulając mnie
- Łatwo ci powiedzieć, ciebie on nie ośmieszył przed połową szkoły. Jutro gdy tylko pojawię się w szkole, wszyscy będą mnie wyśmiewać. Jeśli nie zmienię szkoły to moje życie zmieni się w piekło ! - mówiłam
Nie mogłam się powstrzymać od płaczu :
- A tak w ogóle, to mam na imię Zayn - powiedział po chwili milczenia
- [T.I] - odparłam
- Wiesz co [T.I], mogę cię odprowadzić do domu ? - spytał
- Chcesz się spotykać z taką ofiarą losu, która nie potrafi przeciwstawić się komuś, która daje się wyzywać ?
- Widzę, że nie masz humoru ? Co byś powiedziała na lody lub coś innego ? A i nie jesteś ofiarą losu !
- Wiesz co Zayn, raczej dam się tylko namówić na wspólny powrót do domu - odparłam
- Dobrze, to chodźmy ! - uśmiechnął się do mnie po czym ruszyliśmy w stronę mojego domu
Tamtego dnia razem wróciliśmy do domu. Wtedy zaczęliśmy się przyjaźnić, nie wiem dlaczego, ale Zayn mi się trochę spodobał. Oczywiście jako kolega, nie liczyłam na nic więcej, od wakacji bałam się trochę zaufać miłości. Wszystko przez Eryka. Bałam się, że Zayn może mnie tak samo skrzywdzić jak Eryk.
          *miesiąc później*
Razem z Zayn'em wracałam ze szkoły do domu, jak zwykle wręcz. Szliśmy w miarę weseli. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, Bóg wie z czego. Nasz szczęśliwy spacer nie trwał długo. Natchnęliśmy się na Eryka. Szedł dziarsko, ręce miał w kieszeniach, gumę w buzi. Gdy go zobaczyłam spuściłam głowę w dół, Zayn nie wiedział o co mi chodzi :
- No proszę, proszę. To dziwka ze swoim obrońcą. Idziecie pewnie ****** się, co nie ? - zaczął się śmiać
W Zayn'ie coś pękło. Zacisnął mocno pięści, myślałam, że on już chce go zabić :
- Słuchaj ! Nie pozwalaj sobie na za dużo ! Czujesz się pewnie dowartościowany jak kogoś wyzywasz ! - mówił
- Haha ! Grozisz mi ? Ej wiesz co ? Po buzi twojej [T.I] chyba sperma leci ! Wytrzyj ją ! - zaczął się jeszcze gorzej śmiać
Zayn'owi puściły nerwy. Z całej siły uderzył Eryka pięścią. On upadł na ziemię :
- Szybko [T.I] uciekajmy ! - krzyknął Zayn
Oboje uciekliśmy jak najszybciej mogliśmy. Uciekliśmy do mojego domu. Gdy uciekaliśmy Eryk podniósł się i krzyknął do nas :
- To jeszcze nie koniec ! Pożałujecie tego obydwoje !
W moim domu od razu uciekliśmy do mojego pokoju. Bałam się tych słów Eryka. Co jeśli on wezwie policję, albo co gorsza zrobi nam coś ? Bałam się strasznie :
- Zayn i co my teraz zrobimy ? - spytałam go
- Git, jakoś damy radę ! - odparł
- Dlaczego mówisz to tak spokojnie ?
- Nie boje się go ! Ty też nie powinnaś, on więcej szczeka niż gryzie ! Uwierz mi - mówił
- A co jeśli nam coś zrobi ?
- Policja się nim zajmie, jeżeli coś nam zrobi !
- Zayn, weź kurde to sobie trochę na poważnie ok ?
- Dobrze, dobrze !
      *następnego dnia w szkole*
Po szkole chodziłam jak potłuczona. Smutno mi było, byłam przerażona. Bałam się o siebie i o Zayn'a. Chyba nie ma go dziś w szkole. W nocy wcale nie zmrużyłam oka. Jeszcze ta sprawa z Erykiem. Dzisiaj wcale go nie widziałam, nikt mnie nie zaczepił, to było dziwne. Ha, myślą, że uśpią moją czujność. Ich niedoczekanie. Od tamtej pory jakoś przestałam się go bać, gdy Zayn go uderzył. Nie wiem dlaczego, wielu rzeczy nie potrafię wytłumaczyć. Tego w szczególności. Po szkole chodziłam sama, normalnie skończyłam lekcje i udałam się do domu, nie było obok mnie Zayn'a. To chyba cisza przed burzą ? Gdy wyszłam ze szkoły natchnęłam się na kolegę Eryka :
- Hej, [T.I] tak ? - spytał
- Tak, bo co ? - spytałam groźnie
- Zaraz zrzednie ci ta groźna minka jak usłyszysz co ci powiem !
- Czego chcesz, byle szybko śpieszę się ! - odezwałam sie
- Erykowi nie spodobało się to, że spotykasz się z jakimś chłopakiem !
- A co go co obchodzi ? - spytałam ze zniesmaczoną miną
- Obchodzi, obchodzi. Podobno cię kocha, a zaczepia cię i wyzywa dlatego, żebyś pocierpiała jak on ! - mówisz
- Niech te swoje niby ,,kocham" wsadzi gdzieś !
- Zobaczysz, jeszcze pożałujesz, że z nim zerwałaś ! - odparł i oddalił się
Dziwnie się poczułam. Eryk mnie kocha ? Pff. Ja go nie. Niech w*********. Za to co mi zrobił już nigdy nie usłyszy ode mnie miłego słowa.
      *kolejny dzień, tym razem jeszcze dziwniejszy*
Wraz z Zayn'em szłam z korytarzem obok sklepiku szkolnego. Eryk jak zwykle stał ze swoimi kolegami i popijali jakiś napój.Gdy schodziliśmy po schodach on krzyknął do nas :
- Kochanie, te lalunia !
Oboje ze zdziwieniem odwróciliśmy się, on przyszedł do nas :
- No hej kochanie, o której mam u ciebie dziś być ? - spytał z tym swoim głupkowatym uśmiechem
- Kochanie ? Jakie kochanie ? - spytał odruchowo Zayn
- No przecież ja i [T.I] razem jesteśmy !
- Że co ? [T.I] to prawda co on mówi ? - spytał mnie Zayn
Ja stałam zamurowana, nie wiedziałam co powiedzieć :
- Przecież my nie jesteśmy razem, coś sobie pewnie uroił w tym swoim głupim łbie ! - odparłam
Eryk objął mnie :
- Wiesz co, nie odzywaj się do mnie ! - krzyknął Zayn, gdy zobaczył jak on mnie obściskuje
- Zadowolony ?! - krzyknęłam
- Mówiłem, że pożałujesz i że to nie koniec !
1. Podoba się ? Przepraszam za słownictwo, chyba mi wybaczycie ?! :)
2. Jeśli spodoba się wam ten imagin to drugą część dodam jutro ! :) ♥

                                                                                             Do następnego
                                                                                              Gosia ♥

środa, 13 marca 2013

# 93. Liam.


Najgorsza świadomość to taka, że kogoś kochasz, a nie możesz z nim być. I że 
akurat przytrafiło się to tobie... Mdli Cię kiedy widzisz ukochaną osobę
 z jego dziewczyną. Chciałabyś powiedzieć mu o tym co czujesz, ale nie 
chcesz niszczyć jego związku. W końcu jesteście przyjaciółmi... 
Przyjaciele nie ranią siebie nawzajem. Jednak to co ON robi Cię rani... 
Lecz on o tym nie wie. Sztucznie uśmiechasz się do swojego najlepszego 
przyjaciela, Liama i jego dziewczyny. Wiesz, że gdybyś pospieszyła się 
ze swoimi wyznaniami nie było by za późno. Jednak idziesz dalej.

Wracasz po imprezie do domu, masz w głowie pełno myśli. Musisz przejść przez 
las. Jednak nie boisz się. Lecz w końcu zrozumiałaś że źle zrobiłaś. 
Widzisz za sobą ciemną postać. Przyspieszasz kroku. Nieznajoma osoba 
zaczyna cię gonić. Potykasz się. W zakapturzonej postaci poznajesz 
chłopaka który przywalał się do Ciebie na imprezie. Krzyczysz i się 
szarpiesz, lecz opadasz z sił. Chwile potem jest już po wszystkim. 
Podnosisz się i opuszczasz brudną spódniczkę. Chłopak już uciekł, pewnie
 przestraszył się tego co zrobił. Z rozmazanym od łez makijażu wracasz 
do domu. Zapłakana wchodzisz do wanny. 

Następnego dnia przychodzi do Ciebie Liam.
-[T.I] dlaczego się zmyłaś tak szybko z imprezy? Było fajnie, Elizie też się podobało.
Eliza, Eliza. Masz tego dość. On nawet nie wie jak bardzo Cię rani. Zaczynasz płakać.
-Co się stało?- pyta Liam i przytula się do Ciebie. 

Liam już poszedł. Wyjmujesz czystą kartkę z zeszytu i piszesz list. 
Pożegnalny list. Napisałaś go dla Liam. Drugi napisałaś do swoich 
rodziców. Sama potem wręczasz Liam list, i każesz mu przeczytać go 
dopiero za pół godziny. Idziesz nad rzekę i rzucasz się w jej nurt...

...Oczami Liama...

Minęło pół godziny. Otworzyłem list. Zobaczyłem tekst, napisany twoim pięknym pismem. Zacząłem czytać....
,,Liam, to nie jest taki normalny list. Chciałam Cię pożegnać. Już się nie 
zobaczymy. Zakochałam się w tobie. Nie miałam odwagi Ci tego powiedzieć 
bo byłeś szczęśliwy z Elizą. Przykro mi... Kiedy wracałam do domu z 
imprezy, ktoś dogonił mnie i mnie zgwałcił. Nie mogę żyć z tym co się 
stało. Kocham Cię Liam i zawsze Cię kochałam. Twoja [T.I] ♥ 

Kilka dni później odbył się twój pogrzeb. Twoje ciało wyłowiono z rzeki. 
Nie mogę się z tym pogodzić.... zwłaszcza dlatego że Cię kochałem. Nie jak 
przyjaciółkę, jak kogoś ważniejszego... Jestem na siebie wściekły 
dlatego ze Ci tego nie powiedziałem... A teraz żegnaj ...
__________________________

Ohayo ! To mój stary imagin, przerobiłam go trochę ponieważ nie mam czasu żeby naskrobać nowy.
Ja nienawidzę pisać o gwałtach i samobójstwach ale nie miałam wyboru. Wgl ten styl jaki jest napisany imagin też mnie drażni. Ten imagin był na TYM blogu. Był on napisany PRZEZE MNIE dla ścisłości. Nie chce żeby mnie ktoś posądzał o plagiat XD
Sayonara  ♥
Ol.

# 92. Harry.

Z Gemmą trzymałam się od czasów liceum. Chociaż byłam młodsza o niespełna dwa lata, Gemm traktowała mnie jak rówieśnicę. Pamiętam nasze sobotnie wypady do lodziarni, a potem na zakupy. Zawsze była po mojej stronie. Czułam się jak jej siostra. Gemma nierzadko pomagała mi przygotować się do zaliczeń. Przynajmniej raz w tygodniu wpadałam do niej na ploteczki. Tam poznałam Harry'ego, jej młodszego o rok brata. W trójkę świetnie się dogadywaliśmy. Razem graliśmy na PlayStation czy w najzwyklejsze na świecie planszówki. Czas z nimi był tym najlepiej zagospodarowanym, na pewno. Ale 26 sierpnia wszystko się posypało. Hazza z Gemmą wracali właśnie od swojej babci, niezwykle miłej pani Styles, którą miałam poznać. Niestety, minusy wieczornych, piątkowych powrotów do domu to pijani kierowcy. I właśnie jeden z takich idiotów spowodował wypadek. Brało w nim udział rodzeństwo. 

- [T.I.], Harry i Gemm mieli wypadek - tyle, z łamiącego się głosu pani Anne, zdołałam wywnioskować. 
Zrobiło mi się słabo. Co też ta kobieta wygaduje ? Przecież moja przyjaciółka to dobry kierowca. Tu się nie myliłam. Zawinił ktoś inny. 

- Przepraszam, gdzie mogę znaleźć moich przyjaciół ? 
- Nazwisko ? - poprosiła kobieta w recepcji szpitala, w którym to mieli znajdować się Gemma i Hazz. 
- Styles.
- Korytarzem prosto. Potem w lewo i tam powinna już pani trafić.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się beznamiętnie. Ruszyłam korytarzem. Dostrzegłam, na ławeczce pod ścianę, Harry'ego.
- O Boże, nic Ci nie jest ? Hazz, powiedz, co się stało - ujęłam w dłonie jego podrapaną twarz. 
- Nic mi się nie stało. ALe Gemma ... Nie chcą mnie do niej wpuścić. Do cholery, chyba nie jest aż tak źle. Nie jest, prawda ? - zapytał z nadzieją. Ale ja nie potrafiłam dać mu prawidłowej odpowiedzi. 
Mijali nas lekarze, pielęgniarki, ale nikt nie chciał nam nic powiedzieć. Zastanawiałam się czy to ze względu na jej stan czy procedury. Nie wiedziałam tego, nie miałam do tego głowy. Harry, pani Anne i ja siedzieliśmy w ciszy, każde na swój sposób myślało o zaistniałej sytuacji. 
I nagle z sali wyszedł lekarz, o dziwo zatrzymał się przed nami.
- Muszę z panią porozmawiać - mężczyzna zwrócił się do pani Anne. Oddalili się od nas. Po małych dziesięciu minutach kobieta wróciła do nas, usiadła obok syna i ukryła twarz w dłoniach.
- Mamuś, to coś poważnego ?- Harry ze łzami w oczach popatrzył na rodzicielkę.
- Gemma ma obrażenia wewnętrzne i uszkodzony mózg. Potrzebna jest krew.
- A jaką grupę ma Gemma ? - wyrwałam się.
- A Rh + - odparł Hazz, nadal wpatrzony w matkę, obejmujący ją ramieniem.
- Oddam tę krew. Zrobię dla niej wszystko. Jesteście dla mnie jak rodzina, muszę pomóc - powiedziałam - Ale mam prośbę Harry, pójdziesz ze mną ? 
Chłopak się zgodził. Tak naprawdę nic nie bolało. Myślałam tylko o przyjaciółce, by jej pomóc.
Codziennie z Loczkiem przychodziliśmy do Gemmy. Czasem nas do niej wpuszczano, czasem nie. Zależnie od jej stanu, który ciągle się zmieniał. 
- Harry, boję się - spojrzałam smutnymi oczyma na Stylesa i się w niego wtuliłam. Poczułam dziwne ukłucie w sercu.
- Ja też - objął mnie ramieniem - Ale będzie dobrze. Musi być.
Siedzieliśmy, a właściwie trwaliśmy w milczeniu już piątą godzinę. I nic. Nikt nas o niczym nie informował. Aż przyszedł lekarz. Poprosił Harry'ego na bok, jednak ten powiedział, że beze mnie nie idzie.
- Panie Styles, mam dla pana ważną wiadomość - z twarzy mężczyzny nie potrafiłam nic wyczytać, dlatego na początku nie pojęłam, o co może mu chodzić.
- Niech pan mówi, błagam.
- Panie Styles, pańska siostra zmarła wskutek zbyt poważnych obrażeń wewnętrznych.
Dla mnie skończył się świat. Nie mówiąc już o Hazzie.

Gdyby nie Gemma nadal byłabym szarą myszką z tysiącem niespełnionych marzeń. Ale dzięki przyjaciółce, którą tak naprawdę uznawałam za siostrę, spełniłam jedno z nich. Poznałam Harry'ego. 
Początki były trudne. 
Bez Gemmy nic nie było takie samo.
Nic nie było jak dawniej. 

Mieliśmy siebie i to było dla nas najważniejsze. Nic nie było łatwe i to właśnie dzięki temu na nowo się poznaliśmy. Na nowo rozpoczęliśmy życie. Życie, choć bez Gemmy, to szczęśliwe. Bo nasze.

Wiem, wyszło takie bardziej o Gemmie, przepraszam.
Przepraszam też za dwa dni opóźnienia.
Bo nic nie jest jak dawniej. 
Nie będę Wam tu pisała historii życia, więc jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że wybaczycie < 3

Dominika ♥
Szablon by S1K