Statystyka

środa, 14 listopada 2012

#43. Niall.

Ruchliwa ulica. Ciągnące się za sobą w żółwim tempie samochody. Stoję na chodniku i czekam na dające nadzieję, zielone światło. Nagle słyszę jak ktoś mnie woła. W momencie, gdy się odwróciłam, zażyczyłam sobie natychmiastowej zmiany świateł. W moim kierunku zmierzał mój były trener piłki nożnej.
 - Dobrze, że cię spotkałem. Właśnie szedłem do twojego domu, ale w tym wypadku oszczędzimy sobie nadmiernej drogi. - zaczął - Jak pewnie wiesz, niedługo odbywają się zawody w piłkę.
 - Nie, nie wiem, bo nic mnie to nie obchodzi - wypaliłam, chociaż było zupełnie inaczej. Wiedziałam o tym wszystko: jest to obóz sportowy dla młodych, dobrze zapowiadających się sportowców. Pan Mullingar, człowiek, z którym rozmawiam, jest trenerem najlepszej damskiej drużyny w Londynie i w tym roku jedzie tam, aby zdobyć puchar, który był marzeniem wszystkich.
 - W każdym razie chodzi o to, że ty się tam wybierzesz - rzekł trener - Nie wykręcaj się, nie mów, że nie pojedziesz, itd. Twoja matka już wyraziła zgodę i jeśli nie pojedziesz, poniesiesz tego konsekwencje.
 - Jasne, bo moje zdanie nigdy się nie liczy - burknęłam i ruszyłam na ulicę, bo, na moje szczęście, rozbłysło zielone światło.
 Kilka dni później stoję nad spakowaną walizką i zastanawiam się nad tym, co ja właściwie robię?
 - Jesteś gotowa? - spytała mama, wchodząc do pokoju.
 - Nie. Ten cholerny obóz to ostatnie miejsce, w którym chciałabym teraz być - odparłam.
 - Wiem, ale nie możesz ciągle żyć przeszłością. Może ten wyjazd wywrze na ciebie dobry wpływ?
 - Bardzo wątpliwe - westchnęłam, zarzucając torbę na ramię i schodząc do auta. Aż tak bardzo mi nie ufają, żeby musieli czekać na mnie pod domem?
 Cały ten cyrk polegał głównie na tym, aby codziennie chodzić na treningi, które odbywały się pod czujnym okiem "łowców talentów". Zaprzyjaźnić się z innymi uczestnikami i przede wszystkim dobrze się bawić. Mnie do tego ostatniego było daleko. Byłam tam z przymusu, a w pierwszym treningu nie brałam udziału. Owszem, założyłam strój i dawno nieużywane korki, ale siedziałam  na ławce rezerwowych.
 - Wszystko w porządku? - spytał chłopak, który usiadł obok mnie. Był wysokim blondynem o niebieskich oczach.
 - Tak. Dlaczego pytasz?
 - No, bo siedzisz odizolowana.
 - Czasami samotność jest lepsza, niż jakiekolwiek towarzystwo - odparłam przygnębiona.
 - Aha. To już ci nie przeszkadzam - wstał i zbierał się do odejścia.
 - Czekaj! Ty możesz zostać. - zawołałam, zanim odszedł.
 - W takim razie masz może ochotę coś zjeść? - zapytał.
 - Bardzo chętnie.
 Wstałam z ławki i poszliśmy do jednego z kilkunastu stoisk z jedzeniem, a potem wróciliśmy na trybuny, w najdalszy ich kąt.
 - To powiesz mi dlaczego nie grałaś? - zagaił niepewnie blondyn.
 - Długa historia - odpowiedziałam, skubiąc rogalika.
 - Mam dużo czasu - uśmiechnął się zachęcająco.
 - [T.I] - wyciągnęłam w jego stronę rękę, a on ją uścisnął.
 - Niall.

 A potem, jak w transie, zaczęłam o wszystkim opowiadać.
 - Mój ojciec. To jemu zawdzięczam wszystko co potrafię. W mojej starej szkole uczył młodych, ja również chodziłam na jego treningi. Był najlepszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek znałam. - zagryzłam wargę, na dźwięk własnych słów.
 - Jak to "był"? - przerwał chłopak.
 - Zginął w wypadku samochodowym dwa lata temu. Wracaliśmy wtedy z jakiegoś ważnego meczu, w którym odnieśliśmy zwycięstwo. Gadałam jak najęta, bo miałam jakiś tam wkład w naszą wygraną. Było ciemno, padało. On tylko na chwilę odwrócił wzrok od jezdni i spojrzał na mnie, ale ta chwila wystarczyła. Z bocznej uliczki wyjechał tir. - przerwałam, aby nabrać powietrza i powstrzymać łzy - Wjechał w nas od strony kierowcy. Mi nic się nie stało, ale on... Nie przeżył. Zginął na miejscu, po kilku sekundach - tym razem spod moich powiek wyciekło kilka łez - A wiesz, czyja to wina? - spojrzałam na blondyna - Tylko i wyłącznie moja. Gdybym siedziała cicho, gdybym nie odwróciła jego uwagi, wszystko potoczyłoby się inaczej. Wiesz, jakie to uczucie, gdy codziennie rano budzisz się ze świadomością, że pozbawiłeś kogoś życia? I to własnego ojca?! Nie potrafię. Po prostu nie potrafię spojrzeć na piłkę, a co dopiero zagrać. Wszystko, co z nią związane przypomina mi o tamtym wieczorze. Przed oczami widzę obrazy z tamtego zdarzenia, nie mogę się skupić i widzę jego twarz. Zakrwawioną.
 - Przestań. Nie mów już. - Niall rozłożył ramiona, a ja w nie wpadłam i wtuliłam z całej siły. Właśnie tego potrzebowałam. Silnych, męskich ramion, gotowych nieść pomoc w każdej sytuacji. Chłopak zaproponował, żebyśmy razem próbowali pozbyć się mojego lęku. Zgodziłam się i już następnego dnia poczułam wyraźną różnicę w moim usposobieniu. Wszystko mi wychodziło, więc po kilku dniach nikt się nie zdziwił, gdy moja drużyna doszła do finału. Grałyśmy przeciwko żeńskiej drużynie z Mullingar, czyli z miejscowości, z której pochodził Niall, z którym, nawiasem mówiąc, stanowimy parę. Grałyśmy tylko 45 minut. Przez dwa kwadranse był bezbramkowy remis, ale do chwili, gdy zostałam sfaulowana przez irlandzką napastniczkę. Wtedy był rzut wolny, który wykorzystałam brawurowo. 1:0 dla Londynu! Przez resztę meczu chodziłam jak we śnie, nie mogąc uwierzyć w to, co się działo. Oczywiście zakończył się pozytywnym wynikiem dla nas. Ten czas przyniósł mi kontrakty do najbardziej prestiżowych klubów i, co najważniejsze, Nialla. Niedługo się przeprowadza do Anglii, więc będziemy mogli się częściej spotykać. Tak, to zdecydowanie najlepsza nagroda, jaką można zdobyć.



Kolejna dedykacja dla Dominiki. Miej więcej w niedzielę pojawi się imagin o Hazzie mojego autorstwa. Alex, jeśli to czytasz, przygotuj się na dedyka :)

                                                                                                                 ~Agnieszka

5 komentarzy:

  1. Ojejku! Mnie też zmuszają na treningi nożnej, więc wcale bym się nie sprzeciwiła, gdyby ktoś na mojej drodze postawił takiego Niall'a. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co mi sie spodobało? ze nie pisalas ze to czlonek one direction itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne. Ciesze sie że Niall pomógł jej poradzić sobie z traumą ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie oddawaj swój talent :-D

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K